Piłka nożna

Czarny dzień Realu i Casillasa

Brazylijczyk Pato, najmłodszy na boisku, został piłkarzem meczu w Madrycie
AP
Liga mistrzów. Aż pięć bramek padło w Madrycie i niemal wszystkie po błędach bramkarzy. Real podzielił los Barcelony
Tego nie tylko w Madrycie, ale chyba i w Mediolanie mało kto się spodziewał. Milan gra w tym sezonie słabo, Real błyszczy od początku i wydawało się, że nawet brak kontuzjowanego Cristiano Ronaldo nie osłabi drużyny. Początkowo tak to właśnie wyglądało. Real wprawdzie niczego wyjątkowego nie pokazywał, ale jego zawodnicy biegali po boisku z poczuciem wyższości. Kiedy w 19 minucie Didzie piłka odbiła się od kolana, a Raul pokazał dlaczego jest jednym z najskuteczniejszym napastników Europy, emocje już całkiem zgasły. Real prowadził 1:0, grał na swoim boisku i wydawało się, że nic złego nie może mu się przytrafić.
Ta wiara trwała do 62. minuty. Wtedy stało się coś absolutnie wyjątkowego. Andrea Pirlo dostał piłkę za linią środkową, przebiegł z nią kilka kroków i strzelił z odległości 37 metrów. Piłka leciała z prędkością 125 km/godz. Strzał był fantastyczny, ale taki bramkarz jak Iker Casillas powinien go obronić. Remis to już niespodzianka. Minęły cztery minuty i mieliśmy sensację. Tym razem Casillas wybiegł niepotrzebnie aż za pole karne. Ale piłkę przejął Pato i z kilkunastu metrów trafił do siatki.
Dopiero teraz Real rzucił się do odrabiania strat. Zagrał szybciej, ambitniej, miał dużo rzutów wolnych, ale to nie była gra, jakiej się po nim spodziewano. Całkowicie zawiedli Kaka i Karim Benzema, fatalnie zagrali obrońcy. A po drugiej stronie wciąż imponujący techniką Ronaldinho, niezwykły drybler 20-letni Pato, starszy od niego o 13 lat Clarence Seedorf i Pirlo. Zagrali jak profesorowie, a gwiazdy Realu nie mogły się pozbierać. Kiedy Royston Drenthe wyrównał strzałem zza linii pola karnego (też po małym błędzie Didy), do końca meczu pozostawało około kwadransa. Ku powszechnemu zdziwieniu Milan nie bronił remisu. Na trzy minuty przed ostatnim gwizdkiem, po rzucie rożnym Thiago Silva strzelił gola, ale belgijski sędzia Frank de Bleeckere go nie uznał, chociaż wydawało się, że padł zgodnie z przepisami. Piłkarze Milanu rzucili się do sędziego, a gracze Realu do nich. Ronaldinho biegł przez pół boiska, żeby uderzyć Raula. Kiedy już wszyscy ochłonęli, obrońcy Realu popełnili fatalny błąd w ustawieniu. Seedorf podał do stojącego za ich plecami Pato, a Brazylijczyk strzelił zwycięskiego gola. Paweł Brożek powinien zobaczyć, jak to się robi. Małą niespodzianką zakończył się mecz w Bordeaux. Gospodarze pokonali Bayern 2:1, a mogli jeszcze wyżej, ale niemiecki bramkarz Jőrg Butt obronił dwa rzuty karne. Manchester Utd bez Wayne’a Rooneya i Ryana Giggsa zwyciężył CSKA na Łużnikach w Moskwie, gdzie w ubiegłym roku wygrał Ligę Mistrzów.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL