Kraj

Nie będzie śledztwa w sprawie kontrowersyjnego rajdu

Pomnik Stepana Bandery w jego rodzinnej wsi — Starym Uhryniowie
Fotorzepa, Bartosz Frydrych Bartosz Frydrych
Prokuratura Rejonowa w Przemyślu odmówiła wszczęcia śledztwa dotyczącego rajdu kolarskiego ukraińskiej młodzieży "Europejskimi śladami Stepana Bandery"
- Nie mieliśmy innego wyjścia z uwagi na niespełnienie zasady terytorialności. Ewentualne przestępstwo nie zaistniało na terenie Polski, dlatego w ogóle nie wchodziliśmy w kwestie merytoryczne, nie badaliśmy czy wydarzenia te wyczerpują znamiona przestępstwa czy nie - wyjaśnia Marek Ochyra, szef Prokuratury Rejonowej w Przemyślu. Kontrowersyjny rajd zorganizowała w sierpniu ukraińska organizacja Fundusz Dobroczynny "Eko-miłosierdzie". Jej przedstawiciele tłumaczyli, że chcą w ten sposób promować zdrowy styl życia. Do udziału w wycieczce przez Ukrainę, Polskę, Słowację, Austrię i Niemcy pomysłodawcy zaprosili głównie młodzież w wieku 14-16 lat. Kiedy wieść o rajdzie dotarła do Polski organizacje kresowian zaczęły ostry sprzeciw. Z kolei ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski zainicjował akcję protestacyjną przeciwko zgodzie polskich władz na wjazd Ukraińców na terytorium RP. Jego pisma w tej sprawie trafiły m.in. do MSZ i MSWiA. Protesty przyniosły skutek, bo kolarze, którzy próbowali przekroczyć polsko-ukraińskie przejście graniczne w Medyce nie zostali wpuszczeni do Polski. Pojawiły się podejrzenia, że organizatorzy mogli wyłudzić wizy upoważniające na wjazd do naszego kraju.
Mimo że rajd został przerwany ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski złożył zawiadomienie do prokuratury o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez organizatorów, które miałoby polegać m.in. na propagowaniu faszyzmu. - Uczestnicy rajdu posługiwali się emblematami banderowskimi, które mieli na koszulkach - tłumaczy duchowny, który wielokrotnie nazywał Stepana Banderę zbrodniarzem i faszystowskim kolaborantem. Ks. Isakowicza-Zaleskiego nie przekonują argumenty prokuratury. - Rajd nie dotarł do Polski, ale jego organizatorzy zapowiadali wizyty w Krakowie, Oświęcimiu i kilku innych miejscach. Zatem ktoś w kraju musiał pomagać w jego organizacji i właśnie to powinna wyjaśnić prokuratura - mówi ks. Isakowicz-Zaleski. Przemyskim śledczym zarzuca nieobiektywność. - Postępowanie prokuratury jest dziwne i tendencyjne. Z jednej strony odmawia wszczęcia śledztwa w sprawie rajdu, a z drugiej - z urzędu - rozpoczyna postępowanie dotyczące pomówienia greckokatolickiego arcybiskupa Jana Martyniaka - mówi ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski. Chodzi o doniesienie samego metropolity, któremu Młodzież Wszechpolska zarzuciła popieranie banderowców.
Źródło: Rzeczpospolita OnLine

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL