Historia

Jak nie Walter, to cała armia

Krystyna Łybacka
Fotorzepa, Bartosz Jankowski
Poznań. Kombatanci oburzeni usunięciem pomnika gen. Świerczewskiego chcą teraz stawiać pomnik Żołnierzy 2. Armii WP. Wspiera ich Krystyna Łybacka z SLD
Posłanka Sojuszu stanęła na czele komitetu honorowego budowy. Według niej pomnik, który proponują kombatanci ludowego Wojska Polskiego, miałby się stać zadośćuczynieniem za zdemontowany monument Świerczewskiego.
– Decyzja miasta bardzo dotknęła żołnierzy związanych z 2. Armią Wojska Polskiego – tłumaczy Łybacka. – Walter był ich dowódcą. Jego pomnik traktowali tak jak pomnik ku czci całej formacji. Kiedy został zburzony, poczuli się, jakby przelana przez nich krew była gorsza od krwi innych żołnierzy tylko dlatego, że szli z innego kierunku. Kombatanci nowy pomnik widzieliby na poznańskiej Cytadeli. Na razie nie wiedzą, jak miałby wyglądać. – Wszystko zależy od pieniędzy, które uda nam się zebrać – wyjaśnia Edward Skrzypczak, były I sekretarz Komitetu Wojewódzkiego PZPR w Poznaniu.
Inicjatorzy przedsięwzięcia liczą przede wszystkim na prywatnych sponsorów. Nie rezygnują jednak z zabiegów o pieniądze z miejskiej kasy. W odpowiedzi na ich pismo wiceprezydent Poznania Sławomir Hinc przyznał, że istnieje możliwość wsparcia tej inicjatywy. Pomysłodawcy musieliby jednak pomyślnie przejść konkurs na granty dla przedsięwzięć związanych m.in. z kulturą. – Nie widzę najmniejszego powodu, by miasto włączało się do budowy pomnika – uważa Norbert Napieraj, radny niezależny (do niedawna PiS), który walczył o demontaż monumentu Świerczewskiego. Samemu pomysłowi jednak się nie sprzeciwia. – Czym innym jest upamiętnianie Waltera, czym innym zaś czynu zbrojnego polskich żołnierzy. Przecież do 2. Armii Wojska Polskiego wstępowali z bardzo różnych pobudek. Maciej Korkuć z IPN, koordynator ogólnopolskiej akcji usuwania symboli komunizmu: – Zwyczajni żołnierze 2. Armii to chłopcy z przymusowego poboru organizowanego przez PKWN. Oni nie mieli wpływu na polityczne oblicze formacji określone przez komunistów. Na pewno powinniśmy pamiętać o ich losie. O tych, którzy zginęli na froncie, ale także o tych, którzy z szeregów 2. Armii uciekali do niepodległościowego podziemia. Według niego istotne będą szczegóły. – Inskrypcja powinna oddawać prawdę historyczną, a nie powielać dawne manipulacje. Lepiej, żeby nie zajmowali się tym politycy – podkreśla. Projekt kombatantów krytykuje za to Andrzej Przewoźnik, szef Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa (ROPWiM). – Odpowiadanie jednym pomnikiem na drugi jest, delikatnie mówiąc, pomysłem niewłaściwym – mówi, zaznaczając, że to jego prywatna opinia. – Jeśli wpłynie do nas wniosek, rozpatrzymy go. Na budowę pomnika musi się bowiem zgodzić miasto, które jest właścicielem terenu, oraz ROPWiM.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL