Finanse

Pomoc dla regionu bez zmian

Holenderska księżniczka Maksima wręcza w Stambule prezent dyrektorowi generalnemu MFW Dominique Strauss-Kahnowi
AFP
Światowe instytucje finansowe wciąż będą bezpośrednio wspierać inwestycje w regionie. Na banki czeka jeszcze 12 mld euro pomocy. Stan gospodarki Europy Środkowo-Wschodniej jest kluczowy dla kontynentu
Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju oraz Bank Światowy dały wczoraj dowód, że pomysły wycofywania się bezpośredniego finansowania projektów w Europie Środkowej zostały odłożone na czas nieokreślony.
Wczoraj w Stambule, po wspólnym posiedzeniu wraz z Europejskim Bankiem Inwestycyjnym instytucje te przypomniały, że mają jeszcze do wykorzystania 12 mld euro z pakietu pomocowego wartego 24 mld euro. Ta kwota została zimą tego roku przeznaczona na wsparcie finansowania projektów, które mają kłopoty ze zdobyciem kapitału z powodu kryzysu. – Taka zmiana polityki nie powinna nikogo dziwić. Dla przyszłości całej Europy dobra kondycja gospodarki w Europie Środkowej ma kluczowe znaczenie – mówił Indermit Gill, główny ekonomista Banku Światowego. Pakiet pomocowy, o którym wczoraj przypomnieli prezesi trzech największych instytucji finansowych działających w naszym regionie, został uruchomiony w lutym 2009 r. Z 24 mld euro podpisano już umowy na 12,4 mld euro. Wczorajsza deklaracja nie jest zaskoczeniem. Decyzja, że warto o tym przypomnieć, zapadła w ubiegłym tygodniu podczas londyńskiego spotkania szefów MFW, EBOR, EBI z prezesami 15 najbardziej zaangażowanych banków prywatnych, które są obecne w Europie Środkowej i Wschodniej. Uczestniczyli w nim również przedstawiciele banków centralnych i resortów finansów z unijnej „15” oraz pięciu nowych krajów członkowskich z Europy Środkowej i krajów bałtyckich. Wtedy właśnie doszło do przeglądu funkcjonowania tzw. inicjatywy wiedeńskiej, a w postanowieniu końcowym uznano, że sektor bankowy w naszym regionie wciąż nie jest wolny od zagrożeń.
[wyimek]2,2 mld dol. to obecny wkład Polski do kasy MFW[/wyimek] W komunikacie wydanym po posiedzeniu BŚ, EBI i EBOR wszystkie trzy instytucje podkreślają, że między innymi ich wysiłki przy wsparciu Komisji Europejskiej doprowadziły do tego, że zachodnie instytucje finansowe nie wycofały się z Europy Środkowej i Wschodniej, a banki krajowe, mimo poważnych nieraz perturbacji, nadal istnieją. – W Polsce nie widzę poważnych zagrożeń dla sektora bankowego, jest w dobrej kondycji. Zależy nam jednak, żeby poprzez banki w waszym kraju kapitał dotarł do gospodarki, w tym przede wszystkim do firm małych i średnich – mówił „Rz” Indermit Gill. W Polsce z linii Banku Światowego miał skorzystać PKO BP. 500 mln dolarów ma trafić na wsparcie branż polskiej gospodarki dotkniętych kryzysem. PKO BP redystrybuowałby te środki jako kredyty dla małych i średnich firm. Na razie jednak nie zapadły decyzje, czy bank skorzysta z tej propozycji. Zdaniem Reynolda Leegerstee, analityka bankowego z Moody’s, unijno-bankowa narada zwiększyła zaufanie inwestorów. – Jednocześnie zmniejszający się napływ kapitału do tego regionu i przedłużające się rozchwianie gospodarki zwiększą trudności w ocenie ryzyka i wyznaczeniu właściwej ceny kredytów. To z kolei może zniechęcić do większego angażowania się – uważa Leegerstee. Zsolt Darvas z firmy analitycznej Breugel idzie jeszcze dalej w swoim pesymizmie. – Banki europejskie chciałyby pozostać w Europie Środkowej, ale w niedługim czasie zaczną się stamtąd powoli wycofywać. Zniechęci je do tego przedłużający się okres powolnego wzrostu, który znacząco ograniczy zyskowność działalności – uważa analityk. KBC zamierza pozostać w Europie Środkowej i Wschodniej – kontruje wypowiedź Darvasa Jan Vanhevel, prezes KBC. – Moim zdaniem nie można wszystkich krajów wrzucać do jednego worka. Ryzyko działalności w Polsce, Czechach czy na Słowacji jest o wiele niższe niż w krajach bałtyckich, na Bałkanach czy krajach b. ZSRR, gdzie KBC ograniczył obecność. To właśnie w obecności w Europie Środkowej widzę szanse rozwoju – powiedział Jan Vanhevel. – Już od dawna zwracam uwagę na to, że sektor bankowy w Europie Środkowej i Wschodniej potrzebował wsparcia międzynarodowych instytucji – mówi Herbert Stepić, prezes Raiffeisena, jednego z zachodnich banków, które najbardziej zaangażowały się w Europie Środkowej. Wczoraj był zadowolony. [ramka][srodtytul]Opinie dla „Rz”[/srodtytul] [b]Phillippe Le Houerou, wiceprezes Banku Światowego[/b] Wsparcie Banku Światowego ma nie tylko formę kredytów finansujących konkretne przedsięwzięcia, ale jest też udzielane jako pomoc techniczna. Co prawda pojawiały się opinie, że Polska już „wydoroślała” i wkrótce może się nie kwalifikować do bezpośredniego finansowania, ale kryzys zmienił to podejście. Teraz jesteśmy gotowi do wsparcia także polskiego sektora bankowego. Ten program zaczął się od wizyty prezesa BŚ Roberta Zoellicka w Warszawie wiosną 2009 r. To porozumienie to jego kontynuacja. [b]Dominique Strauss-Kahn, dyrektor gen. MFW[/b] Nie wahałem się ani chwili, kiedy Polacy zwrócili się do funduszu o możliwość skorzystania z naszego najnowszego instrumentu – elastycznej linii kredytowej. Te pieniądze mają między innymi zachęcić bank centralny, aby nie gromadził rezerw, żeby udowodnić wiarygodność gospodarki, ale mógł je przeznaczać na kluczowe projekty infrastrukturalne. Z naszym wsparciem Polska ma tych rezerw o 20 mld dol. więcej.[/ramka] [ramka][srodtytul]Polska włoży więcej do Międzynarodowego Funduszu Walutowego[/srodtytul] Polska jest w pełni gotowa do uczestnictwa w kosztach zwiększenia kapitałów Międzynarodowego Funduszu Walutowego – stwierdził w rozmowie z agencją Dow Jones minister finansów Jacek Rostowski. Resort nie ujawnił wczoraj, o jakie kwoty chodzi. W tym momencie udział Polski w funduszu to 1,37 mld tzw. specjalnych praw ciągnienia (SDR), co odpowiada około 2,2 mld USD. To 0,63 proc. wszystkich SDR wyemitowanych przez fundusz dla członków. Ekonomiści zauważają, że wyższa wpłata do funduszu oznaczać może także większą kwotę elastycznej linii kredytowej (FCL) przyznanej Polsce w maju 2009 r. Póki co, opiewa ona na 20,5 mld USD. Wartość ta była wyliczona na bazie wielkości udziałów w funduszu. Jeżeli te się zwiększą – zwiększy się także możliwy do uzyskania kredyt. Rynek nie oczekuje jednak, że dodatkowy pułap FCL będzie potrzebny. —k.k.[/ramka] [i]masz pytanie, wyślij e-mail do autorki: [mail=d.walewska@rp.pl]d.walewska@rp.pl[/mail][/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL