Wiadomości

Egzamin spóźniony o siedem lat

Mirosław Handke był szefem resortu edukacji w rządzie Jerzego Buzka
Rzeczpospolita
Były minister edukacji o przedmiotach, które szkoła obrzydza uczniom
[b]Rz: Chciał pan w 2002 r. przywrócić na maturze wycofaną w 1983 r. obowiązkową matematykę. Dlaczego?[/b]
[b]Prof. Mirosław Handke, minister edukacji w rządzie Jerzego Buzka, wykładowca AGH w Krakowie:[/b] Myśmy ją formalnie wprowadzili w ramach nowej matury wchodzącej stosownym rozporządzeniem w roku 2002. W naszym założeniu podstawą tej matury były trzy obowiązkowo zdawane przedmioty, które można określić jako trzy języki: język ojczysty, w którym się komunikujemy i w którym zapisana jest nasza kultura; język obcy, który pozwala otworzyć się także na inne kultury, oraz matematyka, która stanowi język opisu, a przez to zrozumienia przyrody. Chcieliśmy, by te trzy języki wszyscy zdawali na poziomie podstawowym. [b]Dlaczego nie udało się tego wprowadzić?[/b]
Myślę, że zdecydowały względy polityczne. Moja następczyni, pani minister Krystyna Łybacka chciała zapewne pozyskać sympatię młodych ludzi, którzy nie lubią matematyki, wstrzymała więc nową maturę, a potem zmieniła jej zasady. [b]Obowiązkowa matematyka na maturze zmieni szkołę?[/b] Oczywiście, i to bardzo. Boleję tylko nad tym, że dzieje się to siedem lat później. Matematyka na maturze daje sygnał młodym ludziom, już na początku szkoły podstawowej, że to nie jest tylko jeden z przedmiotów. Na matematykę zacznie się patrzeć jako na przedmiot wyjątkowy. Nastawienie uczniów już od początku edukacji szkolnej będzie musiało być pozytywne, co da im silniejszą motywację do nauki, a bardzo wielu z nich odkryje swoje zdolności matematyczne. Nauka matematycznego rozumowania sprawi, że otworzy się przed młodymi ludźmi fizyka, chemia, inaczej popatrzą na technologię i technikę. Otworzy im się cała ta część świata, która istnieje obok humanistyki, której przedmiotem jest obiektywna rzeczywistość, a nie tylko myśli i utwory innych ludzi. Proszę zauważyć, że nie stawia się pytania: czy fizyk, chemik czy technik mają się uczyć przedmiotów humanistycznych, domagamy się zaś słusznie „humanizacji” nauk ścisłych i technicznych. Musimy więc się zgodzić, że dla sensownego i pełnego wykształcenia niezbędna jest możliwie szeroka wiedza i wynikające z niej umiejętności właśnie z tych dwóch obszarów. [b]Wzrośnie liczba kandydatów na studia techniczne i ścisłe?[/b] Jestem profesorem uczelni technicznej i mogę powiedzieć, że nie brak nam kandydatów, mamy problem z ich przygotowaniem z matematyki i przedmiotów ścisłych. AGH wybrnęła z tego poprzez wprowadzenie na pierwszym roku dodatkowych zajęć wyrównawczych z tych przedmiotów. To, czego nie zrobiła szkoła średnia, my robimy na uczelni, wyniki są bardzo zachęcające. Być może douczanie nadal będzie potrzebne, bo program nauczania matematyki został uproszczony, a egzamin dla wszystkich będzie na łatwiejszym podstawowym poziomie. To nie jest aż tak bardzo istotne, bo zawsze może się okazać, że czegoś trzeba douczyć. Chodzi o to, żeby młodzi ludzie w szkole nie mieli uprzedzeń do nauki matematyki, fizyki czy chemii. A są to teraz przedmioty, które szkoła obrzydza uczniom najskuteczniej. [b]Wierzy Pan, że obowiązkowy egzamin z matematyki sprawi, iż nauczyciele zaczną tak uczyć, by nie obrzydzać przedmiotów ścisłych? [/b] Myślę, że to im znakomicie ułatwi zadanie. Poczują się ważniejsi. Zmieni się atmosfera wokół przedmiotów ścisłych. Teraz nawet w odbiorze społecznym te nauki źle się kojarzą. Mówi się z obrzydzeniem np. o produktach żywnościowych: "to sama chemia". [b]Niektóre uczelnie zapowiedziały, że w rekrutacji będą brały matematykę pod uwagę nawet na wydziały humanistyczne.[/b] Powinno się to stać zasadą dla wszystkich uczelni. Matematyka - rozumiana jako język logiki - jest absolutnie niezbędna do kompletnego wykształcenia człowieka. Posługując się językiem matematyki nie można relatywizować prawdy, osąd jest prawdziwy albo nie. Humanista także musi wiedzieć, że nie ma „trzeciej alternatywy”, bo alternatywa to jest jedno albo drugie. Nie ma innej możliwości, a słyszy się w wystąpieniach publicznych: „trzecią alternatywą jest...”. To tylko jeden z przykładów podstawowych błędów logicznych, często słyszanych w wypowiedziach publicznych.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL