Piłka nożna

Kołysanka dla Messiego

Diego Maradona zapewne odejdzie, nawet jeśli Argentyna awansuje
AFP
Eliminacje Mistrzostw Świata: Odpadną Portugalczycy lub Szwedzi, Chorwaci lub Ukraińcy, wciąż na krawędzi jest też Argentyna
W Europie zostały jeszcze do wzięcia dwa miejsca dające bezpośredni awans, ale bardziej rozpalają wyobraźnię wyścigi do baraży, bo tam pokonani będą padali z większym łoskotem. Czy w polskiej grupie awansuje Słowacja czy Słowenia, czy w drugiej Szwajcaria (wystarczy jej remis z Izraelem) czy Grecja, to większości kibiców spoza tych krajów jest obojętne. Ale czy do RPA nie pojedzie Cristiano Ronaldo czy Zlatan Ibrahimović, już nie.
Cristiano leczy kontuzję i wszystko w nogach jego kolegów, ale trudno przypuszczać, żeby Portugalia wypuściła szansę, na którą sobie zapracowała w ostatnich meczach. W sobotę wreszcie awansowała na miejsce barażowe, a dziś musi tylko wygrać u siebie z Maltą. Wtedy wynik meczu Szwedów z Albanią nie będzie miał znaczenia i dobiegnie końca pewna epoka. Lars Lagerback zapowiedział, że odejdzie, jeśli drużyna nie awansuje. Może to był już ostatni taki trener: od blisko 20 lat przy reprezentacjach Szwecji, od 11 przy pierwszej. Wprowadził ją do trzech mistrzostw Europy, dwóch mundiali. Raz było lepiej, raz gorzej, ostatnio już bardzo nudno, ale zawsze z klasą.
Awans Portugalii do baraży nie oznacza jeszcze końca jej kalwarii, choć FIFA pomogła Portugalczykom, Rosji i Francji (awans do baraży oprócz Francuzów i Rosjan zapewniły sobie na razie Bośnia i Hercegowina oraz Irlandia), decydując o rozstawieniu w losowaniu według miejsc w rankingu. Losowanie w poniedziałek w Zurychu, baraże 14 i 18 listopada. Rezygnację w przypadku dzisiejszego niepowodzenia zapowiedział nie tylko Lagerback, ale podobno też Slaven Bilić. Tak piszą chorwaccy dziennikarze, a ich reprezentacja jest w takiej sytuacji jak Szwecja: gra ze słabym Kazachstanem, ale Ukraina, do której traci punkt, z jeszcze słabszą Andorą. W Ameryce Południowej wolna jest jedna przepustka bezpośrednio do mundialu i jedna przez baraże. A chętnych jest trzech: Argentyna, Urugwaj, Ekwador, według kolejności zajmowanej w tabeli. Szanse ma jeszcze Wenezuela, ale tylko na baraż. Urugwaj gra dziś z Argentyną, a Ekwador z Chile, które awans już sobie zapewniło, ale ma argentyńskiego trenera Marcelo Bielsę, więc pewnie zagra na poważnie. Jeśli Ekwador wygra, awansuje co najmniej do baraży. I sprawi, że stawka rozgrywanego o tej samej porze meczu Urugwaj – Argentyna podskoczy. Jego zwycięzca awansuje do mundialu bezpośrednio, pokonany – przy zwycięstwie Ekwadoru z Chile – odpadnie. Diego Maradona zapewne odejdzie nawet w przypadku awansu, bo atmosfera wokół kadry stała się już nie do zniesienia. Nikt nie wie, jak drużyna Diego zagra, a on sam najmniej. Jeśli Argentynie w sobotnim meczu u siebie z Peru, najsłabszą drużyną tej strefy, musiała pomagać poprzeczka, sędziowie niewidzący fauli Argentyńczyków w polu karnym i weteran Martin Palermo, to co może się stać w Urugwaju? Od kiedy trenerem jest Maradona, Argentyna ani razu nie wygrała na wyjeździe. Brakuje jej przywódcy na boisku, bo Diego zaczął rządy w kadrze od kłótni z Juanem Romanem Riquelme, wodzem marudnym i egoistycznym, ale jednak wodzem. Riquelme nie gra w kadrze od marca, a pozostaje jej najskuteczniejszym piłkarzem w eliminacjach. Leo Messi też ma cztery gole, ale jedną asystę, a Riquelme dwie. Argentyńczycy krytykują ostatnio Messiego po każdym meczu kadry i mają za co. W Barcelonie Leo często przysypia na chwilę na boisku, żeby zebrać siły i wrócić do niszczenia rywala. W reprezentacji Argentyny tylko na krótkie chwile się budzi. I jeśli dziś drużyna przegra w Montevideo, nie będzie musiał wstawać przez najbliższy rok.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL