Wiadomości

Za bunt przeciw gwałcicielowi grozi piekło

ROL
Flora Jessop, kuzynka oskarżonego, której w wieku 16 lat udało się uciec z sekty poligamistów, autorka książki „Kościół kłamstw” (Church of Lies), aktywistka walcząca o ratowanie dzieci
[b]Sąd w Eldorado zajął się sprawą Raymonda Jessopa. Jest on oskarżony o molestowanie nieletniej, bigamię i kilka innych przestępstw. Tego typu procesy są jednak wyjątkowo trudne. Nie obawia się pani, że prokuratura może nie znaleźć wystarczających dowodów, by go skazać?[/b]
Tak, niestety, może się stać. Przykłady podobnych spraw w Utah i Arizonie pokazują, że nawet gdy udawało się już doprowadzić podejrzanych przed sąd i postawić im formalne zarzuty kryminalne, to dostawali bardzo łagodne wyroki. Teraz będziemy się mogli przekonać, jak surowe są władze w Teksasie. Cieszę się, że ten proces wreszcie rusza. Mam nadzieję, że Raymond Jessop zostanie pociągnięty do odpowiedzialności i za swoje zbrodnie na wiele lat trafi do więzienia. Dzięki temu jego ofiary będą wreszcie bezpieczne.
[b] O jakich zbrodniach pani mówi? Co pani widziała, żyjąc na jednym z rancz poligamistów?[/b] Nie używałabym słowa ranczo. Mówiłabym raczej o ogrodzonych osadach. Z rancza zawsze możesz jakoś wyjść. A tego typu miejsc nikt nie może swobodnie opuszczać. Nie wiem, jak żyje się w osadzie w Teksasie, bo uciekłam z sekty, gdy jej członkowie żyli jeszcze na granicy stanów Utah i Arizona. Dorastanie tam było przerażające. Wszystkie dzieci były uczone, że ludzie mieszkający poza sektą są źli, a jedyną drogą do nieba jest bezwzględne posłuszeństwo. Są wychowywane tak, by były bezradne wobec swoich oprawców. Dzięki temu dziewczynki, które padają ofiarami potwornego molestowania, są przekonane, że nie mają innego wyjścia, bo jeśli się zbuntują, to pójdą do piekła. A skoro dzieci to nasza przyszłość, to możesz sobie wyobrazić, jaka przyszłość czeka te dzieci i ich dzieci.. [b] Skoro jest tam tak źle, to dlaczego tak niewiele kobiet się buntuje i decyduje na ucieczkę?[/b] Bo od dzieciństwa są uczone, że ich dzieci do nich nie należą, że należą do mężczyzn, do ich duchowych liderów. Zresztą, jednym ze sposobów, za pomocą których w Fundamentalistycznym Kościele Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich trzyma się kobiety w ryzach lub karze, jeśli się buntują, jest ograniczanie kontaktu z ich własnymi dziećmi. Jeśli nie są posłuszne, nie mogą ich widywać. Muszą więc robić to, co każą przywódcy. Gdy liderzy zabierają matkom 12-letnie dzieci i zaczynają je molestować i gwałcić, gdy na siłę je zapładniają, to te dziewczynki są już na tyle dorosłe, iż wiedzą, że mają prawo czuć się bezpieczne, że jako ludzie mają jakieś prawa. Ale co może zrobić ich matka, która ma tyle dzieci, że nie może po prostu złapać ich i uciec? [b] Pani udało się jednak uciec. Jak?[/b] Miałam wtedy 16 lat. Decyzja o ucieczce bardzo dużo mnie kosztowała. Ale wiedziałam, że stawką jest moje życie. Wiem też, co przechodzi dziewczynka, która zdecyduje się na współpracę z pracownikami Agencji ds. Ochrony Dzieci (Child Protection Services). Sama trafiłam pod ich opiekę. [b]Po ostatniej akcji przeciw sekcie poligamistów sąd zdecydował jednak, że władze Teksasu nadużyły swoich uprawnień i przedstawiły za mało dowodów na molestowanie. Na podstawie tego orzeczenia ponad 400 dzieci zabranych z sekty do domów opieki, wróciło do rodziców.[/b] I to jest najbardziej przerażające. Sąd zdradził te dzieci. W zasadzie powiedział im: no dobra, wiemy, że jesteście molestowane, ale nas to naprawdę nie obchodzi, wracajcie do domu. Dziewczynki, które zdecydowały się cokolwiek pisnąć podczas przesłuchania, licząc na pomoc ze strony władz, zostaną teraz przez sektę surowo ukarane. Bardzo się o nie boję. Wszelka współpraca z policją jest bowiem surowo karana. Wiem o tym, bo sama zostałam potwornie ukarana za to, że zdecydowałam się coś powiedzieć urzędnikom. Ja byłam jednak wówczas jedynym dzieckiem, które zdecydowało się zeznawać. W tym przypadku chodziło o setki dzieci i jeśli pomyślę sobie, jak teraz sekta musi ich traktować, to nawet mi trudno sobie to wyobrazić. [b] Co może się im stać?[/b] Jestem przekonana, że każda z ofiar 12 mężczyzn, którzy czekają na proces, każdego dnia będzie karana za swój występek. Bo odważyły się mówić, bo zdradziły sekrety społeczności, bo zapomniały o zasadzie posłuszeństwa. To przecież przez nie ci mężczyźni trafili przed sąd. I teraz cała społeczność ich za to ukarze. Zarówno fizycznie, jak i psychicznie – w sposób, który przekracza wyobraźnię przeciętnych ludzi. Jako Polak na pewno rozumiesz, co oznacza być zniewolonym. W tym wypadku zniewalają najbliżsi. A skoro rząd, który powinien chronić dzieci, też je zdradził i odesłał z powrotem, to niby gdzie mają one teraz szukać pomocy? [b] Czy kobiety nie mogą się razem zbuntować? Razem stawić czoła mężczyznom, którzy je zniewalają?[/b] To coś, czego wielu w tej sprawie nie rozumie. Same kobiety są tu często najbardziej okrutne. Wynika to między innymi z ich stylu życia. Wiadomo, że z natury jesteśmy zazdrosne, więc wyobraź sobie teraz dziesięć lub więcej kobiet, które muszą się dzielić jednym mężczyzną. Co robią sobie nawzajem. Jak brutalnie się traktują i jak traktują dzieci „tych innych”. Do większości przypadków przemocy domowej w takiej społeczności nie dochodzi wcale między mężczyzną a kobietą, lecz między samymi kobietami. To one często pilnują porządku. Dlatego jestem taka wściekła, że przed sądem nie stanie żadna z nich. [b] Dlaczego więc kobiety, które występowały w mediach, tak zaciekle broniły sekty, zamiast skorzystać z okazji, że mają kontakt ze światem zewnętrznym i prysnąć?[/b] Bo nie zobaczyłyby swoich dzieci. Jak już mówiłam, ograniczenie dostępu do potomstwa to jeden ze sposobów utrzymania dyscypliny. Te kobiety, które mimo wszystko nie chcą znowu zachowywać się tak, jak powinny – czyli nie chcą być znowu słodkimi, posłusznymi żonami, odsyła się do szpitali psychiatrycznych. Te kobiety wiedzą też, że za ich ucieczkę społeczność ukarałaby ich dzieci. Gdy masz tak wiele dzieci, jedynym sposobem, by je chronić, jest bycie posłuszną ofiarą. Przez wiele lat po mojej ucieczce mówiono mi, że moja matka każdego dnia jest karana za to, co zrobiłam. Dlatego tak trudno było mi podjąć decyzję o tym, czy powinnam dalej walczyć o ratowanie dzieci, które tam zostały. Musiałam bowiem wybierać między swoją matką a bezbronnymi dziewczynkami. Wybrałam walkę o dzieci, co każdego dnia łamie mi serce. [i]-rozmawiał w Waszyngtonie Jacek Przybylski [/i]
Źródło: Rzeczpospolita OnLine

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL