Opinie

Chavez po kostki w śniegu, anarchiści i sprawiedliwe ciastka

Przemówienie prezydenta USA Baracka Obamy przyjęto z rozczarowaniem
Fotorzepa, Krzysztof Skłodowski
Każdy zapamięta ten szczyt inaczej: politycy jako maraton rozmów, alterglobaliści jako fajną zadymę, a mieszkańcy Kopenhagi jako dwa tygodnie wyjęte z normalnego życia
Przylatujących do Kopenhagi na konferencję klimatyczną COP15 witają plakaty Greenpeace: postarzały Donald Tusk przeprasza, że nic nie zrobił dla zatrzymania zmian klimatu, obok premierzy Hiszpanii, Danii.
Greenpeace obawiał się, że konferencja klimatyczna ONZ w Kopenhadze (COP15) zakończy się porażką, czyli pustymi deklaracjami polityków, które nie przyniosą żadnych zobowiązań. Po kilkunastu dniach rozmów stało się jasne, że ekolodzy mieli rację. [b]Oblężenie[/b]
Rozpoczęcie konferencji 7 grudnia odbywało się w optymistycznych nastrojach – setki dziennikarzy, ekologów i przedstawicieli państw stali w kolejkach, byle tylko się dostać do centrum obrad. Szczyt nabrał nagle znaczenia, gdy się okazało, że sam prezydent Stanów Zjednoczonych wesprze rozmowy wysokiego szczebla. Choć w Bella Center, gdzie odbywały się obrady COP15, mieści się 18 tys. osób, ONZ zanotowało 34 tys. akredytacji, pod koniec konferencji liczba ta wzrosła do 45 tys. Wtedy już ekolodzy dostali zakaz wstępu do centrum, a pokojowe do tej pory manifestacje przerodziły się w ataki na delegatów. "Nie wyniesiemy się stąd, dopóki nie osiągniecie sprawiedliwego, ambitnego i prawnie wiążącego porozumienia" – krzyczeli ich przywódcy. W centrum miasta życie mieszkańców toczyło się zupełnie innym torem. Blokady policyjne sparaliżowały całe kwartały Kopenhagi, a restauracje podniosły i tak już słone ceny do niebotycznych poziomów, o hotelach nie wspominając. Czterogwiazdkowe pokoje za ponad 2 tys. zł za noc były nie do zdobycia, więc część delegatów musiała dojeżdżać do Danii ze szwedzkiego Malmö. [b]Bratnia pomoc[/b] Szwecja użyczyła także Kopenhadze swojej policji, do miasta ściągnięto również pierwsze w historii działko wodne. Chlubą policji było jednak naprędce zorganizowane nowe więzienie w dawnym browarze z miejscem dla 4000 zatrzymanych. Do Kopenhagi przyjechało 1200 limuzyn i 140 prywatnych odrzutowców, a tylko pięć elektrycznych samochodów – wyliczał "Daily Telegraph. Ale to właśnie elektryczne auta przyciągnęły największą uwagę tłumów – przypominające kształtem Porsche Cayenne, luksusowo wyposażone pojazdy RUF pokazywał w Kopenhadze Siemens. Mimo ogromnego zainteresowania firma zaznacza, że na razie nie będzie ich oferowała do masowej sprzedaży. [b]Byle się pokazać[/b] Większość uczestników konferencji nie miała jednak okazji skorzystać z oferty przygotowanej przez restauracje, obejrzeć alternatywnych wystaw ekologów czy sprawdzić oferty licznych luksusowych prostytutek, przed którymi ostrzegały delegatów ulotki w hotelach. – Od kilku dni praktycznie nie wychodzę z Bella Center – mówi Julia Michalak z Greenpeace. Na takich jak ona czekała inna oferta: organicznych jabłek, wegeteriańskich kanapek i sprawiedliwych ciastek. Kopenhaski szczyt przyniesie dodatkowe 41 tys. ton emisji CO[sub]2[/sub] – obliczają organizatorzy. Większość z obecnych na nim osób nie miała tak naprawdę nic do powiedzenia, ale wysoka liczba delegacji miała świadczyć o głębokim zaangażowaniu w walkę ze zmianami klimatu. [i] Magdalena Kozmana z Kopenhagi [/i] [ramka][b]Do Kopenhagi na szczyt przyjechało: [/b] 193 delegacje państwowe 115 głów państw 30 tys. organizacji pozarządowych 30 tys. osób wzięło udział w demonstracji poparcia dla walki z globalnym ociepleniem 13 grudnia 968 zostało aresztowanych 3 postawiono zarzuty napaści na funkcjonariuszy policji[/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL