Media i internet

Hakerzy polubili Polskę

Haker
Fotorzepa, Dominik Pisarek Dominik Pisarek
Co pięćdziesiąty atak hakerski na świecie pochodzi z naszego kraju.Pod tym względem Polska awansowała do światowej dziesiątki niechlubnego zestawienia
Według lipcowego raportu internetowej firmy Akamai w pierwszym kwartale tego roku Polska znalazła się na ósmym miejscu pośród krajów, z których pochodzi najwięcej hakerskich ataków na świecie.
Akamai dubluje na swoich serwerach zasoby światowego Internetu, aby szybciej i wygodniej można je było pobrać. Dzięki temu monitoruje znaczną część globalnej sieci. Polska i Rumunia wróciły do pierwszej dziesiątki rankingu po kilku kwartałach nieobecności, wypierając m.in. tak znany z hakerstwa kraj jak Rosja. – Skala ataków rośnie na całym świecie. Kiedyś trzeba było do tego wysoce specjalistycznej wiedzy, dzisiaj z Internetu można pobrać mnóstwo gotowych narzędzi – mówi Piotr Czarnecki z firmy ATM Systemy Informatyczne.
Ranking Akamai uwzględnia złośliwe ataki na serwery internetowe, jak również próby wtargnięcia do komputerów internautów czy wyłudzania ich osobistych danych. Osobno wymieniony został robak internetowy Conficker, który od zeszłego roku zagraża globalnemu Internetowi, powodując znaczącą część całego złośliwego ruchu internetowego w globalnej sieci. Hakerzy często wykorzystują legalne serwery, jak również komputery zwykłych użytkowników, aby zamaskować swoje działania i źródło ataku. Dlatego ranking Akamai pokazuje nie tyle, skąd pochodzi najwięcej internetowych piratów, ale w jakich krajach najsłabiej przestrzegane są zasady sieciowego bezpieczeństwa. – Podstawowy problem to brak świadomości zagrożenia i tego, że komputer domowy może być celem ataków, oraz brak systemowych rozwiązań wymuszających odpowiedzialność użytkownika lub operatora za poczynione szkody – ocenia Przemysław Jaroszewski z CERT Polska, organizacji zajmującej się bezpieczeństwem w polskim Internecie. Według niego sytuacja stopniowo się jednak poprawia i w rzeczywistości hakerski problem dotyczy Polski w mniejszym stopniu niż Francji czy Niemiec. Między innymi dzięki działaniom dostawców Internetu, którzy we własnym interesie starają się o podnoszenie bezpieczeństwa sieciowego. Ich starania wynikają z tego, że hakerskie ataki obciążają ich sieci bezużytecznym ruchem. – Rankingi takie jak Akamai trzeba traktować z pewną ostrożnością. Tak naprawdę nie można z całkowitą dokładnością stwierdzić, skąd pochodzi każdy atak. Te dane są z natury rzeczy obciążone poważnym błędem – mówi Piotr Czarnecki. O tym, że z Polski pochodzą internetowe infekcje, świadczy również ubiegłoroczny raport CERT na temat zagrożeń w sieci. Większość zgłoszeń, jakie odbiera organizacja na temat zagrożeń z polskiego Internetu, pochodzi z zagranicy i dotyczy poszkodowanych w innych krajach. Raport CERT także zwraca uwagę na robaka Conficker, który jest plagą polskiego Internetu. Masz pytanie, wyślij e-mail do autora: [mail=l.dec@rp.pl]l.dec@rp.pl[/mail]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL