fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Styl życia

Ambitna i zagubiona nowa matka

Rzeczpospolita, Tomasz Wawer
Nie ma już matki Polki ani supermamy. Zamiast kury domowej jest menedżerka domowa z prawem do depresji - twierdzi dr Małgorzata Sikorska, socjolog
Dlaczego twierdzi pani, że informacje o kryzysie rodziny i rodzinnych wartości są fałszywe?
Małgorzata Sikorska: Ponieważ nie pierwszy raz bije się w dzwony, że oto mamy kryzys rodziny. Pod koniec XIX wieku amerykańskie media również przewidywały taki kryzys. Ogłaszano go wielokrotnie przez cały wiek XX. Tymczasem rodziny wciąż są zakładane i wciąż zdecydowana większość osób żyje w rodzinach. Są one inne niż kiedyś: mniej liczne, często oparte na związkach nieformalnych. Także czegoś innego obecnie szukamy w rodzinie: raczej wsparcia emocjonalnego niż materialnych gwarancji, ról i wyznaczania miejsca w strukturze społecznej.
Ale czy młodzi Polacy kwapią się do zakładania rodziny?
To nieprawda, że zakładanych rodzin jest coraz mniej. W Polsce rekordowo mało małżeństw zawarto w 2003 roku. Od tego czasu rokrocznie odbywa się coraz więcej ślubów i rodzi się coraz więcej dzieci.
Dowodzi pani w badaniach, że dzisiejsza mama diametralnie różni się od tradycyjnej matki Polki.
Bo tak jest. To oczywiste, że współczesnym matkom jest łatwiej. I nie chodzi tylko o ułatwienia – jednorazowe pieluchy czy jedzenie w słoiczkach. Istotne są trzy inne sprawy.
Po pierwsze – współczesna młoda matka z punktu widzenia społecznego nie musi być doskonała. Ma prawo do odczuwania “baby bluesa”, do depresji w ciąży i do depresji poporodowej. Ma prawo do nieradzenia sobie psychicznie i fizycznie z łączeniem obowiązków matki, żony i pracownika. Mało tego, ma nawet prawo do nielubienia własnego dziecka, i jest to traktowane raczej jako przejaw choroby, a nie wyznacznik bycia złą matką.
Ale to tzw. złe matki nie lubią swoich dzieci...
Zaryzykuję twierdzenie, że znika figura złej matki i zastępuje ją matka chora, co jest zazwyczaj jednoznaczne z matką w depresji. A w depresji może być dlatego, że próbowała (lub wymagano od niej tego) być supermamą, czyli super-kobietą świetnie łączącą wszystkie swoje obowiązki i nie podołała.
Często sama je sobie narzuca....
Ale współodpowiedzialnym coraz cześciej staje się ojciec, a także choroba dziecka (np. ADHD, czyli syndrom dziecka nadpobudliwego), geny oraz wpływ rówieśników i mediów.
Ze współczesnej matki zdejmuje się także częściowo poczucie winy za przyszłe niepowodzenia jej dziecka.
Zdecydowanie mamy więc nową matkę. Nowa matka sama decyduje, czy chce szybko wrócić do pracy, czy dłużej zostać z dzieckiem. Oba rozwiązania są społecznie akceptowane. A także, w jaki sposób i jak długo będzie karmić dziecko.
Z moich obserwacji wynika też, że zmienia się bardzo relacja między matką i ojcem, który coraz bardziej angażuje się w wychowywanie i opiekę, staje się coraz bardziej za dziecko odpowiedzialny. Kiedyś ta odpowiedzialność spadała głównie na matkę.
Czy postrzeganie kobiety w Polsce jako złej matki, gdy próbuje łączyć macierzyństwo z życiem zawodowym lub realizacją pasji, odeszło już w przeszłość?
– Tak kategoryczne twierdzenie, że odeszło w przeszłość, nie jest oczywiście uprawnione. Mamy do czynienia z postępującymi zmianami, z procesem. Oczywiście, każda kobieta, która stara się łączyć pracę i macierzyństwo, czy pasje i macierzyństwo, zmaga się każdego dnia z rzeczywistymi problemami. Przede wszystkim z brakiem czasu.
Wydaje mi się jednak, że coraz rzadziej może czuć, że jest społecznie potępiana i że jest złą matką dlatego, że chce realizować się i pracować, nawet jeśli sytuacja ekonomiczna rodziny tego nie wymaga.
Co to dokładnie znaczy, że “nowa matka” nie ma dziś w opiece nad dzieckiem wyłączności?
– Coraz więcej obowiązków przejmuje “nowy” ojciec. W społecznych oczekiwaniach “nowy ojciec” ma być głęboko zaangażowany w opiekę oraz wychowanie dzieci, i to nawet przed ich urodzeniem. Powinien uczestniczyć w szkole rodzenia, głaskać i przemawiać do brzucha oraz towarzyszyć kobiecie podczas porodu. Powinien umieć “robić przy dziecku”: kąpać, przewijać, karmić, przytulać, śpiewać kołysanki itd.
To jednak tylko minimum – tak naprawdę powinien robić nawet więcej niż matka. Eksperci od wychowania przekonują teraz, że w niektórych aktywnościach, zabawach ojciec może się sprawdzać lepiej niż matka.
Tata zamienia się w mamę?
Moim zdaniem zdecydowanie najbardziej zmienił się właśnie wzór ojca. Jeszcze nigdy oczekiwania i presja społeczna wobec ojców nie były tak duże, a ich władza nad rodziną tak mała.
Pisze pani w książce, że dziś, w przeciwieństwie do pokoleń naszych mam i babć, młoda kobieta ma do wyboru wiele akceptowanych społecznie wzorów macierzyństwa. Czy każda ma tę samą możliwość wyboru?
– Oczywiście nie. Wiele zależy od finansów rodziny. Trudno na przykład mówić o tym, że kobieta wybiera łączenie pracy z wychowywaniem dzieci, jeśli musi iść do pracy ze względu na brak pieniędzy.
Jednak gdy taki przymus ekonomiczny nie istnieje, młoda matka może wybierać między kilkoma wzorami.
Jakie to wzory?
Przede wszystkim matki w domu, inaczej dziś zwanej menedżerem domowym, bo pojęcie kury domowej już w dużych miastach nie funkcjonuje. Pracującej matki. Matki samotnej z wyboru (!) lub w ogóle niematki. Co oznacza, że może wreszcie głośno powiedzieć, że nie chce mieć dziecka, nie chce być mamą. Zapewne zmierzy się z pytającymi spojrzeniami teściowej czy ciotek, jednak z potępieniem społecznym już raczej się nie spotka.
Podobno dzisiejsze mamy są niepewne w swoim macierzyństwie?
Niepewność i kompletne czasem zagubienie jest ceną, jaką się płaci za te wszystkie możliwości wyboru. Między innymi właśnie spośród tych różnych wzorów macierzyństwa, o których przed chwilą mówiłam.
Niepewność towarzyszy też modelowi supermamy. Kobieta zadaje sobie wówczas pytanie: czy dobrze dzielę czas między swoje obowiązki? Może za mało czasu poświęcam dziecku, a może za mało pracy, a może za mało mężowi, może zaniedbuję przyjaźnie?
 
Czy dzisiaj młodzi rodzice nie korzystają z doświadczeń starszego pokolenia?
Zarówno matki, jak i ojcowie nie bardzo mogą się odwoływać do doświadczeń swoich rodziców, bo oni wychowywali dzieci inaczej i w innych realiach.
Nie znajdują więc tu jednoznacznych “przepisów” na wychowanie dzieci. Ale i te współczesne “przepisy” ciągle się zmieniają.
Wyrocznią w wielu sprawach jest Internet. Dodatkowo istnieje wiele pism, poradników, programów telewizyjnych na temat wychowywania.
Między nimi można wybierać, a mówią często coś zupełnie innego na ten sam temat. Można się w tym zagubić. To nie pomaga matkom.
 
 
Małgorzata Sikorska, doktor socjologii, matka trójki dzieci
Adiunkt w Instytucie Socjologii UW, autorka wydanej właśnie książki „Nowa matka, nowy ojciec, nowe dziecko – o nowym układzie sił w polskich rodzinach” Wydawnictwa Akademickie i Profesjonalne 2009. Badania nad zmianami modelu matki w Polsce prowadziła wśród wykształconych kobiet dużych miast na potrzeby doktoratu „Socjalizacja w kontekście zmian społeczno-kulturowych”.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA