fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Historia

Szkoda, że nie dożył

Uroczystości z okazji Święta Niepodległości, Warszawa, plac Józefa Piłsudskiego 11 listopada 1932 r. Fotografował Witold Pikiel (1895–1943)
Muzeum Wojska Polskiego
Co Józef Piłsudski uczyniłby w 1939 roku, gdyby jeszcze żył? – to jedno z najbardziej pasjonujących pytań z gatunku „co by było, gdyby...”
Powiedzenie Marszałka o dwóch stołkach przywołuje oczywiście również Janusz Cisek w dzisiejszym zeszycie. Oto sędziwy Komendant wzywa najwyższych rangą dowódców oraz szefów naszej dyplomacji i pyta, którego niebezpieczeństwa powinniśmy się bardziej obawiać: ze wschodu czy z zachodu. Układy o nieagresji z ZSRR i z III Rzeszą porównuje do dwóch stołków. I wtedy pada słynna kwestia: – Z którego spadniemy najpierw i kiedy?.
O tych stołkach mówił, jak się zdaje, przy różnych okazjach. Faktem pozostaje, że z właściwą sobie dosadnością celnie określił sytuację Polski. Nie dowierzał ani na jotę pokojowym frazesom Stalina i Hitlera, spodziewał się po nich złamania najbardziej uroczystych traktatów i zbrojnej napaści przy pierwszej okazji. Balans równowagi między obydwoma zbrodniarzami, umacnianie sojuszu z Francją i Rumunią, rozwijanie własnej armii – oto co pozostawało Polsce. Troska ostatnich lat Piłsudskiego dotyczyła godziny prawdy w obliczu nieuniknionego napadu sowieckiego albo niemieckiego na nasz kraj o bez porównania mniejszym potencjale przemysłowym i militarnym od każdego z agresorów.
Co uczyniłby w 1939 roku? Nie dowiemy się nigdy, ale przestrzegałbym przed modną obecnie teorią, że należało przyjąć ofertę Ribbentropa z końca 1938 roku i iść z Niemcami na Rosję. Rzekomo Piłsudski, sojusznik Niemców z I wojny światowej, byłby do tego skłonny. Tymczasem w rzeczywistości przed śmiercią ostrzegał przed nawiązaniem sojuszu z którymkolwiek z sąsiadów, co prowadziłoby do wasalizacji Rzeczypospolitej. Doskonale wiedziałby poza tym, że po korytarzu pomorskim Hitler zażądałby Śląska i Wielkopolski. On miałby się na to zgodzić?! Nigdy!!!
Przypuszczam, że gdyby ten wielki człowiek, cieszący się niekłamanym autorytetem w Europie, żył, nie dopuściłby przede wszystkim do Monachium. Jeśli nie, to zamiast zajmowania Zaolzia może przekonałby Czechów do wspólnej walki... Jeżeli nie, to wymusiłby na aliantach bardziej praktyczną pomoc. Opóźniłby wybuch wojny. A jeśli już, to ustawiłby armię i dowodziłby o niebo lepiej od pozbawionego wyobraźni strategicznej Śmigłego. Wielbiciele Marszałka mówią czasem przy okazji Września: – Dobrze, że tego nie dożył! Może szkoda...
[i]Maciej Rosalak, redaktor cyklu „Polska Piłsudskiego”,dziennikarz „Rzeczpospolitej”[/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA