Świat

Czy do Moskwy wróci Dzierżyński

Feliks Dzierżyński
Archiwum
Komuniści i partia Władimira Żyrinowskiego domagają się, by na placu przed Łubianką znów stanął pomnik żelaznego Feliksa
Jak tłumaczą posłowie, do zgłoszenia tej inicjatywy pchnęła ich tęsknota za porządkiem i praworządnością, które – ich zdaniem – symbolizuje założyciel sowieckiej bezpieki. – Wiele problemów naszego społeczeństwa wynika z masowego prawnego nihilizmu. Praworządność to kamień węgielny każdej państwowości – tłumaczył Siergiej Abelcew z Liberalno-Demokratycznej Partii Rosji Żyrinowskiego. Posłowie uważają, że placowi przed Łubianką należy przywrócić imię czekisty, które nosił do 1991 roku.
To wtedy, na fali demokratycznych przemian, Feliks Dzierżyński – jeden z najbardziej krwawych i bezwzględnych bolszewików – założyciel Czeka, poprzedniczki NKWD i KGB – został zepchnięty z granitowego postumentu. Dziś komuniści i LDPR chcą, by przywróceniem pomnika Dzierżyńskiego uczcić obchodzony 20 grudnia Dzień Czekisty i 130. rocznicę urodzin Józefa Stalina. – Historia Rosji XX wieku jest nierozłącznie związana z postacią sowieckiego przywódcy. Niestety, są i będą ludzie, którzy niewłaściwie oceniają wydarzenia tamtych lat – tłumaczył w piątek portalowi Gazeta.ru poseł komunistów Nikołaj Riabow.
Centralne miejsce na placu Łubiańskim, na którym w czasach Związku Radzieckiego stał żelazny Feliks, obecnie jest puste. Nieco z boku leży kamień Sołowiecki przywieziony tu w 1990 roku z Sołowek na Morzu Białym, gdzie w połowie lat 20. XX wieku powstał pierwszy w ZSRR obóz dla więźniów politycznych. Skromny, ale bardzo symboliczny w swej wymowie pomnik jest poświęcony milionom ofiar represji czasów stalinowskich. Przeprowadzanych właśnie przez mieszczącą się na Łubiance instytucję. Postulaty rehabilitacji Feliksa Dzierżyńskiego powracają niezmiennie od lat, jednak dotychczas odpowiedzialne za takie decyzje władze miasta konsekwentnie je odrzucały. – Tak będzie i tym razem, i w przyszłości – uważa Nikita Pietrow z organizacji Memoriał, zajmującej się ujawnianiem prawdy o ZSRR. – Ci ludzie się ośmieszają. Mówienie o Dzierżyńskim i praworządności to kpina – to za jego czasów rodził się czerwony terror, ludzi rozstrzeliwano wedle czyjegoś widzimisię, bez wyroków, bez sądów. Stalin tylko udoskonalił ten system – tłumaczy „Rz”. – To kolejne propagandowe zamieszanie, które wykorzystuje nieznajomość historii. Większość Rosjan żyje sowieckimi mitami o wielkim, silnym mocarstwie – dodaje Nikita Pietrow.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL