Piłka nożna

Spacer po linie

Andraż Kirm (przy piłce) w pierwszym meczu był najlepszym piłkarzem Wisły
Fotorzepa, Bartosz Siedlik
Levadia Tallin – Wisła Kraków. Rewanż miał być formalnością, a może być horrorem.
Po cudem uratowanym remisie 1:1 w Krakowie już wiadomo, że emocji dziś nie zabraknie. Szkoda, że nikt tego nie zobaczy, bo transmisji nie będzie ani w telewizji, ani w Internecie.
Na mecz z Wisłą do Sosnowca Levadia przyjechała autokarem. Estończycy dla mistrzów Polski mieli tyle szacunku, że sami skazywali się na porażkę jeszcze przed pierwszym gwizdkiem. Jednak z każdą minutą spotkania odzyskiwali wiarę w siebie. Właściciel estońskiego klubu Wiktor Levada jest Ukraińcem. Kiedyś miał w Estonii trzy kluby z główną siedzibą w Maardu, teraz duże pieniądze przekazuje tylko na powstałą w 1998 roku Levadię. W przeciwieństwie do właściciela Wisły Bogusława Cupiała w zupełności wystarczają mu sukcesy na własnym podwórku. Finansuje futbol z wdzięczności dla Estonii za to, że pozwoliła mu zarobić miliony na handlu stalą. Nie ma mocarstwowych planów, dla niego Wisła to “najwyższa europejska półka”.
Szczytowym osiągnięciem Levadii było dotarcie do pierwszej rundy Pucharu UEFA w roku 2006. Poradziła sobie z Haką Valkeakoski i Twente Enschede, zatrzymała się na Newcastle United. Dwa lata temu minimalnie przegrała dwumecz z Crveną Zvezdą Belgrad w drugiej rundzie kwalifikacyjnej Ligi Mistrzów. Właśnie te mecze przed wyjazdem do Tallina wspomniał trener Maciej Skorża. – Zmyliła nas liga estońska, nie doceniliśmy naszych rywali. Wiedziałem, że moi piłkarze będą zmęczeni po okresie przygotowawczym, ale myślałem, że sobie poradzą – mówił. Celem Wisły jest faza grupowa – jeśli nie Ligi Mistrzów, to chociaż Ligi Europejskiej. Żeby dostać się do tej drugiej, wystarczy pokonać Levadię i następnego rywala – Debreczyn lub Kalmar. Żeby awansować do Ligi Mistrzów – i zarobić za sam awans ponad 7 milionów euro – trzeba się okazać lepszym od jeszcze jednego rywala, ale już znacznie groźniejszego, np. Olympiakosu Pireus, Slavii Praga czy Partizana Belgrad. W czerwcu Skorża mówił, że tak wyraźnie świecącego zielonego światła dla transferów w Krakowie jeszcze nie widział. Pochwalił się za wcześnie. Wisła kupiła jedynie reprezentanta Słowenii, pomocnika Andraża Kirma. W Tallinie zagra już kontuzjowany Arkadiusz Głowacki, więc ugaszony został pożar w linii obrony, jednak ciągle urazy leczą Rafał Boguski i Łukasz Garguła, który w Wiśle nie zdążył jeszcze zadebiutować. Skorża nadal szuka bramkarza – sprawdził już kilku, jednak żaden nie okazał się na tyle dobry, żeby zostać w Krakowie. Niezbędny jest także wysoki środkowy napastnik. Od następnej rundy może już grać Urugwajczyk Pablo Alvarez Mendez, którego krakowski klub wczoraj wypożyczył z Regginy. Aby awansować, mistrzowie Polski muszą wygrać albo zremisować 2:2 lub wyżej (początek meczu o 18.). Jeśli zatrzymają się na Levadii, Cupiał zapewne zrobi w klubie czystkę. W 2004 roku zwolnił Henryka Kasperczaka, kiedy Wisła nie dała rady Dinamu Tbilisi. Rok wcześniej pożegnała się z Europą po meczach z Valerengą Oslo. [i]masz pytanie, wyślij e-mail do autora[mail=m.kolodziejczyk@rp.pl]m.kolodziejczyk@rp.pl[/mail][/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL