fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Publicystyka

Owsiak uczy odpowiedzialności

Fotorzepa
Kiedy obserwowałem Przystanek Woodstock, cały czas miałem w pamięci Muzeum Powstania Warszawskiego. I Jerzemu Owsiakowi, i twórcom muzeum udało się trafić do młodych ludzi – pisze publicysta „Rzeczpospolitej”
Na zaproszenie rzecznika praw obywatelskich pojechałem do Kostrzyna na festiwal Przystanek Woodstock. Razem z Jerzym Owsiakiem i Januszem Kochanowskim byliśmy w jury konkursu dla blogerów poświęconego wolności i – nieprzypadkowo – granicom wolności. Ta wizyta była bardzo ciekawym doświadczeniem dla mnie – człowieka, który w latach 80. bywał w Jarocinie, Brodnicy i na wielu innych tego typu imprezach. Dla człowieka, który o wielu sprawach myśli inaczej niż Owsiak.
[srodtytul]Edukacja polityczna[/srodtytul]
I jeśli coś mnie zdziwiło, to raczej pozytywnie. Jerzy Owsiak nie jest już tym od „róbta, co chceta”. Dziś mówi przede wszystkim o odpowiedzialności. Wciąż wiele słyszymy od niego o wolności i rock’n’rollu, ale też uczy pozytywnych zachowań i obywatelskiej aktywności. Zarzuca mu się, że jego imprezom towarzyszy ideologia. Owszem, jest tego trochę. Ale mam wrażenie, że znacznie mniej niż kiedyś i jest ona na marginesie całej imprezy. A to, że mówi się tam o polityce i sprawach publicznych, to dobrze.
Równie znaczące jak obecność Tadeusza Mazowieckiego i Lecha Wałęsy było zaproszenie Janusza Kochanowskiego. Ogromne wrażenie zrobiło na mnie przerwanie koncertu w godzinę W – 1 sierpnia o godz. 17, gdy oddano hołd powstańcom Warszawy, a kilkaset tysięcy fanów muzyki odśpiewało polski hymn.
Zaproszeni goście, Lech Wałęsa i Tadeusz Mazowiecki (nieco inaczej było z Januszem Kochanowskim), a także prowadzący spotkania Piotr Najsztub reprezentowali jeden punkt widzenia. Organizatorzy tłumaczyli mi, że stało się tak dlatego, iż nie chcieli zapraszać aktywnych polityków, lecz autorytety. Jednak – poza Kochanowskim, który był na Woodstock w zupełnie innej roli – nie pojawił się żaden autorytet myślący o polskiej rzeczywistości inaczej niż Jerzy Owsiak.
A można było zaprosić choćby Wiesława Chrzanowskiego czy Adama Strzembosza – w ten sposób Owsiak odrzuciłby zarzuty dotyczące ideologizowania imprezy. Bo odpolityczniać jej nie należy. Edukacja polityczna właśnie w takich miejscach jest, w moim przekonaniu, bardzo pożyteczna. Młodzi ludzie zadawali gościom wiele trudnych pytań – np. Wałęsę indagowano o jego współpracę z SB.
[srodtytul]Pocięta wystawa[/srodtytul]
Dużo było na Woodstock rozmaitych akcji edukacyjnych. Jednym z głównych obiektów na festiwalowym wzgórzu był niebieski namiot rzecznika praw obywatelskich, który promował swój portal Codziennik Prawny.pl. W popularyzację tego informatora prawnego dla wszystkich włączył się już wcześniej Jerzy Owsiak.
Ale doszło też do wydarzenia niepokojącego. Pewnego poranka grupa bojówkarzy pocięła nożami antyaborcyjną wystawę ustawioną poza terenem festiwalu. Następnego dnia służby festiwalowe zresztą usunęły całą wystawę, twierdząc, ze została ona ustawiona niezgodnie z prawem – według rzecznika imprezy Krzysztofa Dobiesa organizatorzy ekspozycji nie wystąpili do miasta o pozwolenie, a billboardy ustawili na drodze ewakuacyjnej, co zagraża bezpieczeństwu.
Trudno mi ocenić, czy rzeczywiście wystawa mogła zagrozić bezpieczeństwu, ale całe zamieszanie związane ze zniszczeniem, a następnie usunięciem antyaborcyjnych billboardów nie zrobiło dobrego wrażenia. Dobies zapewnił mnie, że jeśli w przyszłym roku organizatorzy wystawy promującej ochronę życia zgłoszą się wcześniej do organizatorów Przystanku, to „będą otwarci” na jej przyjęcie na festiwalu. Miejmy nadzieję, że tak się stanie.
Na festiwalu widziałem lejące się piwo, widziałem wielu podchmielonych uczestników, ale nie było mocnych alkoholi, które zostały zakazane. I – co najważniejsze – wszechobecna była propaganda antynarkotykowa.
[wyimek]Owsiak nie jest już tym od „róbta, co chceta”. Dziś jest jak sympatyczny belfer, który powtarza, czego się robić nie powinno[/wyimek]
Był punkt oddawania krwi – oddały ją 2 tysiące młodych ludzi. Był turniej piłki nożnej pod hasłem „Wykopmy rasizm ze stadionów”, był maraton wokół obozowiska. Były zorganizowane przez biuro rzecznika praw obywatelskich wykłady o powstaniu warszawskim, porady prawne, szkolenia z mediacji i nocne występy artystów operetki. Byli krysznowcy, ale był też Przystanek Jezus. Było stoisko fundacji Anny Dymnej. Ale najbardziej uderzyło mnie, że ogromny tłum młodych ludzi potrafił zachować się spokojnie, nie przejawiając żadnej agresji.
Byłem w życiu na wielu masowych imprezach, widziałem rozmaite zachowania służb porządkowych. W Kostrzynie porządkowi-woluntariusze zachowywali się bardzo uprzejmie i działali sprawnie. Podobnie opieka medyczna. Kiedy ktoś mdlał – a upał był ogromny – natychmiast podjeżdżały minipojazdy medyczne i tłum błyskawicznie się rozstępował. To była świetnie zorganizowana i bezpieczna impreza.
[srodtytul]Zasłużona popularność[/srodtytul]
Jerzy Owsiak umie czarować publiczność. Widać jego ogromne zaangażowanie i emocje. Trudno się dziwić, ze wywołuje tak entuzjastyczne reakcje młodych ludzi. Chociaż coraz częściej zachowuje się jak sympatyczny belfer, powtarzając, czego się robić nie powinno. Zdarza mu się mówić rzeczy po prostu głupie (można przypomnieć jego słowa, iż każdy, kto obrazi Wałęsę, dostanie od niego „z baszki”), ale na co dzień wykonuje niezwykle pożyteczną pracę. Uczy młodych ludzi wielu potrzebnych rzeczy i robi to w sposób możliwy przez nich do zaakceptowania.
Kiedy obserwowałem Przystanek Woodstock, cały czas miałem w głowie to, co robią twórcy Muzeum Powstania Warszawskiego. Także im, podobnie jak Jerzemu Owsiakowi, udało się znaleźć sposób na dotarcie do ogromnych rzesz młodych ludzi.
Po pobycie w Kostrzynie przestałem się dziwić, że to właśnie Jerzy Owsiak jest dziś największym autorytetem dla młodych ludzi. I uważam, że popularność należy się Owsiakowi jak rzadko komu.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA