Sport

Do usłyszenia z przyjemnością

Ile jest w kraju redakcji sportowych istniejących dłużej niż pół wieku i cieszących się w tym czasie niezmiennym szacunkiem? Trudne pytanie.
„Przegląd Sportowy” ma 88 lat i po okresach lepszych i gorszych wraca na szczęście do dawnej klasy. Tygodnik „Piłka Nożna” z fachowego pisma na wysokim poziomie merytorycznym przekształcił się w kolorowy magazyn głównie dla młodzieży.
Natomiast poza prasą bez wątpienia przetrwała jedna oaza rzetelnego dziennikarstwa – redakcja sportowa Polskiego Radia. Minęła właśnie 55. rocznica pierwszej „Kroniki sportowej”, najstarszej audycji radiowej w Polsce. Jest na antenie tyle lat, ile Lucjan Brychczy pracuje w Legii. I to właśnie on jest bohaterem jednego z najbardziej rozpoznawalnych sygnałów radiowych. To o nim mówi sprawozdawca Tadeusz Pyszkowski w transmisji meczu Legia – Slovan Bratysława z roku 1956, której fragment wykorzystano we wstępie do audycji: „Oj, strzelaj, prędzej strzelaj, jest!”. Mając po kilkanaście lat, wsłuchiwaliśmy się w ten podniesiony głos dochodzący z radioodbiorników z magicznym oczkiem, a po latach my, którym dane było spełnić marzenia o dziennikarstwie, poznaliśmy i Brychczego, i kilkunastu wybitnych dziennikarzy tworzących na naszych oczach legendę radia – Witolda Dobrowolskiego, Bohdana Tomaszewskiego, Bogdana Tuszyńskiego (wymieniam w kolejności alfabetycznej) – i młodszych, już z naszego pokolenia, których potem wciągnęła telewizja – Darka Szpakowskiego, Włodka Szaranowicza. Tylko jeden z radiowych głosów znam od zawsze – moim sportowym partnerem na placykach w Falenicy był Andrzej Janisz. Po nich przyszli juniorzy, ale nic się nie zmieniło, bo to na szczęście młodzież odrobinę niedzisiejsza, pasująca do miejsca, gdzie – jak mówiła podczas jubileuszu „Kroniki” Renata Susałko – „sportowca się pokazuje, a nie gnębi”.
Przyzwyczajonym do internetowego szumu i pustosłowia komercyjnych stacji sportowe Polskie Radio zapewne wydaje się anachroniczne jak wujek z Krakowa, który przyjechał z wizytą, każe prosto siedzieć przy stole i nie mówić z pełnymi ustami. Ja wiem swoje: w czasach, gdy kurczą się wyspy dobrego smaku i poprawnego języka, taki wujek to skarb. Wszystkiego najlepszego, koledzy, do zobaczenia na stadionie i do usłyszenia z przyjemnością.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL