fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Unia Europejska

José Barroso po raz drugi

Jose Barroso
AFP
Po miesiącach starań szef Komisji Europejskiej doprosił się poparcia większości europosłów. Został wybrany na kolejnych pięć lat
– Moja partia to Europa – mówił uszczęśliwiony portugalski chadek. W głosowaniu w Strasburgu dostał wczoraj poparcie 382 eurodeputowanych. To większość zwykła (ponad połowa obecnych na sali 718 deputowanych europarlamentu), według obecnie obowiązującego traktatu nicejskiego wystarczająca do objęcia stanowiska. Ale też większość kwalifikowana (ponad połowa wszystkich 736 eurodeputowanych), której wymaga czekający na rozstrzygnięcie w referendum w Irlandii traktat lizboński. Dla Barroso wynik jest komfortowy, bo w razie wejścia w życie nowego traktatu nie pojawią się postulaty powtórzenia głosowania.
– Większość lizbońska go wzmacnia. Teraz może swobodnie rozmawiać z rządami o wyborze ludzi do nowej komisji i czuć się bardziej niezależny – mówi „Rz” Bogusław Liberadzki z SLD, szef delegacji polskich socjalistów.
[wyimek]Eurodeputowani SLD jako jedyni z naszego kraju nie głosowali za Barroso[/wyimek]
Jeśli wierzyć deklaracjom (głosowanie było tajne), eurodeputowani SLD jako jedyni z naszego kraju nie głosowali za Barroso. Część z nich, na przykład Wojciech Olejniczak, gotowa była poprzeć Portugalczyka, ale ostatecznie zwyciężyła linia partyjna. Większość europejskich socjalistów też wstrzymała się od głosu. Przeciw Barroso były dwie inne grupy polityczne – Zieloni i komuniści. Szef tej pierwszej frakcji jeszcze w czasie wtorkowej debaty drwił z Portugalczyka.
– José Manuel Obama: Yes, he can – mówił Daniel Cohn-Bendit, nawiązując do wyborczego hasła Baracka Obamy. Podważał obietnice Portugalczyka, które zdaniem szefa Zielonych nie znajdują odzwierciedlenia w jego dokonaniach na czele Komisji Europejskiej. – Znam go dobrze i nie sądzę, by stał się nagle silnym przewodniczącym, niezależnym od rządów. Ale wciąż mam nadzieję – powiedział „Rz” Cohn-Bendit po głosowaniu. Według Jacka Saryusza-Wolskiego są przesłanki, by sądzić, że Portugalczyk będzie bardziej zdecydowany podczas drugiej kadencji. – Bo nie będzie już mógł zabiegać o trzecią – powiedział „Rz” szef polskiej delegacji PO i PSL.
Polacy są zadowoleni z wyboru Barroso. Nadal jednak nie wiadomo, jaką cenę zapłaci Portugalczyk za wybór. Socjaliści nawoływali do bardziej prosocjalnych regulacji w gospodarce. – Nie było obietnic partyjnych na piśmie – zauważa Danuta Hübner, była komisarz, obecnie eurodeputowana PO. Ale – jak mówi Saryusz- Wolski – jakaś cena na pewno będzie, bo „w polityce słowa się dotrzymuje”.
Za Barroso głosowała większość liberałów oraz cała grupa konserwatystów, do której należy PiS. Jej szef Michał Kamiński po głosowaniu pobiegł pogratulować Portugalczykowi. – Bez nas nie dostałby większości lizbońskiej. Cieszę się z dobrych relacji z przewodniczącym – mówił Kamiński, wyraźnie zadowolony z udziału PiS w europejskiej większości. Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, odegrał on dużą rolę w przekonaniu brytyjskich konserwatystów ze swojej grupy do głosowania za.
Barroso rozpocznie teraz negocjacje z rządami dotyczące nowej Komisji Europejskiej. Z Polski kandydatem na komisarza jest Janusz Lewandowski. Jednak do rozstrzygnięcia losów traktatu lizbońskiego nie będzie oficjalnych nominacji.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA