Świat

Mordercy dziennikarzy bezkarni

ROL
Mijają trzy lata od śmierci Anny Politkowskiej. Zabójcy opozycyjnej dziennikarki pozostają na wolności
– Do rozwiązania tej sprawy potrzebna jest wola polityczna – mówiła córka dziennikarki Wiera na konferencji w Niezależnym Centrum Prasowym na Preczistience. – Zobaczymy tę wolę dopiero wtedy, kiedy na ławie oskarżonych zasiądzie zleceniodawca tego zabójstwa – dodała.
Na spotkaniu zorganizowanym przez „Nową Gazietę” mieli się pojawić przedstawiciele Reporterów bez Granic, w tym przewodniczący Jean-Francois Julliard. Nie zostali jednak wpuszczeni do Rosji, gdyż odmówiono im wydania wiz. – Kreml nie chce, byśmy mogli zwrócić się do Rosjan – mówił Julliard. W sprawie zabójstwa Politkowskiej – dziennikarki „Nowej Gaziety”, która ostro krytykowała Władimira Putina – odbył się już jeden proces. Oskarżeni o współudział w zabójstwie czeczeńscy bracia Dżabrail i Ibrahim Machmudowowie (podejrzany o dokonanie zabójstwa trzeci brat Rustam uciekł z Rosji), były milicjant Siergiej Chadżikurbanow i oficer FSB Paweł Riaguzow zostali uniewinnieni przez ławę przysięgłych.
Na wniosek rodziny zamordowanej i w wyniku decyzji Sądu Najwyższego sprawa wróciła do prokuratury, która prowadzi kolejne śledztwo. – W kręgu zainteresowania znalazły się nowe osoby – powiedział zastępca naczelnego „Nowej Gaziety” Siergiej Sokołow, nie podając jednak żadnych nazwisk. – Mam nadzieję, że zostaną pociągnięte do odpowiedzialności – dodał. Sokołow uważa, że sposób, w jaki przeprowadzono pierwsze śledztwo, świadczy o tym, że wokół sprawy toczy się walka grup interesów. Według jego informacji Rustam Machmudow, przebywa na terytorium UE, przemieszczając się między krajami członkowskimi. – Wiemy, że w ciągu ostatnich miesięcy zaprzepaszczono kilka okazji, by go zatrzymać – mówi Sokołow. Jeśli zaś chodzi o zleceniodawcę, jak dotąd, nie padło żadne nazwisko. – Śledztwo rozpatruje kilka wersji, ale wolę ich nie komentować – mówił syn dziennikarki Ilja. Sprawa Politkowskiej jest najgłośniejsza z serii niewykrytych zabójstw dziennikarzy i obrońców praw człowieka w Rosji. Sprawy te w niezależnym środowisku są uważane za „beznadziejne”. Od marca 2000 roku w Rosji zamordowano 22 dziennikarzy. W styczniu w centrum Moskwy zastrzelono adwokata Stanisława Markiełowa i towarzyszącą mu stażystkę „Nowej Gaziety” Anastazję Baburową. W lipcu w Groznym zamordowano obrończynię praw człowieka i dziennikarkę Natalię Estemirową, która współpracowała z Memoriałem i z „Nową Gazietą”. W sierpniu w Inguszetii został zabity redaktor opozycyjnego portalu Mahomed Jewłojew. We wrześniu w Dagestanie – dziennikarz Telman Aliszajew. Postulat wyjaśnienia tych zabójstw oraz zapewnienia dziennikarzom bezpieczeństwa pojawia się regularnie w rozmowach zachodnich polityków z rosyjskimi liderami. Prezydent Dmitrij Miedwiediew i premier Władimir Putin mówili niejednokrotnie, że „sprawy te powinny zostać wyjaśnione”. Tak się jednak nie dzieje. – Jeśli dziennikarz staje się ofiarą pospolitego przestępstwa, jest to wyjaśniane błyskawicznie. Jeśli ginie w związku ze swoją pracą, nigdy nie poznajemy zabójcy. To daje do myślenia – mówi „Rz” Oleg Panfiłow z Centrum Ekstremalnego Dziennikarstwa. Jego zdaniem zleceniodawcy zabójstwa Politkowskiej i innych dziennikarzy pozostaną bezkarni.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL