Media

Tiramisu dla buraków

Piotr Semka
Fotorzepa, Kuba Kamiński Kub Kuba Kamiński
"Taką dobrą miałem wolę jeszcze przy okrągłym stole" – tak śpiewali niegdyś aktorzy kabareciku Olgi Lipińskiej. Ja też miałem dobrą wolę, aby dziś dla odmiany zrobić przegląd prasy z tygodników.
Przejrzałem dzisiejsze numery „Wprost” i „Newsweeka” i apetyt na tygodniki zniknął jak ręką odjął – banał i pseudosensacja. Co się stało z tym gatunkiem, że oba pisma wydają mi się tak miałkie jak „Superstacja”, „Tele 5” i sieć telezakupów „Mango” razem wzięte?
[wyimek][b] [link=http://blog.rp.pl/semka/2009/12/07/tiramisu-dla-burakow/]skomentuj na blogu[/link][/b][/wyimek] Co takiego irytuje mnie w dzisiejszym numerze „Wprost? Okładkowy temat o TurboLolitach i Lolitach. Na agresywnej okładce: Lolita, dziewczątko w trzewikach i TurboLolita w wyzywających szpilkach. Duży tytuł woła: Którą chciałbyś mieć? Zacytujmy wstęp: „Dolorez Haze, bohaterka Lolity Nabokova uwodziła ojczyma, naśladując matkę. W Ameryce lat 50. o seksie mogła dowiedzieć się tyle, ile podpatrzyła przez uchylone drzwi rodzicielskiej sypialni. Gdyby żyła dzisiaj jej matka, mogłaby się od niej uczyć uwodzenia. Lolita 2009 uczęszcza do gimnazjum, ale o seksie wie wszystko. A prowokowanie to dla niej sposób na życie. Kim są dziewczyny z pokolenia TurboLolit?”
W tekście wpierw masa pikantnych szczegółów. O uwodzeniu dorosłych jako hobby. O umieszczaniu w internecie swoich aktów. O drastyczności dialogów 14-latek, jakich wysłuchiwać muszą panie pracujące w sklepach z ciuchami. O portalu „Pokaż cycki”. O szkolnych listach dziewic i syndromie Polańskiego. Po tym autor przybiera ton badacza i oddaje głos szacownym socjologom, by wreszcie nieco pozałamywać ręce nad upadkiem obyczajów w gimnazjach i liceach. Wszystko to opatrzone lifestylowym przedstawieniem trzech córeczek, które mając odpowiednio 13 i 16 lat już prężą swe lolicie wdzięki u boku sławnych matek-celebrytek. Dlaczego takie okładki i takie teksty odbierają mi chęć sięgania po tygodniki? Bo niejasne jest, ile w takich publikacjach mamy chęci epatowania pikantną wiedzą o postępach lolityzacji gimnazjów - którą chłoną i niekiedy wykorzystują w praktyce dorośli erotomani, a ile chęci wyjaśnienia problemu. Cytaty z seksuologów i socjologów pełnią w takich tekstach rolę przyzwoitek. Że niby oto wraz z czytelnikiem redakcja nachyla się nad naukowymi aspektami problemu. A czytelnik usprawiedliwia swoje wcześniejsze grzeszne zainteresowanie tekstem - ułudą naukowości. Nie będę się wgłębiał w temat, ale wszystko to jakieś obleśne. Człowiek traci ochotę do przeczytania całego numeru. A teraz rzut oka na „Newsweek”. Na okładce duży tytuł - „Inwazja Mikołajów”, a potem lead - „Boże Narodzenie, największa firma handlowa wyciska nas jak cytrynę”. Mierzi już okładka – brodaty staruch prasuje swój czerwony strój. Ani to śmieszne, ani oryginalne. Pomysł jak z setek reklamówek telefonów komórkowych czy producentów kawy. A w środku dość banalny tekst o tym, jak sprzedawcy klasyfikują potencjalnych klientów. Jak mimo kryzysu wciąż wydajemy krocie na prezenty. Jak funkcjonuje cały przemysł karpiowy i choinkowy. Jak w święta producenci wpychają nam na stół coraz bardziej wyrafinowane gatunki żywności. Do tego - tak jak we „Wprost” - obowiązkowo socjologia. W „Newsweeku” tę rolę pełni omówienie książki psychologa Paco Underhilla „Dlaczego kupujemy?” Wszystko spuentowane średnio oryginalnymi dywagacjami Piotra Bratkowskiego o tym, jak to za jakiś czas marketingowcy sprawią, że najbardziej znaną polską kolędę będzie „Jingle Bells”, a na wigilijny stół trafi tiramisu z buraka. Dlaczego to wszystko takie przewidywalne i zjadające własny ogon? Wiem, każda gazeta zmaga się ze zgadywaniem czego chcą czytelnicy. I każda gazeta ma swoje grzeszki w klękaniu przed złotym cielcem czytelnictwa. Ale oba wspomniane tygodniki robią to ostatnio jakoś wyjątkowo topornie. Unifikacja tematów i stylu psuje apetyt na tygodniki. To ja już wolę „Politykę”.
Źródło: Rzeczpospolita OnLine

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL