Edukacja

Internet i tak nie zastąpi kontaktu z wychowawcą

Tomasz Ziewiec, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 25 w Warszawie
[b]Rz: W stolicy jest spore zamieszanie z elektronicznymi dziennikami. Szkoły wprowadzają je na własną rękę i w rezultacie w każdej szkole wygląda on inaczej. Czy elektroniczne dzienniki powinny zostać ujednolicone?[/b]
Tomasz Ziewiec: Trzeba to zrobić, ale za tym idą interesy, grupy nacisku i pieniądze. Żeby wszystko było w porządku, muszą zadbać o to ci, którzy te pieniądze wydają. Ujednolicenie dzienników przyniosłoby korzyści przede wszystkim rodzicom, którzy ponieśliby mniejsze koszty, bo to oni przecież muszą za korzystanie z takiego dziennika zapłacić. [b]Czy jest sens wprowadzać dzienniki elektroniczne?[/b]
Jesteśmy na nie skazani. To jest narzędzie, które na pewno zostanie upowszechnione. Dodatkowo rodzicom łatwiej jest na bieżąco kontrolować postępy dziecka i komunikować się ze szkołą. Jednak żeby dzienniki funkcjonowały we właściwy sposób, szkoły musiałyby zostać zaopatrzone w taką liczbę komputerów, aby nauczyciel mógł na bieżąco wprowadzać wszystkie dane, a nie raz na miesiąc. [b]Czy to nie godzi w wolność ucznia? Już nic się nie da ukryć przed rodzicami.[/b] Tam się pojawiają informacje prawdziwe. Są oczywiście niepełne, bo za oceną nie idzie wyjaśnienie, dlaczego została ona postawiona. Jednak rodzic może w takiej sytuacji skontaktować się ze szkołą i dowiedzieć się szczegółów. To rzetelna i dobrze podana informacja. Nie ma tutaj zagrożenia dla praw dziecka. [b]Nie wszyscy rodzice mają dostęp do Internetu...[/b] To prawda i dlatego trzeba pomyśleć o formule, która ten dostęp wyrówna. [b]Kontakt elektroniczny zastąpi zebrania z rodzicami?[/b] Internet pozwala być dobrze poinformowanym, a potem trzeba i tak przyjść, żeby porozmawiać o wszystkim z wychowawcą; i na razie nam to nie grozi.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL