Świat

Fajerwerki zabiły ponad sto osób

AFP
Prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew ostro zaatakował właścicieli lokalu, w którym zginęło 112 osób, a 120 zostało rannych. - Niemają ani mózgów, ani sumienia - powiedział, żądając dla nich surowych kar.
Do tragedii doszło wczoraj wieczorem w modnym, ekskluzywnym lokalu Kulawy Koń leżącym w centrum miasta. Według przedstawicieli władz przyczyną były fajerwerki odpalone wewnątrz klubu niezgodnie z przepisami przeciwpożarowymi. Pokaz sztucznych ogni odbył się z okazji rocznicy powstania Kulawego Konia. Wszystko wskazuje na to, że pożaru można by uniknąć, gdyby nie nieostrożność właścicieli lokalu.
– Wybuchy nastąpiły o 23.15 czasu moskiewskiego (21.15 czasu polskiego) – mówił agencji RIA Novosti urzędnik Ministerstwa ds. Sytuacji Nadzwyczajnych. Świadkowie zeznali, że słyszeli dwie potężne eksplozje. Po detonacjach lokal ogarnęły płomienie i wybuchła straszliwa panika. Goście rzucili się do drzwi wyjściowych, krzycząc, przewracając się i tratując nawzajem. W lokalu nie było prawdopodobnie właściwie przygotowanych dróg ewakuacyjnych, co zwiększyło rozmiary tragedii. Ludzie biegali jak oszaleli w poszukiwaniu wyjścia, podczas gdy płomienie w błyskawicznym tempie opanowywały kolejne pomieszczenia.
Wnętrze Kulawego Konia szybko wypełnił też trujący czad. – Wielu spośród zabitych zginęło wskutek zaczadzenia bądź zostało po prostu stratowanych podczas panicznej ucieczki – mówił członek ekip ratowniczych, które przyjechały na miejsce tragedii. Przed północą czasu polskiego strażacy opanowali sytuację. Ratownicy przeszukiwali zgliszcza, a karetki odwoziły dziesiątki rannych do szpitali. Ci, którym udało się ocaleć, opowiadali o horrorze, jaki przeżyli w Kulawym Koniu. Państwowy kanał telewizyjny Wiesti-24 pokazywał migawki sprzed budynku klubu – widać było m.in. ciała zabitych leżące jedne na drugich na ulicy przed zniszczonym lokalem. W pożarze zginęło 109 ludzi - podał oficjalny przedstawiciel pionu śledczego rosyjskiej prokuratury Władimir Markin. Ministerstwo ds. Sytuacji Nadzwyczajnych Rosji potwierdziło zgon 104 osób. Według niepotwierdzonych danych kanału telewizyjnego Wiesti liczba ofiar śmiertelnych sięgnęła 112. Rannych zostało ok. 130 osób, w tym 90 - ciężko. Większość poszkodowanych doznała poparzeń dróg oddechowych. 59 rannych wymaga sztucznej wentylacji płuc. Dziewiętnastu najciężej poszkodowanych przetransportowano w sobotę przed południem samolotami Ministerstwa ds. Sytuacji Nadzwyczajnych do Moskwy. Do stolicy mają być przewiezieni kolejni ranni. W nocy do Permu wysłano trzy samoloty z lekarzami, psychologami i ratownikami. [srodtytul]Bez mózgu i sumienia[/srodtytul] Początkowo obawiano się, że klub mógł być celem zamachu terrorystycznego. Z relacji ludzi ocalonych z piekła jednoznacznie wynikało jednak, że tragedię spowodowała bezmyślność autorów pokazu fajerwerków. Taką przyczynę pożaru podały też władze. – Nie chodzi o akt terroru. Powodem było naruszenie przepisów przeciwpożarowych – mówił urzędnik cytowany przez agencję ITAR-TASS. Prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew zażądał surowego ukarania właścicieli klubu nocnego. Dziś rano odbył telenaradę z szefami resortów: sytuacji nadzwyczajnych - Siergiejem Szojgu, zdrowia - Tatianą Golikową i MSW - Raszidem Nurgalijewem, których jeszcze w nocy skierował do Permu. Miedwiediew wyraził oburzenie z powodu postępowania właścicieli klubu. - Dawane były zalecenia. Oni na nie reagowali. Co więcej, zaprosili na święto przedstawicieli firmy, która zorganizowała tam pokaz sztucznych ogni - powiedział prezydent. - Wydaje mi się, że mamy do czynienia, po pierwsze, z brakiem mózgów i sumienia. A po drugie - z całkowitą obojętnością wobec tego, co się stało. Zapoznałem się z raportami. Oni nawet próbowali uciec - dodał Miedwiediew domagając się ukarania winnych. Prezydent ogłosił 7 grudnia dniem żałoby narodowej w całej Rosji. Natomiast lokalne władze ogłosiły trzydniową żałobę (5-7grudnia) w regionie. Miasto Perm leży w środkowej Rosji nieopodal Uralu, a jego populacja liczy 1,2 miliona mieszkańców, co czyni je szóstym pod względem wielkości w kraju. W Kulawym Koniu bawiło się piątkowego wieczoru – według różnych źródeł – od 200 do 400 osób. [i]Masz pytanie, wyślij e-mail do autora [mail=m.szymaniak@rp.pl]m.szymaniak@rp.pl[/mail][/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL