fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

W Europie zostanie sześć lub siedem koncernów

Kanclerz Niemiec Angela Merkel otworzyła w czwartek Międzynarodowy Salon Samochodowy we Frankfurcie dla publiczności
AFP
Samochodowy dołek będzie w 2010 r. Tegoroczną sprzedaż uratują w Europie dopłaty za złomowanie aut
[b] [link=http://www.rp.pl/artykul/5,364796.html]Więcej o 63. Międzynarodowym Salonie Samochodowym we Frankfurcie.[/link] Obejrzyj galerię[/b]
Przestrzegając przed konkurencją z Chin i namawiając do produkcji możliwie najbardziej ekologicznych samochodów, kanclerz Niemiec Angela Merkel otworzyła wczoraj Międzynarodowy Salon Samochodowy we Frankfurcie. Niemieckim producentom obiecała wsparcie, tak aby kraj w czasach kryzysu nie stracił pozycji światowego lidera. Ta pomoc jednak ma teraz dotyczyć nie wsparcia sprzedaży, ale rozwoju nowoczesnych technologii.
Z prezesami niemieckich koncernów umawiała się już po wyborach 27 września, aby ustalić, jaka forma pomocy byłaby najbardziej pożądana. Niemcy wpompowali w tym roku w motoryzację 5 mld euro w formie dopłat do złomowania aut, 1,5 mld w kredyt pomostowy dla Opla. Obiecali również 4,5 mld euro Magnie i Sbierbankowi, wskazanym jako inwestorzy kupujący 55 proc. akcji Opla.
Niemieckie koncerny otrzymały również wsparcie od szefowej rządu w swoim sporze z Komisją Europejską w sprawie nacisków na zbyt szybkie ich zdaniem wymuszanie obniżenia norm emisji spalin. Kanclerz Merkel skrytykowała groźbę KE, że nałoży kary na auta, które są zbyt paliwożerne. Jej zdaniem, gdyby nie było producentów dużych aut, nie byłoby tyle innowacji umożliwiających produkcję małych pojazdów. Ale w tym roku we Frankfurcie samochodowi giganci raczej nie chwalą się autami z ogromnymi silnikami. Na stoisku Toyoty uwagę zwraca hybrydowy lexus i elektryczny prius. W BMW wystawcy napracowali się bardziej nad prezentacją najnowszego modelu Mini, chociaż wiceprezes koncernu Ian Robertson przyznał, że na niemieckim programie premii za złomowanie aut skorzystał nawet nabywca jednego rolls-royce’a.
Grupa Fiata wyraźnie wyeksponowała swoje ekologiczne samochody – nowy model z rodziny Punto – Punto Evo, najnowszą Alfę 159 czy Lancię Deltę, które wiodą prym na listach oszczędnych aut. Oddzielnie wystawiono marzenia małych i dużych chłopców – Maserati, Ferrari i Abarthy – podrasowane „500” z fabryki w Tychach.
Żeby przetrwać na rynku, trzeba produkować nie mniej niż 5,5 mln samochodów rocznie – powtarzał jak mantrę prezes grupy Fiata Sergio Marchionne. Wtórował mu sekretarz generalny europejskiej organizacji zrzeszającej producentów aut Ivan Hodac. Jego zdaniem w Europie nie ma miejsca dla więcej niż sześciu – siedmiu producentów.
– Jeśli ta magiczna liczba rzeczywiście wynosi 5,5 – 6 mln, to połączone siły Fiata i Chryslera wystarczą. Nigdy nie zmieniam moich magicznych numerów – zapewniał. Nie wszyscy są tego zdania. – BMW przetrwa jako niezależna firma, tylko współpracując z innymi, kiedy jest to wskazane – zapewnia Ian Robertson, wiceprezes koncernu.
Zdaniem firm ten rok wspierany dopłatami z budżetu na złomowanie starych aut jeszcze nie będzie taki zły. Najczęściej prognozowana jest sprzedaż na poziomie 14,5 – 15,5 mln aut wobec 16 mln rok temu. Rok przyszły może przynieść sprzedaż niższą nawet o 20 procent.
[i]Salon potrwa do 27 września. Bilet wstępu kosztuje 13 euro.[/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA