Biznes

OFE preferowane w zapisach na akcje PGE

Fotorzepa, Rob Robert Gardziński
Większość krajowych towarzystw funduszy inwestycyjnych jest bardzoniezadowolona z przydziału akcji Polskiej Grupy Energetycznej. Część z nich nie dostanie ani jednego papieru energetycznego giganta, mimo że oferowały wyższą od emisyjnej cenę
[b][link=http://www.rp.pl/temat/380812_Emisja_akcji_PGE.html] Więcej tekstów o emisji akcji PGE[/link][/b]
Z naszych informacji wynika, że do krajowych instytucji trafić mają akcje PGE o wartości ok. 3 mld zł (czyli połowa całej emisji), z tego papiery warte 2 mld zł mają trafić do funduszy emerytalnych (OFE). - PGE zależało, aby mieć maksymalnie stabilny akcjonariat, dlatego preferowani byli inwestorzy tacy jak otwarte fundusze emerytalne (OFE), to automatycznie wpłynęło na niewielką liczbę akcji sprzedanych towarzystwom funduszy inwestycyjnych - mówi osoba zbliżona do transakcji.
Zagranicę sprzedane zostanie około 30 proc. oferowanych papierów energetycznej spółki. Dowiedzieliśmy się, że większość małych i średnich, a także niektóre duże towarzystwa funduszy inwestycyjnych, zostały mocno poszkodowane. Niektóre dostaną ani jednej akcji, innym uda się kupić jedynie śladowy odsetek tego, na co się zapisały. - Nie jesteśmy zadowoleni. Redukcja zapisów, jaka nas dotknęła, jest naprawdę bardzo duża - mówi przedstawiciel TFI z pierwszej trójki na rynku. W podobnym tonie wypowiadają się zarządzający z większości mniejszych towarzystw. - Struktura przydziału akcji jest skandaliczna. Nie może być tak, że część inwestorów jest dyskryminowana, a uczestnicy jednego funduszu są traktowani lepiej niż inni - twierdzi Sebastian Buczek, prezes Quercus TFI. Jego TFI podobnie jak wiele innych towarzystw nie dostało w ogóle akcji PGE, na które się zapisało. W niewiele lepszej sytuacji jest Union Investment TFI. - Sposób przydziału akcji jest żenujący. Nie ma żadnych kryteriów, które by decydowały o przydziale papierów - mówi Jarosław Lis, zarządzający Union Investment TFI. TFI zostały pominięte choć złożyły zlecenia po cenie wyższej niż maksymalna wynikająca z widełek. We wtorek wieczorem zarząd PGE ustalił, że instytucje (jak i inwestorzy indywidualni) kupią papiery po 23 zł każdy. - To prawdziwa afera. Składaliśmy zapis na grube kilkaset tysięcy akcji po cenie 23,20 zł i nie dostaliśmy ani jednego papieru - mówi przedstawiciele jednego z TFI. Niezadowolone są też firmy asset management. - Złożyliśmy zlecenie na akcje po cenie 25 zł. Nie mamy ani jednego waloru - mówi przedstawiciel jednej z firm zarządzającej portfelami. - Skarb Państwa (właściciel PGE - red.), widząc ceny, po jakich zapisują się TFI, mógł ustalić cenę na wyższym poziomie i przez to spółka mogła więcej pozyskać z oferty publicznej. Ale, widać, niekoniecznie to było najważniejsze - takie można komentarze usłyszeć na rynku. Pojawiają się sugestie, że instytucje sprzedające akcje (UniCredit CA IB, Goldman Sachs) preferowały niektórych inwestorów pomimo, że proponowali relatywnie niską cenę. Komisja Nadzoru Finansowego (KNF) nie widzi w takim sposobie przydziału nieprawidłowości. - Z punktu widzenia KNF ważne jest, żeby warunki były precyzyjnie określone w prospekcie i żeby oferta odbyła się zgodnie z tymi warunkami - mówi Łukasz Dajnowicz z Komisji Nadzoru Finansowego. - Swobodny przydział w transzy dla instytucji jest rynkowym standardem, nikt nie wymyślił niczego lepszego - dodaje.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL