Ekonomia

Grecja: związki protestują

Reformy w Grecji to obrona euro. Tymczasem finanse tego kraju są w opłakanym stanie.
Rzeczpospolita
Nasz kraj wyjdzie z kryzysu, niezależnie od tego, jaką cenę polityczną przyjdzie nam zapłacić – zapewniał wczoraj premier Grecji George Papandreu
W tym samym czasie na ulicach Aten tysiące związanych z komunistami związkowców protestowało przeciwko planom oszczędnościowym rządu. Związki, nawet te najbardziej lewicowe, są podzielone w sprawie polityki gospodarczej państwa. Otwarcie przeciwko protestom, które jednak skończyły się pokojowo, bez żadnej interwencji ze strony policji, wystąpiły największe centrale związkowe. Strajkowały natomiast media, na 24 godziny zostały wstrzymane wszystkie programy radiowe i telewizyjne.[wyimek]Reformy w Grecji to obrona euro. Tymczasem finanse tego kraju są w opłakanym stanie. [/wyimek]
Dla Greków kolejnym ciosem było obniżenie przez agencję oceny wiarygodności kredytowej Standard & Poor’s ratingu Grecji z Aminus do BBBplus z perspektywą negatywną, czyli na tym samym poziomie jak tydzień temu – ustalił Fitch Ratings. Wczoraj „Financial Times” ujawnił, że nie tylko państwo jest zadłużone ponad miarę i ma kłopoty ze sfinansowaniem obsługi zadłużenia, ale i sektor ochrony zdrowia. Koncerny farmaceutyczne poskarżyły się Komisji Europejskiej, że grecka służba zdrowia jest u nich zadłużona na 7 mld euro. Premier Papandreu jest jednak zdania, że tak gigantycznemu zadłużeniu szpitali
i aptek jest winna korupcja, która rządzi zakupami leków. Kiedy jednak jego rząd przejmował władzę w październiku 2009 roku, zadłużenie służby zdrowia szacowano na 2,5 – 3,6 mld euro, a sam premier zapewniał, że priorytetem jego administracji będzie właśnie dofinansowanie opieki zdrowotnej. Tyle że przedstawiciele Krajowego Stowarzyszenia Farmaceutycznego uważają, iż od wielu miesięcy dług służby zdrowia był niedoszacowany, a państwowe statystyki nie odzwierciedlały stanu faktycznego. Zdaniem przedstawiciela tej organizacji Yannisa Chryssopatisa od roku 2005 Ministerstwo Zdrowia nie przekazało dostawcom ani euro. W efekcie dług wzrósł z 5,2 mld euro na koniec ubiegłego roku do 6,5 mld w połowie roku. Chryssopatis dodał, że branża była zdumiona, kiedy wiosną tego roku ustępujący rząd zwrócił się do koncernów, aby udzieliły publicznej służbie zdrowia kolejnych kredytów. Dostawcy leków nie tylko odmówili nowego finansowania, ale kilku z nich wystąpiło na drogę sądową. W połowie grudnia Europejska Federacja Stowarzyszeń i Przemysłu Farmaceutycznego poskarżyła się na Grecję w KE.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL