Kraj

Pomagał dzieciom, nie płacił długów

Polska Fundacja Pomocy Dzieciom wspiera m.in. Centrum Zdrowia Dziecka
Fotorzepa, Radek Pasterski RP Radek Pasterski
Dawne i obecne kłopoty prezesa Polskiej Fundacji Pomocy Dzieciom
Zbiórki pieniędzy w hipermarketach, pomoc dzieciom z Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie, współpraca przy zbiórce krwi z Europejską Fundacją Honorowego Dawcy Krwi, znanej z kampanii „Krewniacy” – to działalność, którą może się pochwalić Polska Fundacja Pomocy Dzieciom.
Organizacją, która powstała w lutym 2006 roku, od początku kieruje 46-letni Jerzy Popiołek. „Rz” przeprowadziła śledztwo dotyczące jego przeszłości. Z dokumentów, do których udało nam się dotrzeć, wynika, że szef Polskiej Fundacji Pomocy Dzieciom od lat nie spłaca długów i zobowiązań finansowych. Tylko trzem swoim byłym przyjaciółkom jest winien ponad 200 tys. zł. Jak udało się nam ustalić, od kilku tygodni prokuratura sprawdza, czy są podstawy do wszczęcia w tej sprawie śledztwa.
Z ustaleń „Rz” wynika też, że Jerzy Popiołek w 1992 r. został skazany na trzy lata i trzy miesiące więzienia za rozbój. W zakładzie karnym na warszawskiej Białołęce przebywał od 16 września 1992 roku do 6 lipca 1994 roku. [wyimek]237 tys. zł prezes fundacji jest winny swoim byłym przyjaciółkom[/wyimek] – Wyszedł na wolność dzięki warunkowemu zwolnieniu – informuje „Rz” mjr Barbara Prus z biura prasowego Centralnego Zarządu Służby Więziennej. W 2005 r. Popiołek nie figurował już w rejestrze skazanych, bo wyrok uległ zatarciu. [srodtytul]Tajemnicze sprawozdania[/srodtytul] W lutym 2006 r. powstała Polska Fundacja Pomocy Dzieciom. Popiołek został jej szefem. Dwa lata później fundacja została wpisana do rejestru organizacji pożytku publicznego. Oprócz pieniędzy z datków i zbiórek zaczęły ją więc zasilać dodatkowe pieniądze z fiskusa – 1 procent, które każdy może odpisać od podatku i wesprzeć wybraną organizację. Ile pieniędzy trafiło na konto Polskiej Fundacji Pomocy Dzieciom i na co je przeznaczono? Nie wiadomo. Poprosiliśmy Popiołka o sprawozdania finansowe za lata 2006 – 2008, ale ich nie dostaliśmy. Fundacja powinna co roku składać je również w resorcie zdrowia. Z pisma ministerstwa do „Rz” wynika jednak, że uchyla się od tego obowiązku – mimo próśb nie uzupełniła sprawozdania za 2006 r. i w ogóle nie złożyła za 2007 r. Resort zdrowia nie ma jednak uprawnień, by kontrolować finanse fundacji. Jedynie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji ma prawo sprawdzić prowadzone przez nią zbiórki pieniędzy (do tej pory odbyły się dwie). Jacek Sońta, naczelnik Wydziału Komunikacji i Promocji MSWiA, twierdzi, że fundacja należycie rozliczyła się z pierwszej zbiórki i nie stwierdzono tu żadnych nieprawidłowości, a czas na rozliczenie się z kolejnej ma do końca 2009 r. – Niestety ministerstwa nie kontrolują działalności fundacji. Dlatego stają się one niekiedy idealnym mechanizmem ukrywania podejrzanych transakcji finansowych – komentuje prof. Antoni Kamiński, ekspert ds. korupcji. [srodtytul]Pożyczki od przyjaciółek[/srodtytul] Z ustaleń „Rz” wynika, że z rozliczeniami finansowymi kłopoty ma sam Popiołek. W 2001 r. pożyczył 21 tys. zł od swojej ówczesnej dziewczyny Marty T. – Pieniądze w części miały być przeznaczone na zapłatę za wynajmowane wcześniej mieszkanie. Wiem, że tak się nie stało – opowiada kobieta. – Kiedy powiedziałam, że oddam sprawę do sądu, zwrócił mi 2,5 tys. zł. Później oddał mi jeszcze 1,5 tys. Dług Popiołka wobec Marty T. badała prokuratura. W sierpniu 2006 r. umorzyła śledztwo. Powód? Popiołek oświadczył, że ma problemy finansowe, nie ma stałych dochodów, ale chce spłacić zadłużenie. Do dziś pieniędzy nie zwrócił. – Ze ściągnięciem zaległości problem ma także komornik – zaznacza Marta T. – Popiołek nie ma oficjalnie żadnych dochodów ani żadnego majątku. Komornik nie ma mu więc czego zabezpieczyć, a gdy przychodzi do jego ponad 80-letniej matki, ta mówi, że on tu nie przebywa. W 2003 r. Jerzy Popiołek pożyczył 161 tys. zł od mieszkającej obecnie w USA Renaty G. Do dziś ich nie zwrócił. – Pożyczył kolejne pieniądze, mimo że miał zobowiązanie wobec mnie oraz prawomocny nakaz zapłaty – zaznacza Marta T. 30 czerwca 2005 r. Popiołek zadłużył się u kolejnej przyjaciółki. Elżbieta D. pożyczyła mu 165 tys. zł. – W ciągu dwóch lat spłacił 106 tys. zł. Od połowy 2008 r. nie otrzymałam złotówki z pozostałej kwoty – opowiada „Rz” Elżbieta D. [srodtytul]Skąd ma pieniądze?[/srodtytul] W połowie listopada Marta T. poinformowała prokuraturę o długach Popiołka. Prokuratura sprawdza, czy są podstawy do wszczęcia śledztwa w sprawie oszustwa lub przywłaszczenia przez niego znacznej sumy pieniędzy. – Obecnie trwają w tej sprawie czynności sprawdzające – mówi „Rz” Anna Wereszczyńska, wiceszefowa Prokuratury Rejonowej Warszawa-Mokotów. „Rz” dotarła do treści zawiadomienia do prokuratury. Wynika z niego m. in., że Jerzy Popiołek może ukrywać swój majątek: „Na uwagę zasługuje fakt, że mimo braku dochodów (...) posiada środki na wystawne życie, drogie ubrania, częste odwiedzanie warszawskich restauracji i pubów oraz wynajmowanie mieszkania”. – Niewykluczone, że może żyć z fundacji – podejrzewa Marta T. Z czego rzeczywiście żyje prezes Polskiej Fundacji Pomocy Dzieciom? Dlaczego nie spłacił długów wobec byłych dziewczyn? Do momentu zamknięcia tego wydania „Rz” nie otrzymaliśmy na te pytania odpowiedzi od Jerzego Popiołka. [i]Dane kobiet zmieniliśmy na ich prośbę[/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL