Sądownictwo

Ruszył proces Beaty Sawickiej

Beata Sawicka
Fotorzepa, bartosz jankowski Bartosz Jankowski
Sąd zezwolił na transmitowanie procesu w mediach. Obrońcy byłej posłanki PO, oskarżonej o korupcję, będą dowodzić, że CBA nielegalnie zastosowało wobec niej prowokację.
Przed Sądem Okręgowym w Warszawie stanęła dziś parlamentarzystka i burmistrz Helu Mirosław Wądołowski (obecnie zawieszony). Prokuratura zarzuciła im korupcję. Sawicką oskarżyła o przyjęcie 100 tys. zł, samorządowca – 150 tys. zł łapówki.
Sawicką zatrzymało CBA tuż przed wyborami parlamentarnymi w październiku 2007 r., gdy przyjmowała, jak wynika z aktu oskarżenia, łapówkę za ustawienie przetargu na zakup atrakcyjnej działki na Helu. Według informacji „Rz”, adwokaci Sawickiej będą chcieli podważyć legalność prowokacji CBA i zakwestionować zdobyte w jej trakcie dowody. – Nie można nakłaniać do popełniania przestępstwa, sięgając po argumenty, które określiłbym jako osobiste, a nawet uczuciowe. A nielegalnie zdobyte materiały żadną miarą nie powinny być dowodem w sprawie – mówi „Rz” mec. Jacek Dubois, adwokat byłej posłanki. Uważa, że sąd powinien rozważyć głównie to, czy działania CBA były legalne.
Po wybuchu afery Sawicką wyrzucono z partii. Twierdziła, że została uwiedziona przez agenta CBA. Prokuratura tę wersję uznała za niewiarygodną. Obrońcy byłej posłanki uważają, że nie ma przekonującej odpowiedzi na pytanie, dlaczego CBA się nią zainteresowało. Biuro twierdzi, że miało podstawy, by uruchomić akcję. Na jego stronie internetowej czytamy: "W pierwszej połowie roku (2007 – red.) Beata S. poszukiwała biznesmenów zainteresowanych inwestycjami na Helu. CBA po uzyskaniu wiarygodnych informacji o poczynaniach Beaty S. rozpoczęło operację kontrolowanego wręczenia korzyści majątkowej”. W akcję zaangażowany był m.in. agent przedstawiający się jako Tomasz Piotrowski. Szef CBA Mariusz Kamiński po zatrzymaniu posłanki zapewniał, że znalazł się on tam w celach szkoleniowych. Z informacji "Rz” wynika, że CBA zainteresowało się posłanką po tym, jak zaczęła oferować uczestnikom kursu pomoc w zdaniu końcowego egzaminu. Miała się chwalić, że przekupi egzaminatora. – Miało chodzić nie tyle o próbę przekupstwa, ile ułatwienie dostępu do pytań egzaminacyjnych. W mojej ocenie nie należy łączyć tego wątku z początkiem akcji – mówi mecenas Dubois. Legalność działań CBA wobec Sawickiej bada w oddzielnym śledztwie Prokuratura Okręgowa w Lublinie. Wyjaśnia, czy agent nie prowokował posłanki do popełnienia przestępstwa. Były wiceszef MSWiA, dr Zbigniew Rau tak komentuje akcję: – Co prawda ustawa regulująca pracę CBA nie do końca była i jest dopracowana, ale akcja była legalna. A nawet bardzo dobrze zorganizowana. – CBA strzeliło sobie w stopę, ujawniając aferę podczas kampanii – uważa dr Jarosław Flis, politolog z UW. A teraz PO może stracić, ale tylko w jednym przypadku: – Jeśli uzna, że sięgając po tamtą sprawę, można zaatakować Kamińskiego w kontekście afery hazardowej.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL