Historia

Przeciw sejmokracji

Marszałek Piłsudski podczas uroczystości z okazji Święta Niepodległości na placu Saskim w Warszawie. 11 listopada 1926 r.
Muzeum Wojska Polskiego
Okres po 1926 roku nazywany jest sanacją, rządami pułkowników, którzy demontowali demokrację. Miał to być czas regresu w sprawach wojska, co rzekomo prowadziło do porażki w 1939 r. Czy tak rzeczywiście było? Czy rzeczywiście stan demokracji w Polsce odbiegał od standardów, czy istotnie wojsko Piłsudskiego było odpowiedzialne za klęskę 1939 roku? Nie trzeba być piłsudczykiem, aby odrzucić tego rodzaju oskarżenia
Pomimo nagannych sytuacji nie zawieszono w Polsce funkcjonowania systemu parlamentarnego, nie wprowadzono cenzury ani nie ograniczono możliwości działania dla partii politycznych.
Kto myśli inaczej, jest niewolnikiem pewnej kliszy skojarzeń, ukutej przez czerwonych propagandystów, dla których Piłsudski, przeciwnik Rosji bolszewickiej, musiał z definicji być dyktatorem, orędownikiem wstecznictwa i przeciwnikiem postępu. Jego powrót do władzy zapoczątkował okres porządkowania państwa. Wbrew oczekiwaniom jednych i obawom drugich Piłsudski nie rozwiązał parlamentu i bardzo szybko doprowadził do wyboru głowy państwa. W przemówieniu do przedstawicieli klubów parlamentarnych (29.05.1926 r.) powiedział: „...Warunki tak się złożyły, że mogłem nie dopuścić was do sali Zgromadzenia Narodowego, kpiąc sobie z was wszystkich, ale czynię próbę, czy można jeszcze w Polsce rządzić bez bata. Nie chcę czynić nacisku, ale ostrzegam, że Sejm i Senat są instytucjami najbardziej znienawidzonym w społeczeństwie, ostrzegam, nie zawierajcie z kandydatami na prezydenta układów partyjnych, musi on stać ponad stronnictwami, winien umieć reprezentować cały naród. Wiedzcie, że w przeciwnym razie nie będę bronił Sejmu i Senatu, gdy dojdzie do władzy ulica. Nie można w Polsce rządzić pod terrorem szuj i temu się przeciwstawiam...”.
[srodtytul]Rozliczanie korupcji[/srodtytul] Wybory przeprowadzono ostatniego dnia maja. Marszałek uzyskał największą liczbę głosów (jego konkurentem był kandydat prawicy Bniński), ale wyboru nie przyjął. Potraktował wybór jako usankcjonowanie i zaakceptowanie przez społeczeństwo wypadków majowych jako drogi do uzdrowienia, sanacji państwa. [wyimek]PROSTA ZASADA Polityka każda i praca każda jest oparta na prostej, brutalnej zasadzie, gdzie robić trzeba wszystkie wysiłki, ażeby zwyciężyć, i wówczas warte jest tylko to, co zwycięstwu pomaga, a bez wartości jest to, co ani ziębi ani grzeje. - 6 sierpnia 1922 Kruków, Przemówienie na zjeździe Legionistów[/wyimek] W zamian wskazał jako swego kandydata Ignacego Mościckiego, swego dawnego towarzysza z PPS, wynalazcę i profesora nauk chemicznych. 1 czerwca 1926 r. Mościcki wybrany został przez Zgromadzenie Narodowe na prezydenta Rzeczypospolitej. Korzystając z owej aprobaty, podjęto działania na rzecz wzmocnienia prerogatyw prezydenta. 2 sierpnia 1926 r. uchwalono tak zwaną nowelę sierpniową, w której uprawniono prezydenta do wydawania dekretów z mocą ustawy w okresach, kiedy Sejm nie obradował. Izba musiała takie akty zatwierdzić (lub odrzucić) na najbliższym swym posiedzeniu. Ponadto prezydent uzyskał prawo do rozwiązania Sejmu, co oczywiście obudziło czujność tych, którzy do tego czasu bezkarnie nadużywali bezwładu izby. W ślad za tym poszły pewne przetasowania personalne w administracji. Zmieniono 11 wojewodów (na 17) i około 1/3 starostów, co jest chyba łagodniejszą „czystką” aniżeli współczesne nam zmiany. Jednocześnie rozliczono wiele afer korupcyjnych. Za nadużycia w aferze Francpolu (zaopatrzenie lotnictwa) aresztowany został gen. Włodzimierz Zagórski, były oficer wywiadu Austro-Węgier, który od czasów legionowych należał do przeciwników Piłsudskiego. Po rocznym pobycie w areszcie śledczym w Wilnie Zagórski został zwolniony i zaraz po tym zaginął bez śladu. Plotki łączyły ten fakt z Piłsudskim, ale brakuje dowodów na udział czy inspirację ze strony Marszałka. Ostatecznie daleko większych swoich wrogów nie zwalczał w ten sposób. Aresztowany został również, oficjalnie za nadużycia w administracji wojskowej, gen. Tadeusz Rozwadowski. Jego sprawa nie zakończyła się procesem ze względu na chorobę. Generał zmarł w 1928 roku, kilka miesięcy po zakończeniu śledztwa. Procesem zakończyła się natomiast sprawa gen. Michała Żymierskiego, byłego legionisty i późniejszego marszałka ludowego Wojska Polskiego, który za malwersacje przy zakupie wadliwych masek przeciwgazowych skazany został na karę sześciu lat pozbawienia wolności i utratę stopnia wojskowego. Społeczeństwo poparło nową politykę bez większego namysłu, dość długo bowiem przyglądało się korumpowaniu życia publicznego w imię partyjnych i indywidualnych interesów. Poparcie społeczne dla sanacji było tym silniejsze, że zaraz po maju przyszła korzystna koniunktura gospodarcza. Z jednej strony otworzyły się możliwości eksportowe dla polskiego węgla i innych towarów, uzyskano pożyczkę stabilizacyjną (1927) w wysokości 62 mln dolarów i 2 mln funtów, to z kolei pobudziło koniunkturę, a w ślad za tym zatrudnienie. W latach 1926 – 1928 produkcja przemysłowa w Polsce wzrosła o 41 proc. W 1928 r. poziom bezrobocia osiągnął najniższy wskaźnik w całym 20-leciu. Nastroje poparcia dotyczyły także wsi. O ile w 1925 r., a więc za rządów Chjeno-Piasta, rozparcelowano 128 tys. ha, o tyle w 1926, 1927 i 1928 r. odpowiednio 210 tys., 245 tys. i 228 tys. ha! [H.Zieliński, Historia Polski 1914 – 1939, Ossolineum 1983, s.191 – 196] [srodtytul]Komuniści i Centrolew przeciw Piłsudskiemu[/srodtytul] Nikt, wyjąwszy odsuniętych polityków i komunistów, na sanację nie narzekał. Uzdrowienie dotyczyło także systemu partyjnego. Zwolennicy Piłsudskiego powołali partię pozaklasową, grupującą ludzi różnego statusu i zróżnicowanych dochodów. Tak powstał Bezpartyjny Blok Współpracy z Rządem (BBWR) z Walerym Sławkiem na czele. Skupił on elektorat, który czuł się odpowiedzialny za Rzeczpospolitą i przeciwstawiający się politycznej anarchii. W tej odmienionej konfiguracji odbyły się wiosną 1928 roku (4 i 11 marca) wybory do Sejmu i Senatu. BBWR uzyskał najwięcej, ponad 25 proc., głosów (122 mandaty na 444), prawica i centrum razem 19 proc. Mniejszości narodowe zebrały 24 proc. Na marszałka Sejmu wybrany został Ignacy Daszyński, a na marszałka Senatu – prof. Julian Szymański z BBWR. Zaraz po wyborach zarysował się kryzys, który skutkował dwa lata później zatrzymaniami posłów i Brześciem. [wyimek]CUDZA DUSZA Jako iluzjonista, tęskniąc do normalnego przejawu życia narodowego, jakim jest państwo polskie, szukałem czynników danych, które niesie ze sobą rasa polska, w których się czuje dobrze, które potęgują siły jednostki i narodu. Bo cudza dusza – to rzecz niebezpieczna. - 3 stycznia 1923, Wywiad prasowy[/wyimek] 27 marca 1928 r. posłowie komunistyczni utrudniali otwarcie obrad Sejmu, wznosząc okrzyki przeciwko rządowi. Ponieważ nie złożyli jeszcze ślubowania, zostali po kilku ostrzeżeniach wyprowadzeni z Sejmu. Propaganda komunistów przedstawiająca nieprawdziwą wersję zdarzenia miała na celu potwierdzić wysuwaną przez nich tezę o rzekomej faszystowskiej dyktaturze Józefa Piłsudskiego. Kolejnym zgrzytem była sprawa ministra skarbu Gabriela Czechowicza, który w czerwcu 1929 r. oskarżony został przed Trybunałem Stanu o przekroczenia budżetu. Przed Trybunałem pojawił się sam Marszałek, biorąc na siebie odpowiedzialność i wykorzystując sytuację do krytyki posłów i Sejmu. W październiku tego roku marszałek Sejmu Daszyński odmówił otwarcia obrad w związku z obecnością w holu sejmowym grupy nieuzbrojonych oficerów. Wszystko to złożyło się na wzrost napięcia pomiędzy „sanatorami” i opozycją, która zgrupowała wokół siebie PPS, NPR, PSL-Wyzwolenie, SCh, PSL-Piast i Chrześcijańską Demokrację. Partie te utworzyły tak zwany Centrolew, który rozpoczął kontestowanie rządów powoływanych w oparciu o BBWR i Piłsudskiego. Tym bardziej że do kraju zaczęły docierać oznaki kryzysu ekonomicznego. W czerwcu 1930 r. zwołano do Krakowa kongres Centrolewu pod hasłem obrony prawa i wolności, zapowiadający „walkę o usunięcie dyktatury Józefa Piłsudskiego”. W reakcji na to prezydent Mościcki 25 sierpnia 1930 r. desygnował Piłsudskiego na stanowisko premiera. Pięć dni później prezydent rozwiązał Sejm i Senat, wyznaczając wybory na listopad. W nocy z 9 na 10 września zatrzymano bez stosownego nakazu i pomimo immunitetu 21 posłów: w tym z PPS (sześciu), ludowych (pięciu) oraz pięciu z mniejszości ukraińskiej. Byli wśród nich Witos i Korfanty. Oddano ich następnie pod nadzór wojskowy w twierdzy Brześć nad Bugiem. Jesienią 1931 r. osądzono ich za przygotowania do zamachu stanu i skazano na kary więzienia od półtora roku do trzech lat. Jednak już 23 listopada tego roku większość z nich odzyskała wolność. [srodtytul]Zabójstwo ministra Pierackiego[/srodtytul] Zatrzymani pozostali nadal posłowie mniejszości ukraińskiej, popierający antypolską działalność nacjonalistów ukraińskich we wschodniej Małopolsce. W tym czasie bowiem nielegalna Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów uaktywniła działalność konspiracyjnej Ukraińskiej Organizacji Wojskowej (UOW), która stała za około 200 różnego rodzaju aktami terroru. Donoszono o dokonaniu licznych podpaleń urzędów i zabudowań ziemskich, morderstw urzędników i Polaków w ogólności. W odwecie rząd zorganizował pacyfikację i zawiesił działalność ukraińskich instytucji społecznych i kulturalnych. Akcja ta zaostrzyła i tak napięte stosunki z ukraińską mniejszością narodową. Zaowocowało to zastrzeleniem w 1934 roku przez ukraińskich nacjonalistów ministra spraw wewnętrznych Bronisława Pierackiego oraz znanego z przychylności dla Ukraińców Tadeusza Hołówki. Spowodowało to zorganizowanie w Berezie Kartuskiej obozu odosobnienia dla szczególnie groźnych więźniów politycznych (1934 r.). Traktowano ten obóz, najzupełniej przesadnie, jako symbol rządów sanacji. Zdecydowana akcja przeciwko Centrolewowi spotkała się z przesadzoną, bo znamionującą bezsilność, reakcją ze strony tych, co jeszcze kilka miesięcy wcześniej nawoływali publicznie do zniesienia „dyktatury”. Jawne przygotowania do przewrotu zostały zdławione, sprawcy ukarani, a cały epizod wyzyskany przeciwko Piłsudskiemu. Naganne niewątpliwie złamanie immunitetu poselskiego oraz złe traktowanie parlamentarzystów w twierdzy brzeskiej były trudne do obrony z jakiegokolwiek punktu widzenia. Niemniej perspektywa recydywy rządów Chjeno-Piasta budziła zrozumiałą i twardą reakcję Piłsudskiego, którą zaksięgować należy jako nadpłatę za kolejną prowokację ze strony jego politycznych przeciwników. [srodtytul]Marszałek Generalnym Inspektorem[/srodtytul] Obszarem, na którym doszło po maju 1926 r. do znaczących przemian, było wojsko. W 1926 r. siły lądowe liczyły około 260 tys. żołnierzy zorganizowanych w 84 pułki piechoty, sześć pułków strzelców podhalańskich, 40 pułków kawalerii, 31 pułków artylerii lekkiej, dziesięć pułków artylerii ciężkiej. Na początku 1939 r. wojsko liczyło już ogółem 437 718 żołnierzy, w tym 418 474 wojska lądowe bez Korpusu Ochrony Pogranicza w liczbie 25 327 oficerów żołnierzy. Podstawą sił lądowych było 30 dywizji piechoty i 11 brygad kawalerii. Na wniosek Piłsudskiego prezydent Mościcki już 6 sierpnia 1926 r. wydał dekret powołujący do życia Generalny Inspektorat Sił Zbrojnych. Organem pomocniczym GISZ był Sztab Generalny (od 1928 r.) Sztab Główny, który pilnował spraw mobilizacji, koncentracji wojsk i kierowania rozwojem sił zbrojnych. To do GISZ należały przygotowania na ewentualność wojny, a jego szef: generalny inspektor sił zbrojnych (był nim Piłsudski), był oficerem przewidzianym do objęcia dowodzenia na wypadek wojny. Był niezależny od bieżącej polityki w przeciwieństwie do ministra spraw wojskowych, którego obsada była wypadkową każdorazowej większości sejmowej. Zadania administracyjno-szkoleniowe pozostały w gestii Ministerstwa Spraw Wojskowych. [srodtytul]Piłsudski stawia na rodzimy przemysł zbrojeniowy[/srodtytul] Po maju opracowano nowe koncepcje strategiczne i dozbrojono i ujednolicono armię. Wprowadzono jako podstawowy karabin Mauser i niezawodny rkm Browning wz. 1928 oraz ckm tego samego systemu wz. 1930. Piechota otrzymała znakomite moździerze Stokes kaliber 60 mm i Brandt 81 mm, wprowadzono nowocześniejszy system łączności. Najważniejsze jednak, że za przyczyną Piłsudskiego postawiono na rozwój rodzimego przemysłu wojennego. Ogromną wartością było uniezależnienie się od obcych dostaw dla wojska. Sprowadzano jedynie najbardziej skomplikowany sprzęt, którego produkcja w kraju była niemożliwa. Wbrew temu, co się ogólnie sądzi, Piłsudski dostrzegł pomocniczą zaledwie rolę kawalerii i powstrzymał rozwój wielkich jednostek tej broni – zlikwidował nawet stanowisko inspektora kawalerii. W latach 1929 – 1930 zarządził jej reorganizację. Dzięki niemu rozwiązano dywizje kawalerii (przejściowo pozostawiając tylko 2 DK z gen.Wieniawą-Długoszowskim na czele), stawiając na system brygadowy, dobrze wyposażony w środki łączności i broń ppanc. Już w 1933 r. testowano karabin przeciwpancerny, który następnie znany był jako Ur. Przebijał skutecznie każdy ówczesny pancerz. Za Piłsudskiego zmodernizowano i przestawiono na nowoczesną produkcję i parametry polski przemysł zbrojeniowy. Skomercjalizowano i doinwestowano Państwową Wytwórnię Prochu i Materiałów Kruszących (PWP), Państwową Wytwórnię Uzbrojenia (PWU), uruchomione w 1928 r. Państwowe Zakłady Lotnicze (PZL), Państwowe Zakłady Inżynierii (PZI), w skład których weszła m.in. Państwowa Wytwórnia Samochodów. Ogółem pracowało około 75 fabryk zbrojeniowych, w tym 30 było państwowych. Byliśmy znaczącym eksporterem broni. W latach 1927 – 1939 zrealizowano zamówienia dla 32 krajów świata za 278 687 853 zł, w tym do takich potęg jak Wielka Brytania czy posiadająca wspaniałe tradycje przemysłu zbrojeniowego Belgia. Podczas wojny domowej w Hiszpanii (1936 – 1939) sprzedaliśmy broń i amunicję za 35,9 mln dolarów, w tym 200 tys. karabinów ręcznych z Radomia, 15 tys. karabinów maszynowych, 800 dział, 96 wozów bojowych i 44 samoloty. Sprzedawano zresztą obu stronom konfliktu. Wiele z uruchomionych w końcu II RP zakładów kontynuuje produkcję zbrojeniową do dnia dzisiejszego (HSW Stalowa Wola, Radom, Krosno, PZL Mielec, WSK Rzeszów, Stomil Dębica, Pionki). Za Piłsudskiego od podstaw stworzono polskie konstrukcje lotnicze, pancerne i wyposażono Marynarkę Wojenną. Na początku lat 30. XX w. marynarka posiadała jedynie dywizjon torpedowców, dywizjon szkolny i flotyllę rzeczną. Dzięki przychylności Marszałka otrzymała nowoczesne niszczyciele „Wicher” i „Burza”, okręty podwodne „Ryś”, „Wilk” i „Żbik” oraz inne jednostki. W stoczniach angielskich zakontraktowano supernowoczesne kontrtorpedowce „Grom” i „Błyskawica”, a w holenderskich – okręty podwodne „Sęp” i „Orzeł”. We Francji zamówiono stawiacz min „Gryf”. W stoczni gdyńskiej rozpoczęto budowę trałowców „Czapla” i Żuraw”. [srodtytul]Rozwój broni pancernej[/srodtytul] Gdy Piłsudski obejmował władzę, na uzbrojeniu znajdowało się około 150 lekkich czołgów francuskich Renault M-17FT pamiętających czasy I wojny, które podobnie jak samochody pancerne Citroen-Kegresse i Peugeot były już przestarzałe. Piłsudski zaaprobował podjęcie prac nad polskimi konstrukcjami. W 1929 r. zespół ze słynnym inżynierem Rudolfem Gundlachem – wynalazcą peryskopu odwracalnego, rewelacji na skalę światową – opracował prototyp samochodu pancernego znanego jako Ursus wz 29. [A. Ossowski. Tadeusz Kossakowski 1888 – 1965. Od piechura do czołgisty, Warszawa 2002, s.135.] Lepszym, także wprowadzonym do seryjnej produkcji, stał się samochód pancerny wz. 34 wyposażony w działko 37 mm lub km wz. 25. Posiadał nowoczesny wysokoprężny silnik i dobrą szybkość – do 50 km/h. Do marca 1935 r. wyprodukowano 80 takich samochodów. W 1931 r. skierowano do produkcji seryjnej czołg TK, oparty na angielskim modelu „Carden-Lloyd”, który polscy konstruktorzy znacznie udoskonalili. Dalsze prace zaowocowały kolejną wersją: TK 1 i TK 2, a po śmierci głównego inżyniera projektu – majora Trzeciaka – kontynuowano udoskonalenia, które wprowadzał inż. Edward Habich. Spod jego ręki wyszedł najlepszy model, zwany TKS, którego jedyny w świecie egzemplarz znajduje się obecnie w Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie. Miał on grubszy pancerz, wzmocnione podwozie, gąsienice polskiego projektu oraz mocniejszy silnik. Uzbrojony był w ckm wz. 25. 22 lutego 1934 r. rozpoczęto jego produkcję seryjną. Na dzień 15 lipca 1939 r. dysponowaliśmy 574 czołgami TK 3 i TKS. [M. Żebrowski, Zarys historii polskiej broni pancernej 1918 – 1947, Londyn 1971, s. 225; Broń Pancerna i Artyleria Wojska Polskiego i Armii Niemieckiej 1939 – 1945, Muzeum Wojska Polskiego, Warszawa 2001, s. 9 – 13] [srodtytul]Czołg 7TP w światowej czołówce[/srodtytul] Najlepszym czołgiem II RP był 7TP (siedmiotonowy polski). W istocie ważył on około 9 ton, oparty był na angielskim czołgu Vickers-Armstrong, którego 50 sztuk zakupiliśmy w 1932 r. Występował w dwóch odmianach (jedno- i dwuwieżowej), w pierwszej był wyposażony w działko 37 mm i ckm kaliber 7,9 mm. Wersja dwuwieżowa uzbrojona była w dwa ckm. Państwowe Zakłady Inżynieryjne przystąpiły do przeróbek i udoskonaleń. Zmieniono silnik na wysokoprężny polskiej konstrukcji, pogrubiono pancerz, wzmocniono podwozie, wreszcie, już po śmierci Piłsudskiego, zastosowano pancerz spawany, co sprawiło, iż „Czołg jednowieżowy 7TP w ostatniej wersji należał do najlepszych w swoim typie w skali światowej”. [wyimek]WOJSKO I NARÓD Wojsko to prawda siły ramienia, co broni i chroni, co życie dając, życie innym otwiera, co krwią jak cementem mości prawdę historji i trwania narodu. - 28 czerwca 1927, Przemówienie na Wawelu nad trumną Juliuszu Słowackiego[/wyimek] Inny autor podkreśla: „Ciągłe ulepszenia, wynikające z chęci stworzenia uniwersalnego modelu, a także nieustające kłopoty finansowe uniemożliwiły pełny rozruch produkcyjny tych znakomitych czołgów, pod wieloma względami przewyższających czołgi Panzerkampfwagen I i II stanowiących główną masę niemieckich dywizji pancernych”. [M. Żebrowski, Zarys historii polskiej broni pancernej 1918 – 1947, Londyn 1971] [W. Kucharski, Kawaleria i Broń Pancerna w doktrynach wojennych 1918 – 1939, Warszawa-Kraków 1984] Za udanymi projektami szły udane przekształcenia organizacyjne w obszarze broni pancernych. 5 lutego 1929 r. zostało utworzone Szefostwo Broni Pancernych w Departamencie Inżynierii Ministerstwa Spraw Wojskowych, 23 września 1930 r. utworzono Dowództwo Broni Pancernych. Ponadto utworzono Doświadczalną Grupę Pancerno-Motorową, na bazie której utworzono później brygadę. Wyodrębniono więc broń pancerną z innych rodzajów broni i zapewniono jej stosowną obudowę organizacyjną. Na początku lat 30. XX w. w planach mobilizacyjnych występowały tak zwane lekkie dywizje mieszane, w składzie których znajdowały się pododdziały czołgów lekkich i rozpoznawczych oraz samochodów pancernych. Skupiono się na sformowaniu 60 kompanii czołgów – co najmniej po jednej na każdą wielką jednostkę – oraz 33 kompanii do dyspozycji wyższych dowództw. Zdecydowano o tworzeniu jednostek artylerii zmotoryzowanej i baonów zmotoryzowanej piechoty, wreszcie motorowych kolumn transportowych. Także i tu podjęto chwalebny wysiłek konstruktorski i produkcyjny. Ciągniki artyleryjskie polskiej produkcji należały do najnowocześniejszych na świecie. Czy istotnie sąsiedzi byli o tyle lepsi? Stalinowska Rosja używała w latach 30. jako głównej siły czołgu T-26 zbudowanego (jak i nasz 7TP) na bazie vickersa i wyposażonego w działko 40 mm. Trudno także specjalnie wyróżnić sprzęt pancerny Francji, choć miała ona nieporównywalnie większą niż Polska bazę przemysłową. Reasumując, w obszarze broni pancernej za życia Piłsudskiego dokonał się, i to podczas ciężkiego kryzysu ekonomicznego, zauważalny postęp. O ile w 1931 r. mieliśmy 174 czołgi lekkie Renault 17, 49 rozpoznawczych Carden Lloyd MkVI i TK3 oraz 107 samochodów pancernych Ursus, o tyle w 1936 r. Wojsko Polskie posiadało 181 czołgów Renault, Vickers i 7TP, 393 czołgi rozpoznawcze TK 3 i TKS oraz 78 samochodów pancernych. W roku wybuchu wojny posiadaliśmy 313 egzemplarzy 7TP, Vickers i Renault, 574 czołgi rozpoznania TK 3 i TKS oraz 100 samochodów pancernych Ursus wz. 34. Pod tym względem zajmowaliśmy siódme miejsce w świecie, po Rosji stalinowskiej (10 tys.), III Rzeszy (4300), Francji (3500), Japonii (1200), Wielkiej Brytanii (1100) oraz Italii (1000). A więc zaraz za mocarstwami światowymi i przed Stanami Zjednoczonymi!!! [R. Szubański, Polska broń pancerna 1939, Warszawa 1982, s. 38 – 39] [srodtytul]Samoloty Puławskiego i jego następców[/srodtytul] Jeszcze ciekawiej przedstawiał się rozwój polskiego lotnictwa. Tak jak w przypadku broni pancernych, do 1926 r. dominowały zakupy sprzętu obcej produkcji, lecz po dojściu do władzy Piłsudskiego uruchomiono, głównie w powołanej za zgodą Piłsudskiego fabryce PZL, prace projektowe nad własnymi projektami i wprowadzono do służby polskie samoloty. Podkreślić jednak należy, iż tak zdefiniowana strategia Piłsudskiego odnośnie do modernizacji i rozwoju polskiego lotnictwa wojskowego odnosiła się – co do zasady – do całej armii polskiej i jej przemysłu obronnego. W 1932 r. wprowadzono do służby świetny, o metalowej konstrukcji samolot myśliwski PZL P.7 uważany za jeden z najlepszych w świecie, wkrótce zastąpiony przez jeszcze lepszy PZL P.11. Prace nad tym modelem podjął w roku 1930 inż. Zygmunt Puławski, a po jego śmierci kontynuował Wsiewołod Jakimiuk. Samolot PZL P.11a był gotowy do służby w 1933 r. Niemal natychmiast sprzedano jedną z jego wersji (P.11b) w ilości 50 egzemplarzy do Rumunii. Od 1934 r. produkowano jeszcze doskonalszą wersję P.11c, którą wykonano w 175 egzemplarzach. Kolejna wersja samolotu pod nazwą P.24 stała się hitem eksportowym. Ciekawostką myśliwców Puławskiego był tak zwany polski albo „mewi” płat, który stosowano w świecie nawet kilkadziesiąt lat później. Udany i bardziej nowatorski był lekki bombowiec PZL P.23 Karaś z 1934 r. zaprojektowany przez inż. Stanisława Praussa przy współpracy dr. inż. Franciszka Misztala. Wyposażono go w 3 km i 700 kg bomb. Jego maksymalna szybkość według instrukcji użytkowania wynosiła 319 km/h, lecz w praktyce wyraźnie więcej. Samolot ów zapowiadał nadejście nowej ery technicznej w polskiej armii. 118 samolotów tego typu było na wyposażeniu lotnictwa we wrześniu 1939 r. Także i on był rozchwytywany za granicami, sprzedawano go między innymi do Bułgarii. Większy zbyt, między innymi do Szwecji, zablokował gen. Wacław Stachiewicz żądający zaspokojenia w pierwszej kolejności potrzeb naszych sił powietrznych. [srodtytul]Najlepszy czas dla przemysłu lotniczego[/srodtytul] Prace nad słynnym łosiem PZL.37 rozpoczęto za życia Piłsudskiego i na jego polecenie. Ten bombowiec – absolutna światowa czołówka – był opracowywany od 1934 r. przez inż. Jerzego Dąbrowskiego i Piotra Kubickiego. Do wybuchu wojny wyprodukowano ponad 100 egzemplarzy samolotu. Rolę Piłsudskiego prawidłowo ujął znawca tematu prof. Edward Malak: „[…] okres od połowy 1926 do 1935/1936 to najlepszy czas w dziejach kompleksu lotniczo-przemysłowego”. I dalej wylicza: „a) Utworzenie i uruchomienie pierwszej w Polsce fabryki silników lotniczych dużej mocy oraz dokończenie Instytutu Aerodynamicznego w 1927 r. b) Utworzenie i uruchomienie pierwszej w Polsce fabryki samolotów o konstrukcji metalowej w 1928/29. c) Skonstruowanie od podstaw i wdrożenie do produkcji seryjnej świetnych podówczas samolotów myśliwskich (PZL.7) [...] e) Przezbrojenie ponad połowy lotnictwa myśliwskiego w 1933 r. w samoloty PZL.7 oraz – w szybkim tempie zwiększenie liczby jego eskadr o 50 proc., f) W roku 1934 apogeum w ogóle polskich możliwości lotniczych, obok Victorii na Challenge, pozyskano rekord świata w prędkości samolotów z silnikiem gwiazdowym (myśliwiec PZL.24), dokonano oblotu nowatorskiego dolnopłata o konstrukcji metalowej, inspirowanego najnowocześniejszą amerykańską techniką – PZL.23 Karaś […] Przy tym wszystkim […] doszło na jesieni tego roku do zainicjowania trzech arcynowoczesnych programów zbrojeniowych na polu lotnictwa: budowy PZL.37 Łoś, wielozadaniowego myśliwca PZL.38 Wilk oraz silnika PZL Foka. […] Równocześnie szkolono kadrę oraz świeżo ukończono budowę bardzo nowoczesnej fabryki samolotów na Okęciu (1932 – 1934)”. [Edward Malak, Józef Piłsudski oraz Włodzimierz Zagórski. Niezbędna korekta, Warszawa, grudzień 2008 (na prawach rękopisu).] Sanacja dotyczyła przede wszystkim wojska i polityki i w obu obszarach przyniosła pozytywny plon. Bo w dziedzinie polityki Piłsudski powściągnął rozchełstaną sejmokrację, przywrócił władzy szacunek i możliwości egzekwowania prawa. Krótko mówiąc, zrobił to, czego oczekiwało społeczeństwo, a ono samo odpłaciło mu zaufaniem i poparciem. W oparciu o bliskich sobie oficerów, ale i grono zupełnie nowych ludzi, zreformował wojsko, w dużej mierze zorganizował i pobudził polski przemysł wojenny, postawił na rodzimych konstruktorów i polskie konstrukcje. Mało tego, wpoił dumę ze służby wojskowej, natchnął armię duchem zaczepnym, zakodował w niej wysokie morale. Za to podziękowano Piłsudskiemu podczas II wojny światowej, kiedy to tradycja POW przejęta przez młodszych oficerów zaowocowała największym w Europie ruchem oporu. A w latach PRL, tak jak i w czasach nam współczesnych, tęsknota za II Rzecząpospolitą nie dotyczy przecież okresu przedmajowego, ale – paradoksalnie – tak zwanej sanacji. [i]Janusz Cisek - dyrektor Muzeum Wojska Polskiego. W latach 90. dyrektor Instytutu Józefa Piłsudskiego w Nowym Jorku. Autor m.in. „Kalendarium życia Józefa Piłsudskiego” (wspólnie z Wacławem Jędrzejewiczem) oraz albumu „Józef Piłsudski”. Profesor w Instytucie Europeistyki UJ[/i] [link=http://www.januszcisek.pl]www.januszcisek.pl[/link] [mail=jcisek@muzeumwp.pl]jcisek@muzeumwp.pl[/mail]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL