Finanse

Lepsze perspektywy globalnej gospodarki

Flickr
Recesja w światowej gospodarce okazała się płytsza, niż się obawiano. MFW przestrzega jednak przed zbytnim optymizmem
Światowa gospodarka skurczy się w tym roku o 1,1 proc., ale już w przyszłym roku wzrośnie o 3,1 proc., czyli tyle samo, ile w 2008 r. – prognozuje Międzynarodowy Fundusz Walutowy w opublikowanym w czwartek raporcie. Jednocześnie jednak ostrzega, że stabilizacja koniunktury nie jest dostatecznie ugruntowana i długo jeszcze nie będzie w stanie poprawić sytuacji na rynku pracy.
Gospodarka Polski w 2009 r. powiększy się o 1,0 proc., a w 2010 r. o 2,2 proc. Taka stopa wzrostu gospodarczego wciąż będzie zdecydowanie niższa, niż przed kryzysem – w 2008 r. nasz PKB podskoczył o 4,9 proc. , a wcześniej przez dwa lata rósł w tempie przekraczającym 6 proc. Większość przewidywań MFW jest zdecydowanie bardziej optymistyczna, niż w analogicznym raporcie z lipca. Wówczas Fundusz zakładał, że światowy Produkt Krajowy Brutto zmniejszy się w 2009 r. o 1,4 proc., a w 2010 r. wzrośnie o 2,5 proc. Tempo ożywienia gospodarczego wyraźnie więc zaskoczyła ekonomistów tej waszyngtońskiej instytucji.
Motorem wzrostu gospodarczego będą przede wszystkim państwa rozwijające się. Ich gospodarki powiększą się w tym roku łącznie o 1,7 proc. (w lipcu MFW oczekiwał, że będzie to 1,5 proc.), a w przyszłym o 5,1 proc. (4,7 proc.). Dla porównania, PKB państw rozwiniętych tąpnie w tym roku o 3,4 proc. (3,8 proc.), a dopiero w 2010 r. wzrośnie o 1,3 proc. (0,6). Chińska gospodarka w tym roku rozwija się według MFW w tempie 8,5 proc., a w przyszłym roku wskaźnik ten wyniesie 9,0 proc. Jeszcze w lipcu oczekiwano, że liczby te wyniosą odpowiednio 7,5 i 8,5 proc. Praktycznie niezmienione pozostały natomiast prognozy dla drugiego wschodzącego giganta, Indii. PKB wzrośnie tam w tym roku o 5,4 proc., a w 2010 r. o 6,4 proc. Państwa strefy euro stają na nogi wyraźnie wolniej, niż USA. Podczas gdy największa gospodarka świata w tym roku skurczy się o 2,7 proc., a w 2010 r. powiększy się o 1,5 proc., dla Eurolandu liczby te wynoszą odpowiednio minus 4,2 proc. i 0,3 proc. Niektóre państwa, przede wszystkim Hiszpania, jeszcze w przyszłym roku pozostaną w recesji. Brytyjski PKB straci w tym roku 4,4 proc., a w 2010 r. odbije się o 0,9 proc. Dla Japonii prognozy MFW wynoszą odpowiednio minus 5,4 i 1,7 proc. Na tle innych państw Europy Środkowo-Wschodniej Polska wypada wyjątkowo korzystnie. Gospodarka całego regionu zmniejszy się bowiem w tym roku aż o 5,0 proc., aby w przyszłym wzrosnąć o 1,8 proc. Szczególnie głęboka recesja, która według MFW nie ustąpi w przyszłym roku, nęka państwa bałtyckie, Węgry i Bułgarię. Gospodarka Rumunii w tym roku skurczy się wprawdzie aż o 8,5 proc., lecz w 2010 r roku zacznie powoli rosnąć. Natomiast PKB Czech w bieżącym roku zmniejszy się o 4,7 proc., lecz już w przyszłym roku stopa wzrostu gospodarczego u naszych południowych sąsiadów będzie wyższa (3,7 proc.), niż w Polsce. Największym zaskoczeniem dla ekonomistów MFW okazała się kondycja gospodarek, określanych łącznie jako nowo uprzemysłowione państwa Azji: Hongkongu, Korei Południowej, Tajwanu i Singapuru. Jeszcze w lipcu Fundusz ostrzegał, że PKB tej grupy krajów załamie się w 2009 r. o 5,2 proc., a w przyszłym roku zyska 1,4 proc. Nowa prognoza mówi jednak odpowiednio o minus 2,4 i 3,6 proc. Prezentując najnowsze prognozy MFW ostrzegł, że choć recesja okazała się płytsza, niż się obawiano, nadmierny optymizm jest nieuzasadniony. Przede wszystkim, stopa wzrostu gospodarczego jeszcze długo będzie niewystarczająca, aby zredukować stopę bezrobocia, która w gospodarkach rozwiniętych przekroczy zapewne 10 proc. Fundusz podkreślił również, że stojące za ożywieniem gospodarczym siły w dużej mierze zanikną w 2010 r. Wzrost produkcji wiąże się bowiem przede wszystkim z koniecznością uzupełnienia zapasów, które w pogoni za gotówką firmy w trakcie kryzysu silnie ograniczyły. Tymczasem konsumpcja i inwestycje, które mogłyby doprowadzić do trwałego odbicia w produkcji, rosną bardzo wolno. Dotyczy to przede wszystkim tych państw, które doświadczyły baniek na rynku kredytowym i hipotecznym i charakteryzowały się dużymi deficytami na rachunkach obrotów bieżących, m.in. USA i Wielkiej Brytanii, lecz także wielu krajów naszego regionu. Przeszkodą na drodze do uzdrowienia gospodarki światowej będą również ograniczona dostępność kredytu, związane z ograniczaniem skali lewarowania przez banki. Jak podkreśla MFW, taka sytuacja stawia rządy przed trudnym wyborem. Jest bowiem zbyt wcześnie, aby wycofać się z kosztownych działań stymulacyjnych, jednocześnie jednak związany z nimi wzrost deficytów budżetowych jest coraz bardziej niepokojący. Obawy inwestorów i podatników o stabilność finansów publicznych mogą zaś sprawić, że fiskalne bodźce dla gospodarki będą coraz mniej skuteczne. Międzynarodowy Fundusz Walutowy podkreślił też, że reforma światowego systemu nadzoru finansowego jest wciąż niezbędna i rządy powinny starać się, aby na fali optymizmu nie stracić tego celu z oczu.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL