Wiadomości

Dopłaty to złe rozwiązanie

Stanisław Matuszewski, prezes Izby Gospodarczej Producentów i Operatorów Urządzeń Rozrywkowych
PARKIET, Szymon Łaszewski Szymon Łaszewski
Część z automatów to sprzęt stary, nienadający się do przeróbek - mówi Stanisław Matuszewski prezes Izby Gospodarczej Producentów i Operatorów Urządzeń Rozrywkowych
[b]Rz: W jakiej kondycji jest branża automatów do gier?[/b]
Stanisław Matuszewski: Kryzys dotknął cały hazard, nas też. Notujemy spadek obrotów, choć z pewnością nie jest załamujący. [b]Załamujący? Przecież w ubiegłym roku wrzucono do automatów  8,5 mld złotych.[/b]
Większość tych pieniędzy tylko przeleciała przez maszyny. Gracze odebrali je z powrotem. Faktyczne przychody branży wyniosły 2,5 mld zł, z których 41 proc. odprowadziliśmy do Skarbu Państwa tytułem podatków. [b]Ale i tak te ubiegłoroczne 2,5 mld zł przychodów to jedna trzecia więcej niż 1,9 mld zł w roku 2007.[/b] Bo ubiegły rok był wyjątkowo dobry. Rok 2009 już taki nie będzie. Widać, że liczba grających się skurczyła. A przez dopłaty zmniejszyłaby się jeszcze bardziej. [b]Jak dopłaty wpłynęłyby na zyskowność branży?[/b] Tego nikt nie wie. Bo w przypadku automatów o niskich wygranych nikt nie wprowadzał jeszcze takiego rozwiązania. To przede wszystkim gigantyczny problem techniczny.  [b]Wyliczenie tych 10 procent? [/b] Dla niezorientowanych może to brzmi dziwnie, ale matematycznie bardzo trudno wyliczyć wartość takiej dopłaty. Dlatego trzeba zmienić oprogramowanie we wszystkich automatach. Specjaliści, do których zwracaliśmy się w tej sprawie, twierdzą, że taka operacja zajęłaby rok. W dodatku część z nich to sprzęt stary, nienadający się do przeróbek. Będzie musiał iść na złom. Zważywszy, że jeden automat kosztuje 15 – 20 tys. złotych, cała operacja wymiany sprzętu kosztowałaby ponad 300 mln zł. [b]Ale automat po trzech latach się zwraca. [/b] Są też inne problemy. Proszę sobie wyobrazić taką sytuację: wrzucam np. dziesięć złotych i nagle stwierdzam, że nie chcę grać. Teraz mogę nacisnąć guzik i pieniądze wylecą z powrotem. Tak jest na całym świecie. A z dopłatą? Dostanę mniej o jakieś 90 groszy. Zapłacę podatek tylko za samą chęć zagrania. [b]Skoro jest problem, to czy nie można było uzgodnić tych szczegółów z przygotowującymi przepisy?[/b] Ministerstwo Finansów dostało od nas wszystkie analizy. Za każdym razem słyszeliśmy, że Ministerstwo Sportu musi dostać te pieniądze. I że ich nie obchodzi, jak my to zrobimy. [b]Jakie rozwiązanie byłoby w takim razie skuteczne? [/b] Nie twierdzimy, że nie możemy oddać fiskusowi więcej. Rzecz jasna w odpowiednich proporcjach. Izba już półtora roku temu wysłała do Ministers- twa Finansów pismo proponujące zwiększenie obecnego progu podatkowego z zapisem, że dodatkowa wartość miałaby zostać przeznaczona na rzecz Ministerstwa Sportu. Teraz płacimy 180 euro miesięcznie od każdego automatu. Zwiększmy tę kwotę o 20, o 40 euro, zapiszmy, na co ona jest przeznaczona. Ale nie wprowadzajmy rozwiązań, które w praktyce okazują się kompletnie nierealne. 
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL