fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Film

Telewizyjna biografia Jacksona

Jackson, jego widowiska i ekscentryczne zachowania, stały się własnością publiczną, wszyscy je oglądaliśmy — czy chcieliśmy, czy też nie
Fotorzepa, Piotr Nowak PN Piotr Nowak
W sobotę o 15.55 telewizyjna Jedynka pokaże dokument o zmarłym królu popu. Skromny film nie mówi o piosenkarzu niczego nowego, ale porządkuje informacje o jego życiu
Zaczyna się od komunałów i na nich kończy. Z ust współpracujących z Jacksonem muzyków, producentów i krytyków padają słowa: największy, najpopularniejszy, sprzedający najwięcej płyt, niedościgniony. Trudno zresztą powiedzieć coś oryginalnego i niebanalnego o artyście, którego znał cały świat.
Jackson, jego widowiska i ekscentryczne zachowania, stały się własnością publiczną, wszyscy je oglądaliśmy — czy chcieliśmy, czy też nie. Od śmierci muzyka 25 czerwca świat powtarza wyświechtane sformułowania, odtwarza legendę o pozbawionym dzieciństwa małoletnim geniuszu, który wszedł na szczyt za cenę bezkresnej samotności.
Reżyserowi dokumentu „Historia Michaela Jacksona” nie udało się powiedzieć nic nowego. Ale film ma jedną zaletę: w lapidarny sposób wyjaśnia, skąd wzięło się zamieszanie wokół Jacksona. Steve Cole starał się też jak najprościej pokazać jego umiejętności wokalne i taneczne, sceniczną charyzmę.
[srodtytul] Rodzinne śpiewanie[/srodtytul]
Ciekawe są wypowiedzi matki Michaela, brata i siostry. Katherine Jackson wyjaśnia źródła wokalnego talentu syna: — Od dzieciństwa śpiewałam w domu z rodzicami, później także z mężem i dziećmi. Gdy zepsuł się telewizor, a na zewnątrz padał śnieg, śpiewaliśmy całą sobotę i niedzielę. Zauważyłam, że głosy chłopców są w idealnej harmonii i tak się zaczęło.
Ojciec początkowo nie chciał szkolić chłopców, sam — zatrudniony w hucie — wciąż marzył o piosenkarskiej karierze. Ale nakłoniony przez żonę, zaczął uczyć synów. — Codziennie popychał ich, by nad sobą pracowali. Mieli być lepsi i lepsi — opowiada La Toya. Starsza siostra Michaela mówi to z podziwem, może nawet z uśmiechem, choć prawdziwy wyraz jej twarzy pozostaje nieczytelny: operacje plastyczne zmieniły ją w maskę.
Gratką są archiwalne zdjęcia z domowych prób rodziny Jacksonów, poprzedzających przesłuchanie w legendarnej wytwórni Motown. O pierwszym spotkaniu z chłopcem, który śpiewał jak dojrzały artysta, opowiada ówczesna gwiazda soulu Gladys Knight: — Już wtedy był introwertykiem. Siadywał sam w korytarzu i z nikim nie dzielił się przemyśleniami. Nie mógł bawić się i biegać, gdzie chciał. Miał ledwie 9 lat, gdy stracił poczucie wolności.
Matka Jacksona wspomina, jak w nocy wyskakiwał z krzykiem z łóżka, gdy przyszedł mu do głowy pomysł na piosenkę. Opowiada o pierwszych fankach, które przesiadywały u nich w domu. A menedżerka z wytwórni wspomina, jak błyskawicznej przemianie uległo życie piosenkarza: — Jednego dnia mogliśmy swobodnie iść na zakupy, a następnego już nie było o tym mowy. Popularność przyszła natychmiast.
[srodtytul] Globalna marka[/srodtytul]
Film prezentuje kolejne etapy kariery Jacksona, aż do ostatniej konferencji prasowej, zapowiadającej powrót na scenę. Zakończył ją okrzykiem: „Do zobaczenia w lipcu!”. Reżyser odnotował wszystkie solowe płyty, efektowne fragmenty koncertów, informacje dotyczące procesów. Jeden ze współpracowników Jacksona opowiada, jak piosenkarz stał się pierwszą globalną marką muzyczną: — Wiedzieli o nim ludzie w najdalszych zakątkach, bo widzieli moonwalk, znali piosenkę, słyszeli, że jest dziwakiem.
Jednak chwilę później ten sam mężczyzna przyznaje: — Sam nie wiem, co było prawdą o Jacksonie, a co wymysłem. Natomiast Gladys Knight, pytana o upadek kariery Jacksona, bije się w pierś: — Sprawiliśmy, że zdobył sławę. Grzaliśmy się w jej blasku. Kochaliśmy go, ale zastanówmy się, jakie były koszty i co naprawdę zrobiliśmy.
Menedżer odpowiedzialny za trasy koncertowe zapewnia, że Jackson był pełen życia tylko w czasie występów, gdy śpiewał dla wielu tysięcy ludzi. Liza Minelli pomaga zrozumieć dlaczego: — Na scenie artystom towarzyszy presja, którą niewielu potrafi pojąć. Nie ma czasu na żal o przeszłość ani na strach o przyszłość. Jest tylko tu i teraz, liczy się każdy twój ruch i gest. Musisz poddać się czarowi chwili, muzyce. Płynąć z nią.
[i] „Historia Michaela Jacksona”, reż. Steve Cole, TVP 1, sobota 5 września, godz. 15.55[/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA