Biznes

Zbliża się rewolucja na polskim rynku słodyczy

Fabryka Cadbury Schweppes w Warszawie
Fotorzepa, Jak Jakub Ostałowski
Wkrótce amerykański Kraft Foods może przejąć brytyjskiego Cadbury. Łączny udział obu firm w rynku czekolady w Polsce sięga 60 proc., a dopuszczalny poziom to 40 proc. Dlatego część ich zakładów może zmienić właściciela
W najbliższych dniach może zapaść decyzja w sprawie przejęcia brytyjskiego producenta słodyczy Cadbury przez amerykański koncern spożywczy Kraft Foods. Jeśli dojdzie do transakcji, będzie to oznaczać potężne zmiany na rynkach słodyczy w wielu krajach, w tym w Polsce.
Kraft jest u nas graczem numer 1. Kontroluje około 20,1 proc. rynku. Drugi jest Cadbury (właściciel Wedla) z około 12,5-proc. udziałem. W sumie połączone podmioty miałyby 32,6 proc. rynku, jednak w poszczególnych segmentach te udziały są jeszcze wyższe. Te dwa koncerny kontrolują w sumie aż 59 proc. rynku czekolad. Czy urząd antymonopolowy zgodziłby się na taką transakcję? Tak, ale pod warunkiem, że połączona grupa sprzeda część aktywów tam, gdzie zyskałaby pozycję dominującą. Według ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów fuzja jest dopuszczalna, jeśli powstały podmiot nie ma pozycji dominującej (jego udziały nie przekraczają 40 proc. – red.). To oznacza, że w Polsce grupa musiałaby sprzedać tyle majątku, by jej udział spadł o co najmniej 19 pkt proc.
Rynek czekolady jest wyceniany obecnie na ok. 1,3 mld zł. Chodzi zatem o udziały warte prawie ćwierć miliarda złotych. Niewykluczone też, że połączone podmioty miałyby pozycję dominującą również w innych kategoriach na rynku słodyczy, który jest wart ok. 6 mld zł. Kto mógłby się skusić na zakłady sprzedawane przez Krafta i Cadbury? Wśród potencjalnych zainteresowanych wymienia się m.in. giełdową Jutrzenkę, trzeciego gracza na polskim rynku słodyczy. – Jeśli będą znane konkrety, wtedy głęboko się nad tym zastanowimy. Na razie żadnych konkretów nie ma – podkreśla Jan Kolański, prezes i największy udziałowiec Jutrzenki. By pozyskać środki na sfinansowanie ewentualnej transakcji, spółka może np. wyemitować akcje. Zaznacza jednak, że na razie grupa nie potrzebuje zwiększać mocy produkcyjnych. Inni znaczący gracze w branży to Mieszko i Wedel. Wczoraj nie udało nam się skontaktować z zarządem tej pierwszej spółki. Z kolei szef Wawelu Dariusz Orłowski twierdzi, że jego firma nie jest zainteresowana odkupieniem aktywów od Krafta i Cadbury. Na ewentualną fuzję Krafta i Cadbury musiałaby się zgodzić Komisja Europejska. Jak wyjaśnia Aleksander Barczewski z kancelarii Chałas i Wspólnicy, kontrole połączeń na szczeblu Unii stosuje się m.in. gdy łączny światowy obrót zainteresowanych firm przekracza 5 mld euro, a całościowa sprzedaż w UE każdego z podmiotów jest większa niż 250 mln euro. – Za niezgodne ze wspólnym rynkiem KE uznaje koncentracje, które przeszkadzałyby znacząco w skutecznej konkurencji na rynku UE lub znacznej jego części, zwłaszcza w wyniku stworzenia lub umocnienia pozycji dominującej – mówi Barczewski. Analitycy zaznaczają, że dotąd Brytyjczycy odrzucali oferty Krafta, twierdząc, że to próba wrogiego przejęcia. Amerykanie proponowali maksymalnie 10,4 mld funtów. Do wyścigu o Cadbury mogą stanąć też inni gracze. Wymieniano już firmy Hershey’s i Ferrero. Teraz wskazuje się na szwajcarski koncern Nestle, także mocno obecny w Polsce (ma m.in. marki Princessa, Kit Kat i Lion). Według nieoficjalnych informacji Nestle rozmawia już z bankierami, którzy mogą pomóc ustalić warunki finansowania.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL