Sprawa Olewnika

Włamanie do domu pani mecenas

Jolanta Turczynowicz-Kieryłło
Fotorzepa, Piotr Nowak PN Piotr Nowak
Z domu obrońcy policjantów związanych ze sprawą Olewnika zginęły laptopy, w których mogły się znajdować informacje dotyczące śledztwa
Do włamania do domu mecenas Jolanty Turczynowicz-Kieryłło doszło w nocy z piątku na sobotę w Milanówku. W tym czasie gospodarze spali w sypialni na piętrze. Policja nie przesądza, czy zdarzenie to miało związek z aktywnością zawodową poszkodowanej.
Mecenas jest pełnomocniczką między innymi Remigiusza M., który był wiceszefem wydziału dochodzeniowo-śledczego Komendy Policji w Radomiu. Jest oskarżony o niedopełnienie obowiązków w śledztwie dotyczącym porwania i zabójstwa Krzysztofa Olewnika. Jak powiedział Andrzej Kieryłło, mąż pani mecenas, zdarzenie było "zupełnie nietypowe". - Zabrali z domu trzy laptopy i dwa tomy akt związanych z pracą żony – wymieniał. Dodał, że na jednym z laptopów znajdowały się informacje i niepublikowany wywiad-rzeka z nadkomisarzem Remigiuszem M., który był szefem grupy prowadzącej sprawę Olewnika. Gabinet ani dom nie został splądrowany, złodzieje nie zabrali innych cennych rzeczy.
Pełnomocnik rodziny Olewników Bogdan Borkowski przypomniał, że ponad rok temu w Płocku doszło do włamania do domu Danuty Olewnik-Cieplińskiej, siostry porwanego i zamordowanego Krzysztofa. "Można powiedzieć, że tak jak w przypadku tamtego włamania, także i to obecne jest przejawem pewnej takiej prowokacji wymierzonej wobec systemu bezpieczeństwa obywateli. Toczy się głośna sprawa, a bandyci bez problemu wchodzą do mieszkania adwokata i wykradają jakieś sprzęty" - dodał.

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL