fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wiadomości

Niemcy boją się płacić za łagodzenie skutków kryzysu

Najwięcej obaw budzi polityka społeczna przyszłego rządu - mówi "Rz"prof. Gerd Langguth, politolog i biograf Angeli Merkel
[b]Rz: Wynik wyborów był do przewidzenia, przynajmniej jeżeli chodzi o osobę kolejnego kanclerza Niemiec.
Gerd Langguth:[/b] Wszystko wskazuje na to, że Angela Merkel rzeczywiście będzie kanclerzem po raz drugi, ale nie wiadomo, z jakim ugrupowaniem będzie współrządzić. To jest w zasadzie jedyna niewiadoma, ale niezmiernie ważna dla obywateli. Wielu z nich obawia się, że w wyniku wyborów powstanie koalicja CDU/CSU oraz FDP, która prowadzić będzie twardą politykę społeczną, ograniczając świadczenia socjalne. Dla części wyborców dalsze trwanie obecnej koalicji CDU/CDU z SPD jest z kolei gwarancją, że będzie nadal tak, jak jest, i da się uniknąć dalszego demontażu państwa opiekuńczego. Wszyscy zdają sobie sprawę z tego, że łagodzenie skutków kryzysu kosztowało miliardy, które trzeba było pożyczyć. Niemcy się obawiają, że będą musieli za to wszystko zapłacić. Lękają się, że koalicja CDU/CSU i FDP sięgnie głębiej do ich kieszeni niż rząd Angeli Merkel, w którym jest SPD szermująca hasłami sprawiedliwości społecznej.
[b] Jednak utworzenie przez Angelę Merkel koalicji z liberałami z ugrupowania kierowanego przez Guida Westerwelle nie byłoby niczym nowym w historii RFN.[/b]
Taki rząd byłby wyrazem kontynuacji współpracy obu partii chadeckich z ugrupowaniem liberałów. To nic nowego. Co więcej, nie ma podstaw sądzić, że taki rząd uchwali głębszy program oszczędnościowy niż rząd składający się z partii obecnej koalicji. Ale obawy części wyborców mają swe źródła w sferze psychologicznej i emocjonalnej, a nie racjonalnej.
[b] Cztery lata współpracy socjaldemokratów z partiami chadeckimi bardzo osłabiło SPD. Dlaczego?[/b]
Wszystkie pozytywne dokonania rządu wielkiej koalicji w ostatnich latach idą na konto kanclerz Angeli Merkel. W dobie kryzysu Niemcy identyfikują się w jeszcze większym stopniu ze swym przywódcą, którym jest szefowa rządu. SPD ma przy tym sporo wewnętrznych problemów, następują ciągłe zmiany na stanowisku szefa partii. Porażkę w wyborach prezydenckich poniosła kandydatka SPD Gesine Schwan, co nie wpłynęło dobrze na wizerunek socjaldemokratów. Kłopoty mają i inne partie socjaldemokratyczne w Europie. Ale największy problem stwarza SPD istnienie silnego ugrupowania Lewica (Die Linke), które ma ten sam elektorat co socjaldemokraci.
[b]Dlaczego więc SPD nie zdecydowała się na zawarcie sojuszu z Lewicą. W Berlinie, jednym z niemieckich landów, rządzi z powodzeniem od lat koalicja czerwono-czerwona, czyli SPD i ugrupowania Lewica.[/b]
Tego właśnie nie potrafią przywódcy SPD wytłumaczyć wyborcom. W dodatku liderem Lewicy jest Oskar Lafontaine, były przewodniczący SPD, który przed laty pożegnał się z socjaldemokracją i wspólnie z postkomunistami z dawnej NRD utworzył ugrupowanie Lewica. Stara kadra SPD nie może mu tego wybaczyć i jest to jedna z ważnych przyczyn wrogości do Lewicy partii Franka-Waltera Steinmeiera. Złe wyniki socjaldemokratów w niedzielnych wyborach wywołać mogą rewolucję pałacową w SPD i doprowadzić w przyszłości do zbliżenia tej partii do Lewicy. Warto pamiętać, że w istniejącym jeszcze Bundestagu szeroko pojęta Lewica, a więc SPD, Zieloni i Lewica, ma więcej posłów niż CDU/CSU wspólnie z FDP.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA