fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kraj

Jak Staroń tropiła układ w koalicji

Lidia Staroń, posłanka PO
Fotorzepa, Seweryn Sołtys Seweryn Sołtys
Doniosła do prokuratury na kolegę z PO. Z decyzji o umorzeniu śledztwa zniknęły potem niewygodne dla posłanki informacje
Chodzi o ujawnioną przez „Wprost” historię wiaty wybudowanej na ziemi posła PO Mirona Sycza, którą nazwano pierwszą aferą w koalicji Platforma – PSL. Wiatę dla Liceum Ukraińskiego z Górowa Iławeckiego w 2007 r. wybudowało miejscowe stowarzyszenie, w którym zasiadała żona Sycza.
Stowarzyszenie dostało na jej budowę 40 tys. zł od Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska. W tym czasie Sycz jako radny sejmiku wojewódzkiego w Olsztynie zasiadał w radzie nadzorczej WFOŚ.
Po opisaniu tej sprawy przez media olsztyńska posłanka PO Lidia Staroń doniosła na Sycza do prokuratury. Twierdziła, że poseł wybudował wiatę dla siebie. Sycza zawieszono w członkostwie w Klubie Platformy. – Jeśli moje informacje się potwierdzą, to powinien zostać usunięty z naszego klubu parlamentarnego – mówiła wówczas Staroń.
Prawie roczne śledztwo w sprawie wiaty nie potwierdziło rewelacji olsztyńskiej posłanki. Umorzono je pod koniec listopada. Staroń nie odpuściła. Twierdziła, że śledztwo było prowadzone nieprawidłowo i zażądała kontroli Prokuratury Krajowej.
Sprawę zbadała Prokuratura Apelacyjna w Białymstoku i nieprawidłowość znalazła: szef olsztyńskich śledczych po skardze Staroń wykreślił z uzasadnienia o umorzeniu śledztwa obciążające ją zeznania świadka. – Decyzja o zmianie uzasadnienia była niewłaściwa – mówi Janusz Kordulski, rzecznik białostockiej apelacji.
W śledztwie dotyczącym wiaty Sycz przedstawił dokumenty, z których wynikało, że ziemię, na której stanęła edukacyjna altana, użyczył szkole. Ale w prokuraturze pojawił się świadek – Mirosław S., nauczyciel z liceum w Górowie. Dostarczył śledczym sensacyjne oświadczenie. Wynikało z niego, że dokumenty potwierdzające wersję Sycza zostały sfałszowane.
Okazało się jednak, że to wersja Mirosława S. jest nieprawdziwa. Podczas przesłuchania nauczyciel zeznał, że oświadczenie napisał w biurze poselskim Lidii Staroń. „Pani poseł sugerowała mi, abym w oświadczeniu napisał, że wymienione dokumenty zostały wytworzone na potrzeby postępowania prowadzonego w prokuraturze, co też napisałem” – wyznał śledczym S.
Prowadzący sprawę prokurator opisał historię z oświadczeniem pisanym w biurze poselskim w uzasadnieniu umorzenia śledztwa. – Jak tylko dostałem uzasadnienie o umorzeniu postępowania, przekazałem je Zbigniewowi Chlebowskiemu, przewodniczącemu Klubu PO – mówi „Rz” Sycz. – Chciałem, by wiedział, że całą aferę wykreowała koleżanka partyjna.
Jednak wątek dotyczący posłanki zniknął z uzasadnienia. Jak ustaliła „Rz”, Lidia Staroń na początku 2009 r. napisała skargę do Jana Przybyłka – szefa Prokuratury Okręgowej w Olsztynie. Domagała się, by z uzasadnienia o umorzeniu śledztwa wykreślić stawiające ją w niekorzystnym świetle fragmenty zeznań nauczyciela S. Mimo sprzeciwu prokuratora, który prowadził śledztwo w sprawie wiaty, zeznania S. usunięto 18 marca 2009 r. na polecenie Przybyłka.
Takim postępowaniem zdziwiony jest Zbigniew Ćwiąkalski, były minister sprawiedliwości. – Decyzja o umorzeniu powinna odzwierciedlać stan faktyczny ustalony w toku śledztwa. Jeśli prokurator podczas postępowania przygotowawczego dał wiarę zeznaniom świadka, to nie było podstaw do zmiany uzasadnienia – uważa. – Odpowiedzialność za zmianę uzasadnienia ponosi prokurator okręgowy, który kazał to zrobić.
Zapytaliśmy Przybyłka, dlaczego – mimo sprzeciwu prokuratorów – nakazał zmienić uzasadnienie. Odpisał, że powodem było zakwestionowanie jego treści przez Staroń. „Na podjęcie decyzji nie miał wpływu fakt, że pani Lidia Staroń jest posłem na Sejm RP z ramienia PO” – dodał.
Lidia Staroń: – Nigdy nie dyktowałam żadnego oświadczenia panu S. ani nikomu innemu, a także nie występowałam do prokuratury o usunięcie z uzasadnienia żadnych zdań, a pana pytania zawierają oczywiste kłamstwa i insynuacje – w odpowiedzi posłużę się skanami odpowiednich dokumentów.
Mimo zapewnień Lidii Staroń żadnych dokumentów do dnia publikacji nie otrzymaliśmy. Za to posłanka po raz kolejny zagroziła „Rz” pozwem.
[i]Masz pytanie, wyślij e-mail do autora:
[mail=m.kowalewski@rp.pl]m.kowalewski@rp.pl[/mail][/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA