fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Zadania

Sejm decyduje, kto straci

Projekt nowego podziału pieniędzy na leczenie między poszczególne województwa powstał w Ministerstwie Zdrowia kierowanym przez Ewę Kopacz
Fotorzepa, Magda Starowieyska Magda Starowieyska
Jerzy Haszczyński
Mniej dla bogatych województw, więcej dla biednych – projekt podziału składki zdrowotnej skłócił regiony
Spór o podział pieniędzy z Narodowego Funduszu Zdrowia toczy się od lat, ale w czasie kryzysu, gdy NFZ nie płaci za pacjentów przyjętych ponad kontrakt, nabrał szczególnej wagi.
– W tym roku stracimy na tym nawet milion złotych. Podam NFZ do sądu – zapowiada Dariusz Hankiewicz, dyrektor szpitala w Radzyniu Podlaskim (Lubelskie).
Sejm skończył właśnie prace nad projektem resortu zdrowia określającym, jak mają być dzielone pieniądze ze składki zdrowotnej między regiony.
Teraz będzie pracował nad nimi Senat. – Będzie bardziej sprawiedliwie – zapewnia Beata Małecka-Libera, poseł PO.
Bolesław Piecha z PiS (opozycja wstrzymała się od głosu) zastrzega jednak: – Województwa biedne, które liczą na dodatkowe pieniądze, nie dostaną ich. A bogate stracą. Dolny Śląsk, Mazowsze, Śląsk i Pomorze znajdą się w bardzo trudnej sytuacji.
Dotąd na podział składki między województwa miały wpływ średnie zarobki w danym regionie. Dzięki temu bogatsze województwa, takie jak Mazowsze czy Śląsk, dostawały proporcjonalnie więcej pieniędzy niż biedniejsze, np. Podlasie czy Świętokrzyskie. Po zmianie przepisów „wskaźnik biedy” zniknie z algorytmu, według którego dzielone są pieniądze (nadal będzie brana pod uwagę np. liczba mieszkańców województwa).
– Całe szczęście. Podlasie nigdy nie dogoni zarobków na Mazowszu czy na Śląsku, a za sprzęt czy leki płacimy tak samo jak gdzie indziej – mówi Waldemar Kwaterski, dyrektor szpitala w Sejnach na Suwalszczyźnie.
Nie wszystkich dyrektorów to zadowala. – Sejm wprowadził kosmetyczne zmiany – uważa Hankiewicz. I wylicza: dzięki zmianie algorytmu jego region w przyszłym roku dostanie dodatkowe 14 mln zł. – W tym roku, na niekorzystnym algorytmie, straciliśmy 140 mln. Kto nam to zrekompensuje? – pyta.
Na alarm biją też dyrektorzy z regionów, które do tej pory były uznawane za „bogate” i które dostawały dodatkowe środki.
– Ta zmiana to transfer pieniędzy z regionów bogatszych do biedniejszych. Jeśli nie poprawi się finansowanie ochrony zdrowia, w 2010 r. zmniejszy się dostęp do leczenia, wydłużą się kolejki, długi będą narastać lawinowo – alarmuje prof. Ryszard Andrzejak, rektor Akademii Medycznej we Wrocławiu.
Dyrektorzy szpitali z bogatszych województw tłumaczą, że dodatkowe pieniądze im się należą, bo w takich regionach jak Śląsk czy Mazowsze jest najwięcej klinik, gdzie pacjenci trafiają na drogie, specjalistyczne leczenie.
– Ten problem zostanie rozwiązany – zapewnia Małecka-Libera. – Do tej pory szpitale miały problem z odzyskaniem pieniędzy za leczenie pacjentów spoza swojego regionu. Teraz centrala NFZ będzie miała aż 2 mld zł, żeby te koszty im zwracać.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA