Kraj

Hej, Mazury, jakie cudne... Były?

Ogromną estakadą nad Jeziorem Tałty nieopodal Mikołajek ma być poprowadzona nowa nitka drogi krajowej nr 16
ROL, Kacper Kowalski Kac Kacper Kowalski
Już wkrótce po Krainie Wielkich Jezior mogą pozostać tylko wspomnienia i piosenki - alarmują ekolodzy
Giżycko. Statek ozdobiony balonami. Na nim burmistrzowie okolicznych gmin i miast. I wielki baner "Mazury cud Natury". Gdy wczoraj o 14.07 szwajcarska fundacja New7Wonders ogłosiła, że kraina znalazła się w finale konkursu na nowe cuda świata w kategorii "Tereny polodowcowe", na statku zapanowała szalona radość.
– Liczymy, że dzięki temu przyjedzie na Mazury jeszcze więcej turystów – mówi Jolanta Piotrowska, burmistrz Giżycka. Ekolodzy są przerażeni: – Mazury znikną! Już znikają!
Jak wynika z angielskich badań na podstawie zdjęć satelitarnych, w ostatnim roku w Wielkich Jeziorach Mazurskich ubyło 5 proc. wody – do atmosfery wyparowało ok. 9,7 km kw. jezior. To tak jakby zniknęła cała warszawska dzielnica Żoliborz. [srodtytul]Gdzie te ryby...[/srodtytul] Jeszcze dziesięć lat temu każdy turysta nad jeziorami obowiązkowo jadał smażoną sieję czy sielawę. Rarytasem był wędzony węgorz. Ale to przeszłość. Węgorza z rodzimej wędzarni wypiera ten "made in China". – Naszego jest coraz mniej, bo rybacy nie zarybiają jezior – twierdzi Jerzy Kruszelnicki, wieloletni wicedyrektor Mazurskiego Parku Krajobrazowego. Narybek węgorza jest bardzo drogi. Poza tym ryba w naszym klimacie rośnie wolno – szybciej się rozwija w ciepłej wodzie. Taką ma w Chinach. Prof. Zbigniew Endler z Katedry Ekologii Stosowanej UWM w Olsztynie podaje kolejną przyczynę: – Węgorz rozmnaża się w Morzu Sargassowym. Dziś nie ma szans tam dotrzeć. Brak jest przepraw na kanałach, którymi mógłby się przemieszczać. Sieja i sielawa potrzebują z kolei czystej i zimnej wody. – Na palcach jednej ręki można policzyć jeziora, które mają pierwszą klasę czystości – podkreśla Kruszelnicki. [srodtytul]... czyste jeziora...[/srodtytul] Jeziora niszczą okoliczni mieszkańcy i turyści. – Brak jest punktów odbiorów nieczystości z jachtów – mówi Kruszelnicki. Piotrowska: – U nas w mieście jest jeden punkt, gdzie żeglarze mogą wylać nieczystości. Planujemy budowę drugiego. Nad jeziorami Śniardwy i Mamry za pieniądze unijne ma powstać do 2015 r. sieć kanalizacyjna. Ale to dopiero przyszłość. – Powiem brutalnie, w sezonie na Mazurach nie ma miejsca, by pan nie wszedł w fekalia – mówi Jerzy Dziewulski, były poseł SLD, który od 15 lat mieszka pod Węgorzewem. – Kiedyś proponowaliśmy wprowadzenie 50 zł opłaty od każdej łodzi. Za te pieniądze na brzegach miały powstać sezonowe szalety. Ale nie dało się przeskoczyć biurokracji. [srodtytul]... piękne brzegi...[/srodtytul] Mazury znikają też przez nadmierne budownictwo. Gmina Ruciane-Nida od kilku lat forsuje kontrowersyjny plan zagospodarowania przestrzennego, który pozwalałby na zabudowę otuliny Mazurskiego Parku Krajobrazowego. – Tylko dzięki naszemu sprzeciwowi jeszcze tego nie zabudowano – twierdzi Grzegorz Wagner, dyrektor Mazurskiego Parku. Ale i tak na Mazurach roi się od samowoli budowlanej. – W Szczechach Małych nad jeziorem Śniardwy powstało samowolnie całe osiedle – grzmi Kruszelnicki. W RucianemNidzie w środku miasta zdewastowano brzegi Jeziora Nidzkiego. – Zasypano linię brzegową. Wszyscy to widzieli, tylko nie urzędnicy, którym zgłosiliśmy problem – opowiada Wagner. W ostatnich latach Inspektorat Nadzoru Budowlanego w Piszu wszczął kilkadziesiąt postępowań w sprawach dotyczących samowoli budowalnej. Większość z nich utknęła w sądach, a nielegalne domy ciągle stoją. Rok temu o Mazurach było głośno z powodu budowy ogromnej estakady przez jezioro Tałty w okolicach Mikołajek. Mostem ma być poprowadzona nowa nitka drogi krajowej 16. Mimo że ekolodzy alarmowali, iż zniszczy cenne przyrodnicze tereny, Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad postawiła na swoim. ... gęste lasy? Z panoramy Mazur znikają lasy. W tym roku drwale targnęli się nawet na puszcze: Piską i Borecką. – W Polsce przyjęło się, że jedynym lasem pierwotnym jest Puszcza Białowieska, co nie jest prawdą. Prawdziwym lasem pierwotnym jest Puszcza Borecka – mówi prof. Endler. Kilka lat temu dorodnego żubra ustrzelił w niej król Hiszpanii Juan Carlos. – Ale las znika – martwi się. Dzięki konkursowi na nowe cuda świata, który zostanie rozstrzygnięty za dwa lata, przyrodnicy liczą, że uda się wreszcie utworzyć Mazurski Park Narodowy. Są dwa projekty: by objął on tereny Mazurskiego Parku Krajobrazowego lub powstał w granicach Puszczy Boreckiej. Planom sprzeciwiają się jednak samorządy i Lasy Państwowe. – Park uratowałby tę krainę. Jeśli nic się nie zmieni, za 20 lat Mazury znikną – ostrzega Kruszelnicki. Prof. Endler: – To niestety czarny, ale możliwy scenariusz. Burmistrz Piotrowska: – Jestem za tym, by powstał Mazurski Park Narodowy. Ale niech powstanie z dala od miast, bo one potrzebują terenów, które trzeba, brzydko mówiąc, zabetonować, by się rozwijały. ?
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL