Wiadomości

Dla widza nasz program jest jak lustro

- Każdą rozmowę traktuję jako oddzielne wyzwanie - mówi Ewa Drzyzga, dziennikarka TVN, która od 2000 r. prowadzi „Rozmowy w toku”
[b]Rz: Pani program pokazywany jest w TVN od dziewięciu lat. Po tym czasie czuje się pani polską Oprah Winfrey?[/b]
[b]Ewa Drzyzga:[/b] Do jej telewizyjnego stażu brakuje mi trochę lat. Na pewno więc jeszcze nie można tak o mnie powiedzieć. Poza tym myślę, że specyfika „Rozmów w toku” jest inna niż jej amerykański show. Ale faktem jest, że mój program to najdłużej utrzymujący się na rynku codzienny talk-show. [b]A skąd sukces „Rozmów w toku”? W naszym rankingu znalazły się na czwartym miejscu pośród najpopularniejszych programów ostatnich 20 lat. [/b]
Faktycznie, to imponujący wynik. Na rynku działamy dopiero połowę tego okresu. Ale myślę, że za tym sukcesem stoją historie naszych widzów. Mogą się oni po prostu przeglądać w naszym programie jak w lustrze, odnajdywać siebie i dowiedzieć, jak rozwiązać problem, który ich dręczy. A dzięki temu uwierzyć, że da się wyjść z największych opresji. Historie prawdziwych Polaków, w których widzowie dostrzegają siebie, to gwarancja naszego sukcesu. [b]To właśnie powoduje, że pani program wyprzedza nawet mocno promowany ostatnio „Mam talent”?[/b] „Mam talent” w tym porównaniu jest bardzo świeżym programem i dlatego ma pewnie dużo gorszą pozycję niż „Rozmowy w toku”. Poza tym nasz program mogło oglądać przez te lata więcej osób, pojawiamy się codziennie, a „Mam talent” raz w tygodniu raptem od roku. Ale moim zdaniem trudno jest porównywać te dwa programy.  [b]Kilka lat temu zajmowała się pani w RMF FM m.in. dziennikarstwem politycznym. Dziś jednak pani talk-show jest zdecydowanie popularniejszy niż programy publicystyczne Moniki Olejnik czy Tomasza Lisa. Czy to oznacza, że widz ma już dość polityki?[/b] Myślę, że patrzeć na politykę nadal lubi. Ale chyba jest lekko zdenerwowany, że politycy, których wybrał, nie zajmują się jego losem. Często ważniejsze od tego, jak będziemy żyli, po jakich drogach będziemy jeździć, jak wynagradzać dobrych nauczycieli, są dla nich machlojki czy walka o stołki. [b]A pani nie jest zmęczona codzienną pracą w jednym programie od tylu lat? Nie ma pani ochoty na nowe wyzwanie?[/b] Zwykle jestem otwarta. Każdą rozmowę traktuję jako oddzielne wyzwanie. Poza tym dostaję zadania od swoich mocodawców i wtedy pojawiam się też w innych programach. Moją domeną jest rozmowa z człowiekiem, zainteresowanie nim i jego problemami, niezależnie, czy chodzi o dziennikarstwo informacyjne czy publicystykę. To są rzeczy, którymi żyję, one nigdy nie będą mi obojętne. [b]Ostatnio pojawiały się informacje, że czas „Rozmów w toku” dobiega końca. To prawda?[/b] Takie plotki dochodzą do mnie co roku. Ale weryfikacją są wyniki oglądalności, w ostatnim tygodniu mieliśmy 26 i 24 proc. udziałów w rynku. Jak na program startujący o godz. 15.55 to wynik, który nie pozwala na myślenie o jego zdjęciu z anteny. Oficjalnie nigdy nie słyszałam o końcu „Rozmów w toku”. 
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL