fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kraj

Bieszczady: przebój sezonu 2009

Bieszczady
Fotorzepa, Seweryn Sołtys Seweryn Sołtys
W Bieszczadach tego roku tłok, jak nigdy dotąd. – Bo tanio – mówią ekonomiści. – Bo pięknie – ripostują gwiazdy
Mimo połowy września na szlakach bieszczadzkich połonin nadal się roi od turystów. Głównie studentów i ludzi wolnych zawodów. Ale nie tylko.
[srodtytul]Na szlak z bramkarzem[/srodtytul]
– To są magiczne góry – zachwala ten zakątek kraju znana podróżniczka Elżbieta Dzikowska, honorowa obywatelka Ustrzyk Górnych i Sanoka. Każdego roku w przerwach między wyjazdami zagranicznymi choć kilka dni stara się pobyć w Bieszczadach. W Hotelu Górskim w Ustrzykach Górnych zawsze czeka na nią specjalny apartament. Obecnie można tam podziwiać jej fotografie z uwiecznionymi bieszczadzkimi cerkiewkami i kościółkami.
– Zakochana jestem w połoninach. To jeden z ostatnich jeszcze dzikich regionów w Europie, gdzie można naprawdę odpocząć – twierdzi podróżniczka.
Od lat wielkimi miłośnikami Bieszczad są Marek Kondrat, Allan Starski czy Artur Żmijewski. Domek letniskowy w Olchowcu ma znany aktor i piosenkarz Michał Bajor. Na szlakach można też spotkać byłego reprezentacyjnego bramkarza, a dziś komentatora telewizyjnego Macieja Szczęsnego.
[srodtytul]Tam, gdzie Gierek i Wałęsa[/srodtytul]
Gwiazdy ekranu szczególnie upodobały sobie Muczne – wieś malowniczo położoną nad potokiem o tej samej nazwie, w tzw. worku bieszczadzkim. W PRL ten teren był dostępny tylko dla dygnitarzy PZPR i ich towarzyszy z bratnich krajów. Artur Żmijewski kilka lat temu zaprzyjaźnił się z jedną z nielicznych mieszkających tam rodzin i był nawet ojcem chrzestnym ich dzieci.
– Bywa tu elita polskich polityków, biznesmenów, a przede wszystkim aktorów, artystów, malarzy – mówią w Nadleśnictwie Lutowiska. W Mucznem Robert Makłowicz realizował jeden ze swoich programów kulinarnych.
Podobnie jest w ośrodku wypoczynkowym Arłamów, niegdyś ulubionym miejscu Edwarda Gierka i Piotra Jaroszewicza. Chętnie tu przyjeżdżali, by wspólnie polować na grubego zwierza z Erichem Honeckerem czy Josipem Broz-Tito. Teraz największą atrakcją w ośrodku jest pokój, w którym internowany był Lech Wałęsa.
[srodtytul]Z celebrytą przy piwie[/srodtytul]
Dziennikarz i autor wielu książek i filmów o Bieszczadach Andrzej Potocki mówi, że te góry jak żadne inne mają magię i kto raz je odwiedzi, już zawsze do nich wraca.
– W tatrzańskim tłumie turyści są bezosobowi, a w Bieszczadach poznajemy ludzi, z którymi można się zaprzyjaźnić – twierdzi Potocki.
– Bieszczady to taka oaza, gdzie można uciec od przygniatającej nas cywilizacji i nowoczesności, by się wyciszyć i nabrać inspiracji do dalszej twórczości – mówi z kolei krakowski poeta Adam Ziemianin. On sam zaraził się miłością do tego regionu wiele lat temu. Tu poznał fantastycznych ludzi z powikłanymi życiorysami.
– To takie bieszczadzkie anioły, poeci, muzycy, twórcy ludowi, którzy w Bieszczadach znaleźli swój świat z dala od nachalnej cywilizacji – opowiada Ziemianin.
– Bieszczady są jak Alaska. Rano wyjdziesz zrobić siusiu i możesz zobaczyć pasącego się na łące żubra, przechodzącego niedźwiedzia, wilka lub rysia – zachwyca się Ryszard Denisiuk, prezes Stowarzyszenia Natchnieni Bieszczadem, które stara się przybliżać ten region innym. Sam przyjechał tu 53 lata temu na chwilę i... został na stałe.
– Od tamtej pory jestem im wierny jak pies – mówi Denisiuk. Dla niego Bieszczady to taki stołeczny Nowy Świat. – Tam możesz spotkać znane postacie w wykwintnych garniturach, do których nie możesz się zbliżyć, tu możesz usiąść z nimi na drewnianej ławie i pogadać przy piwie.
[srodtytul]W ustroniu zamiast w kurorcie[/srodtytul]
– Tak udanego sezonu jeszcze nie mieliśmy – cieszą się w Stowarzyszeniu Agroturystycznym Galicyjskie Gospodarstwa Gościnne Bieszczady. Pełne turystów były i tanie kwatery prywatne, i luksusowe ośrodki, hotele czy pensjonaty.
– Największy najazd turystów mieliśmy w sierpniu – przyznaje Władysław Wróbel, właściciel domków U Jadzi i Włodka u podnóża Połoniny Wetlińskiej. Tłumaczy, że właściciele ośrodków wypoczynkowych w Bieszczadach jeszcze nie zwariowali i nie windują cen tak, jak ma to miejsce nad polskim morzem czy w Tatrach.
Ale w stowarzyszeniu mówią, że nie tylko mniej zasobne portfele decydowały o wyborze miejsca wakacyjnego wypoczynku. Turyści zaczynają uciekać od tłumów i zgiełku wielkich kurortów. Wybierają ustronne miejsca, by upajać się ciszą i podziwiać piękno przyrody.
[wyimek]Gwiazdy ekranu szczególnie upodobały sobie malowniczo położoną wieś Muczne[/wyimek]Władysław Wróbel potwierdza: w tym sezonie w Bieszczady zjeżdżali nie przypadkowi turyści, lecz tacy, którzy już wiosną rezerwowali miejsca, by urlop spędzić właśnie tu. – A niektórzy przyjeżdżali nawet odpocząć po męczącym wypoczynku w ciepłych krajach. Jednak w większości byli to prawdziwi miłośnicy Bieszczad.
– Teraz zjechali studenci, ale nie tylko. Także osoby z całymi rodzinami, które nie lubią tłoku i gwaru na szlakach – dodaje Piotr Ostrowski, właściciel ośrodka wypoczynkowego Piotrowa Polana w Wetlinie.
Żywym przykładem tego jest Przemysław Argasiński z Łodzi. Razem z żoną Bieszczady odwiedza przynajmniej trzy razy w roku. – Ale jesień jest najpiękniejsza – zachwala.
[srodtytul]Ratować magiczne góry[/srodtytul]
Elżbieta Dzikowska ma mieszane uczucia, czy pozostawić dzikość Bieszczad dla następnych pokoleń, czy raczej postawić na rozwój infrastruktury turystycznej.
– Chciałabym, aby te magiczne góry pozostały nienaruszone. Ale też zdaję sobie sprawę, że miejscowi muszą się z czegoś utrzymywać i rozwój bazy turystycznej jest nieunikniony – mówi podróżniczka.
I apeluje do władz, żeby z jednej strony nie zamykały gór przed turystami, ale jednocześnie by dbały o zachowanie ich oryginalności i dzikości.
Wtóruje jej Ryszard Denisiuk. – Nie możemy zadeptać tej unikalnej enklawy w Europie. Ale i zapominać, że mieszkańcy Bieszczad muszą czerpać korzyści z turystyki.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA