Wiadomości

Bogota bezpieczniejsza od Detroit

Francisco Santos Calderón, wiceprezydent Kolumbii
Fotorzepa, Darek Golik DG Darek Golik
Opłaciła się twarda polityka prawicowego rządu wobec narkomafii i marksistowskich partyzantów. Inwestorzy i turyści już nie omijają Kolumbii – przekonuje wiceprezydent Francisco Santos Calderón
[b]Umowa o wykorzystaniu baz wojskowych w Kolumbii przez Stany Zjednoczone została bardzo źle przyjęta w regionie. Warto było pogarszać stosunki z sąsiadami? [/b]
Najlepiej będzie, jeśli przypomnę to, co niedawno działo się w Polsce. Warto było zawierać porozumienie ze Stanami Zjednoczonymi o tarczy antyrakietowej? Jestem pewien, że nie wszyscy się z tym zgadzali. Z Kolumbią jest podobnie. Porozumienie z USA nie stanowi żadnego zagrożenia dla krajów sąsiednich. Służy zwalczaniu dwóch niezwykle groźnych zjawisk: handlu narkotykami i terroryzmu. [b]Jak prawicowa Kolumbia, utrzymująca dobre stosunki z Waszyngtonem, funkcjonuje w otoczeniu krajów rządzonych przez radykalną lewicę?[/b]
Decyzje obywateli o modelu rządzenia nie powinny wpływać na stosunki między państwami. Oczywiście hegemoniczna wizja, którą próbowano narzucić całemu kontynentowi, stwarza problemy. Zawsze szanowaliśmy porządek wewnętrzny Wenezueli i innych krajów, które mają taką wizję jak Kuba. Problem pojawia się, gdy próbują wygenerować tę wizję w Kolumbii czy w innym państwie. Musimy znosić groźby i mówienie rzeczy nie do zaakceptowania w dyplomacji o naszym prezydencie, naszym rządzie, naszym kraju. Model kolumbijski jest oparty na wolnej przedsiębiorczości i swobodach, w przeciwieństwie do tego, który próbuje się dziś narzucić Ameryce Łacińskiej. Pomimo problemów nasz kraj się rozwija, ma coraz lepsze wskaźniki, szczyci się sukcesami w zwalczaniu biedy. [b]Trudno być sąsiadem Wenezueli Hugo Chaveza? [/b] Trzeba bardzo uważać. Nie można tracić z pola widzenia zagrożeń. [b]Takich jak zakupy ogromnej ilości broni przez Chaveza? [/b] Mamy do czynienia z wyścigiem zbrojeń, w którym uczestniczy nie tylko Wenezuela. Jedynym krajem, który nie kupuje broni, jest Kolumbia. Inne robią to masowo, co destabilizuje region. Mówi się, że porozumienie wojskowe ze Stanami Zjednoczonymi jest problemem. A masowe zakupy broni nim nie są? Uważam takie stawianie sprawy za dowód hipokryzji i stosowania podwójnych standardów. [b] Wenezuela, Ekwador to kraje, w których znajdują schronienie członkowie Rewolucyjnych Sił Zbrojnych Kolumbii (FARC). Wypad waszych wojsk do Ekwadoru o mały włos nie doprowadził niedawno do wojny... [/b] Niestety, w niektórych regionach Ekwadoru, zwłaszcza w trójkącie, który wcina się w głąb Kolumbii, zadomowiły się FARC, stwarzając różnorakie zagrożenia dla ludności kolumbijskiej. Podjęliśmy działania przeciwko ich obozowi. Nasz prezydent przeprosił za to Ekwador. Jeśli jakiś kraj nie współpracuje w walce z terroryzmem, nie zwalcza terrorystów na własnej granicy, to wystawia się na takie ryzyko. [b]Marksistowska partyzantka, bandy paramilitarne, narkomafia, wojskowi, którzy zabijają niewinnych młodych ludzi, żeby się wykazać i dostać premie, to tworzy nie najlepszy wizerunek Kolumbii. Co robi rząd, by go poprawić, przyciągnąć zagranicznych turystów i inwestorów? [/b] Mówi pani o Kolumbii sprzed roku 2002, zanim prezydentem został Alvaro Uribe. Od tego czasu większość przywódców grup paramilitarnych została wydana (do USA – red.), a ich członkowie się rozpierzchli. Większość przywódców FARC nie żyje lub przebywa w więzieniu, a ich oddziały uległy demobilizacji. Jeśli chodzi o wojskowych, którzy nadużywali władzy, odpowiem: tak, byli tacy wojskowi, ale są już w więzieniu. Rząd, gdy tylko się o tym dowiedział, pozbawił ich stanowisk i przekazał wymiarowi sprawiedliwości. Ponad 500 wojskowych jest dziś objętych śledztwem dotyczącym takich przypadków. Kolumbia ma obecnie wskaźniki bezpieczeństwa wyższe od średniej latynoamerykańskiej. Bogota, Medellin, Barranquilla, Cartagena, wiele kolumbijskich miast jest bezpieczniejszych od Baltimore czy Detroit. Wszyscy pytają, jak to zrobiliśmy. Wyjątkiem jest handel narkotykami będący katalizatorem przemocy, dlatego zwalczamy go z taką determinacją. Kolumbia wydała Stanom Zjednoczonym – by zostali tam osądzeni – ponad 900 handlarzy narkotyków. Przed siedmioma laty inwestycje zagraniczne wynosiły miliard dolarów, w tym roku dojdziemy do 10 miliardów. Kolumbia jest trzecim – po Brazylii i Meksyku – odbiorcą inwestycji zagranicznych w Ameryce Łacińskiej. Ponieważ jest bezpiecznie, przyjeżdżają też zagraniczni turyści. Przed siedmioma laty było ich niespełna 500 tysięcy, w tym roku ich liczba może przekroczyć 3 miliony. [b] To znaczy, że Kolumbijczycy chcą, by prezydent Uribe pozostał na trzecią kadencję. Czy wygra referendum w sprawie reelekcji, jeśli do niego dojdzie? [/b] Nie wiem, czy dojdzie do referendum, ale z ostatniego sondażu wynika, że po siedmiu latach prezydentury 63 procent Kolumbijczyków chce, by nadal rządził, deklarują, że wybraliby go jeszcze raz. To świadczy o sukcesie rządu. Jeśli będzie mógł wystartować w wyborach, z pewnością je wygra. [b]Najbardziej znaną w Polsce Kolumbijką jest chyba Ingrid Betancourt, była zakładniczka FARC, uwolniona w zeszłym roku w wyniku spektakularnej akcji po ponad sześciu latach niewoli. Sądzi pan, że będzie kandydowała w przyszłorocznych wyborach prezydenckich? [/b] Ingrid zaczęła odbudowywać swe życie po latach straconych z winy terrorystów. Niewola była dla niej ciężkim ciosem, po którym dopiero się podnosi. Nie wiem, jakie ma plany. To osoba inteligentna, rozsądna, która dużo wycierpiała. Mogłaby odegrać rolę w życiu politycznym Kolumbii. Ale nie wiem, czy zechce. [b]Po uwolnieniu pani Betancourt temat zakładników FARC powoli znikał ze światowych mediów? [/b] Światowych być może, ale nie kolumbijskich. [b]Co robi rząd, by ich uwolnić? [/b] Na razie ich szukamy. Gdy znajdziemy, uwolnimy ich siłą. Rząd nie może rezygnować z użycia siły w celu przywrócenia wolności obywatelom. [b]A co z wymianą zakładników na więźniów FARC? [/b] Nie pozwolimy, by terroryści porównywali niewinnych zakładników, nad którymi mają pełną władzę, których praw humanitarnych nie respektują, którym nie pozwalają się zobaczyć z rodzinami, do osób, które popełniły przestępstwa, zostały osądzone i przebywają w więzieniu, gdzie korzystają z opieki lekarskiej i mają prawo do odwiedzin krewnych. [b]W Europie wciąż pokutuje mit latynoskich partyzantów romantyków.[/b] Osobą, która najlepiej może powiedzieć, czy istnieją tacy romantyczni partyzanci, jest Ingrid Betancourt. Z jej opowieści zaś wynika, że FARC to zbrodnicza, nieludzka partyzantka, która trzyma porwanych w obozach koncentracyjnych.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL