Medycyna i zdrowie

Przywieźli grypę ze sobą

AFP
Już 58 przypadków świńskiej grypy zdarzyło się w naszym kraju. Prawie drugie tyle pacjentów czeka na wyniki. To oficjalne dane Państwowego Zakładu Higieny.
Nie są jeszcze znane rezultaty analiz na obecność wirusa A/H1N1 próbek pobranych od osób, które wróciły w poniedziałek autokarem z Hiszpanii. Największa grupa trafiła do łódzkiego Wojewódzkiego Specjalistycznego Szpitala im. dr. Wł. Biegańskiego.
[srodtytul]Nam epidemia nie grozi [/srodtytul] – Na wyniki badań czeka 19 osób, kolejnych dziewięć dołączyło do nich w poniedziałek. Do tego są jeszcze dwie osoby w Tomaszowie – mówi "Rz" Andrzej Piech, dyżurny operacyjny z Wojewódzkiego Centrum Zarządzania Kryzysowego. Łódzki szpital nie chce udzielać informacji o liczbie nowych przypadków. Część wyników będzie znana dopiero dziś. Wszyscy poddawani obserwacji pacjenci są w dobrym stanie, ich życiu nic nie zagraża – zapewniają pracownicy szpitala.
– Trzy osoby są leczone w Szpitalu im. Biegańskiego, dwie w Bełchatowie i jedna w Radomsku – tłumaczy Andrzej Piech. – Grypa jest niebezpieczna wtedy, gdy nie jest leczona. A w Polsce wszyscy pacjenci są poddawani leczeniu, nie ma żadnego zagrożenia ich życia. Ważne jest, że kwarantanną trzeba objąć wszystkie osoby, które miały bliższy kontakt z chorymi – na przykład rodzinę. Te procedury są zachowane – podkreśla Piech. Wirusa odkryto także w grupie, która wróciła z Hiszpanii w nocy z soboty na niedzielę. Chora nastolatka trafiła do Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Koninie. – Cztery kolejne dziewczynki, które przyjechały z Hiszpanii, są na obserwacji w szpitalu. Czy są zakażone A/H1N1, będzie się można dowiedzieć po analizie próbek, które dziś (w poniedziałek) wysłano do Warszawy – powiedział agencji PAP rzecznik szpitala Leszek Czajor. – Polsce nie grozi epidemia świńskiej grypy – zapewniał Przemysław Biliński, zastępca głównego inspektora sanitarnego, na wczorajszej konferencji w Urzędzie Wojewódzkim w Łodzi. Jego zdaniem wirus A/H1N1 jest "łagodniejszy od wirusa popularnej grypy" i nie ma powodu, "by szerzyć panikę". Przypomniał również zalecenia Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), aby hospitalizować jedynie ciężkie przypadki. Tymczasem na dyżur w nocy z niedzieli na poniedziałek do łódzkiego szpitala zgłosiło się prawie 30 osób. Kolejny autokar z grupą 24 osób przyjechał wczoraj ok. godziny 13. Do poznańskich szpitali z podejrzanymi objawami zgłosiło się osiem osób. [srodtytul]WHO: co trzeci zachoruje [/srodtytul] Według oficjalnych danych WHO wirus A/H1N1 został zidentyfikowany już w 160 krajach świata. Dotąd zanotowano ok. 800 zgonów z powodu świńskiej grypy. Jednak zdaniem Keiji'ego Fukudy z WHO to tylko laboratoryjnie potwierdzone przypadki będące "niewielką częścią rzeczywistej liczby przypadków śmiertelnych". – Pandemia trwa dopiero trzy, cztery miesiące i jest to ciągle jej faza początkowa – podkreślił Fukuda. Z danych WHO wynika również, że wszędzie na świecie odnotowuje się najwięcej przypadków zachorowań wśród ludzi młodych – w wieku 12 – 17 lat. Najczęściej pomocy szpitalnej wymagają osoby starsze. Prawdopodobnie szczególnie zagrożone nowym typem wirusa i ostrzejszym przebiegiem choroby są kobiety w ciąży. Najbardziej niepokojące są jednak symulacje przedstawiające rozwój pandemii świńskiej grypy. Jak przyznał Fukuda, w ciągu następnych dwóch lat wirus A/H1N1 może zaatakować nawet 2 miliardy ludzi – jedną trzecią całej populacji. – To prognoza oparta na analizie wcześniejszych pandemii, jednak przewidzenie takich wydarzeń jest niezwykle trudne. [i]pap, afp[/i] [ramka][b]Opinia: dr Paweł Grzesiowski: Narodowy Instytut Leków[/b] Na razie wszystkie przypadki świńskiej grypy zostały przywleczone do Polski z zagranicy. Nie można więc jeszcze mówić o epidemii w naszym kraju. Jej ognisko pojawiłoby się, jeśliby na grypę zapadły osoby, z którymi chorzy się zetknęli już w Polsce. Prawdopodobnie tak będzie, bo ten wirus łatwo się przenosi między ludźmi. Aby mu to utrudnić, chorzy z podejrzeniem świńskiej grypy powinni być odizolowani. To jeden z elementów strategii opóźniania wybuchu epidemii. Najważniejsza jest izolacja kropelkowa, której główne elementy to noszenie masek oraz częste mycie i dezynfekcja rąk. Tej epidemii nie da się jednak zatrzymać tymi sposobami. Można ją tylko w dużym stopniu spowolnić. Położyć jej kres będzie mogła tylko szczepionka, jednak na jej stworzenie musimy jeszcze poczekać trzy – cztery miesiące. Pocieszające jest to, że Polska nie jest obecnie dobrym gruntem dla epidemii świńskiej grypy. Wirusowi sprzyja temperatura 0 – 5 st. C, w której ludzki układ odpornościowy jest najbardziej podatny na infekcje. Dodatkowo chroni nas czas wakacji, a więc przerwa w nauce, która ogranicza kontakty międzyludzkie. Gdyby nastolatki po powrocie z Hiszpanii poszły do szkoły, zachorowań byłoby więcej. Dzięki wakacjom uderzenie wirusa opóźni się u nas o dwa miesiące. Na jesieni zapewne wiele osób zachoruje. Ta odmiana wirusa nie jest bardziej niebezpieczna niż zwykła grypa sezonowa. Skutki nie będą więc dramatyczne, o ile wirus nie zmutuje. Aby temu przeciwdziałać, należy się zaszczepić przeciwko zwykłej grypie. W ten sposób nie dopuścimy do tego, by w organizmie tego samego chorego spotkały się obie odmiany wirusa grypy – sezonowej i świńskiej – bo może to stworzyć warunki do powstania niebezpiecznej mutacji. [i]not. Aleksandra Stanisławska[/i] [/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL