Biznes

Polskie firmy transportowe coraz bliżej katastrofy

Fotorzepa, MW Michał Walczak
Od początku roku upadły 42 firmy przewozowe. Do końca 2009 r. działalność może zakończyć ponad 400
– W ciągu ostatnich dziewięciu miesięcy głównie nieduże firmy transportowe, zatrudniające do 20 osób – mówi Tomasz Straus, główny analityk i dyrektor działu oceny ryzyka w Euler Hermes. Tymczasem w drugiej połowie 2008 roku upadały duże przedsiębiorstwa, zatrudniające kilkudziesięciu kierowców. – W największej pracowało 520 osób – dodaje Straus. W sumie w ubiegłym roku zamknięto 110 spółek transportowych.
W rzeczywistości z polskiego rynku w tym roku zniknęło kilkaset firm transportowych. – Sporo z nich zlikwidowało działalność, nie wszystkie były jednak bankrutami i sporo mikroprzedsiębiorców skupiło się na innej, bardziej opłacalnej, działalności – mówi Straus. W pierwszym półroczu przedsiębiorstwa transportowe stanowiły 33 spośród 76 firm usługowych w statystyce upadłości. – Spektakularny – poza liczbą upadłości – jest już sam fakt pojawienia się w zestawieniu firm transportowych, których wcześniej tu nie było – podkreśla Tomasz Straus.
[wyimek]14,9 proc. firm przewozowych zalega z płatnościami dłużej niż 120 dni[/wyimek] Jeszcze w tym roku działalność może zakończyć co dziesiąta firma z branży, czyli ok. 420 podmiotów – podają eksperci z Dun & Bradstreet. Mowa zarówno o przedsiębiorstwach zajmujących się transportem drogowym, jak i specjalizujących się w przewozie osób, firmach kolejowych czy lotniczych. – Kryzys w branży transportowej jest większy niż w innych dziedzinach gospodarki, jego symptomy przyszły z Zachodu, a głównej przyczyny upatruje się w nagłym spadku zamówień – mówi Tomasz Starzyk z Dun & Bradstreet. Wielu przedsiębiorców przed upadkiem uratowały spadki cen paliwa. Liczą, że najgorsze mają już za sobą. – Dochodzą do nas pojedyncze głosy, że na rynku pojawia się coraz więcej towarów do przewiezienia, ale to jeszcze stanowczo za mało, by mówić o końcu kryzys w branży – uważa Tadeusz Wilk, dyrektor Departamentu Transportu Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych w Polsce. – Lekkie ożywienie zauważamy od dwóch miesięcy. Kondycja branży w przyszłym roku będzie też w dużej mierze zależeć od tego, jak potoczą się negocjacje w sprawie liczby zezwoleń wystawianych przez poszczególne państwa na wykonywanie przewozów dla „obcych” przedsiębiorców. – Rządy poszczególnych państw szukają różnych rozwiązań, by chronić swoją gospodarka w czasach kryzysu, w tym własne firmy transportowe – podkreśla Tadeusz Wilk. Z wieloma krajami negocjujemy co roku liczbę pozwoleń na wykonywanie przewozów, np. z Rosją, Białorusią czy Węgrami. W przypadku krajów unijnych zezwolenia dotyczą tylko transportu towarów do krajów trzecich, a nie tych wykonywanych między krajem macierzystym spółki a krajem docelowym. – W sytuacji kryzysowej każdy kraj broni swojego rynku i stara się za dużo tych zezwoleń nie wydawać. Trzeba jednak znaleźć kompromis – dodaje Tadeusz Wilk. Polscy przewoźnicy wyspecjalizowali się w wożeniu towarów z Zachodu i z Polski do Rosji. Dla rosyjskich intratne są te same trasy. Lada dzień rozpoczną się negocjacje.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL