fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze

Porwanie siatkarzy

"Świetny żart, muszę pamiętać, żeby się uśmiać, jak znajdę wolną chwilę" – kpił bohater sławnych powieści Raymonda Chandlera. Ostatnimi czasy życie publiczne serwuje nam powody do śmiechu w takim tempie, że naprawdę nie starcza czasu, by na wszystko zareagować.
Ot, publicysta, który sławił "prowokacje" Palikota, plotąc, że jego chamskie zagrania wnoszą ożywczy powiew do debaty publicznej, staje się nagle przywódcą krucjaty przeciwko "chamstwu w Internecie" i jest traktowany w tej roli poważnie. Inny redaktor, równie gorliwy w propagandowej służbie establishmentowi, wywodzi, że negacjonista Niesiołowski tylko "popełnił błąd", i to z dobrej chęci zapobieżenia politycznemu wykorzystywaniu rocznicy – a prawdziwą "podłością" jest go krytykować.
A pani profesor, która złożyła dymisję z rady nadzorczej TVP akurat w przeddzień głosowania, tak, że owa dymisja stała się głównym prawnym argumentem trzymającej telewizję koalicji PO – LPR przeciw szturmującej ją koalicji PiS – SLD, upiera się "z miedzianym czołem", jak to ujmowali nasi przodkowie, że po prostu ot tak, nagle "jako profesor uniwersytetu" zdała sobie sprawę, iż nie powinna uczestniczyć w politycznych grach.
Jeśli tak w żywe oczy ściemniają przedstawiciele grupy zawodowej darzonej największym społecznym prestiżem, czegóż żądać od polityków czy dziennikarzy?
Wszystko to jednak pikuś wobec sprawy siatkarzy, którym – jak wieść dziennikarska niesie – dano do zrozumienia, że jeśli przyjmą zaproszenie do Pałacu Prezydenckiego, to nie dostaną obiecanego kasabubu od sponsora. Faktem jest, że z tego czy innego powodu siatkarze faktycznie prezydenta zignorowali. Rząd, który ma tyle sukcesów co gabinet Tuska, nie może sobie pozwolić, żeby ktokolwiek inny trzasnął sobie fotkę z "jego" medalistami.
Skomentuj na [link=http://blog.rp.pl/ziemkiewicz/2009/09/22/porwanie-siatkarzy/]blog.rp.pl/ziemkiewicz[/link]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA