Warszawa

Teatr w pieluchach

Mamy bawiły się chyba równie dobrze jak ich pociechy
Fotorzepa, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek
Jeszcze nie mówią i nie chodzą, a już grają w sztukach. A także pływają i uczą się migania. W stolicy coraz więcej rodziców zapisuje niemowlaki na różne zajęcia. – To rozwijające, ale nie można przesadzać – ostrzegają specjaliści
Kameralna sala w teatrze Rampa. Na ścianach zielona farba, na podłodze wygodne dmuchane siedliska, w górze kolorowe światła.
Na środku staje ubrana w biały kombinezon postać. Na jej widok nie wszystkie zebrane w sali niemowlaki reagują radością. Niektóre płaczą. Wystarczy jednak, żeby aktorka zaczęła wypowiadać sylaby piosenki, by na twarzach dzieci pojawił się uśmiech. Zaskoczone chętnie angażują się w zabawę słowem i dźwiękiem. W wybijanie rytmu spontanicznie włączają się też rodzice.
[srodtytul]Śpiewające niemowlaki[/srodtytul] – Wiem, że Hania jeszcze nie wszystko rozumie, ale widzę, że się jej tu podoba – mówi Kasia Kałczyńska, mama jednej z najmłodszych, bo zaledwie sześciomiesięcznej dziewczynki, biorąca udział w piątkowych warsztatach Companhia de Musica Teatral. Zajęcia towarzyszą Międzynarodowemu Festiwalowi Teatrów dla Dzieci i Młodzieży Korczak. Mała Hania obserwuje ruchy aktorki i zachowania innych maluchów. – Rzadko kiedy ma okazję spotykać się z rówieśnikami. To dla niej duże przeżycie – uważa Kałczyńska. Z udziału w warsztatach cieszy się Agnieszka Kasyba, mama ponadrocznej Zosi: – Taka atmosfera w miejscu pełnym muzyki i kolorów sprzyja zabawie. Dla twórców warsztatów, których zapis zostanie wpleciony do sobotniego spektaklu „Bebe Plim Plim“ najważniejsze jest jednak nie tyle obcowanie dziecka z innymi, co z muzyką. – Dziecku trzeba śpiewać jak najwięcej – mówi Paulo Maria Rodrigues, reżyser. – Ono słucha, przyswaja, a z czasem samo stara się emitować dźwięki. [srodtytul]Na migi i po angielsku[/srodtytul] Spektakl w Rampie to niejedyna propozycja, z jakiej mogą skorzystać rodzice z dziećmi. Z roku na rok oferta zajęć dla maluchów się powiększa. Na porządku dziennym są już filmowe seanse dla maluchów. To stała propozycja Multikina i kina Muranów. – Podczas takiej projekcji zostawiamy trochę światła i przyciszamy dźwięk, wystawiamy przewijaki – mówi Iza Wierzbińska z Muranowa. Rodzice mogą obejrzeć film z dzieckiem lub zostawić je pod okiem opiekunki. Najbliższe takie spotkanie odbędzie się 11. października. Przed seansem dzieci mogą poćwiczyć... jogę. A jakby gimnastyki było im mało, to zawsze mogą wziąć udział w popularnych zajęciach na basenie. Prowadzi je m.in. OSIR na Targówku i Ochocie. Można też skorzystać z niestandardowych metod pracy i na przykład przez zabawę z muzyką, uczyć dziecko języka obcego. Taką propozycję dla niemowlaków od szóstego miesiąca życia ma szkoła Musical Babies. Inną ofertą, równie nietypową, jest nauka sztuki migania. – Prowadzimy zajęcia w oparciu o metodę komunikacji z maluchem przy użyciu znaków języka migowego, tzw. bobomigi – wyjaśnia Danuta Mikulska z klubu Koko na Sadybie. Naukę można zacząć od szóstego miesiąca, bo bobomigi umożliwiają nawiązanie kontaktu z dzieckiem, które jeszcze nie mówi. – Za pomocą prostych gestów maluch może sygnalizować swoje potrzeby, np. gdy jest głodny – mówi Mikulska. [srodtytul]Moda czy potrzeby[/srodtytul] Entuzjastą zajęć dla małych dzieci jest dr Paweł Grzesiowski, pediatra. – To rewelacyjny pomysł na spędzenie wolnego czasu. Sam zabieram swojego 4,5-letniego syna na różne przedstawienia, seanse filmowe czy teatrzyki kukiełkowe – podkreśla. – To chwile, w których rodzice i dzieci mogą poświęcić cały czas tylko dla siebie – zaznacza. Podkreśla, że zalety spotkań są nie do przecenienia. – W kameralnej grupie dziecko chętnie uczestniczy w zabawach, jest bardziej śmiałe. Jednak – zdaniem Elżbiety Supryn, psychologa dziecięcego – do coraz bogatszej oferty zajęć – szczególnie tych dla niemowlaków – trzeba podchodzić z dużą rozwagą. – To często wynik mody, jaka przychodzi do nas z Zachodu – mówi. – Warto sobie postawić pytanie: na ile ważne jest nadążanie za nią i na ile zaspokajamy potrzeby dziecka, a nie swoje. Zajęcia w teatrze czy na basenie to nie zakup modnego ubranka, ale element kształtowania psychiki dziecka. I dodaje, że małe dzieci potrzebują bliskości rodzica, a nie rówieśników. – Zamiast od razu iść na basen, lepiej wykąpać się z nim w wannie, a zamiast śpiewania w grupie warsztatowej – samemu nucić dziecku – radzi psycholog.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL