Kraj

Religijność dojrzewa w warunkach wolności

Fotorzepa, Radek Pasterski RP Radek Pasterski
Rozmowa z prof. Andrzejem Wójtowiczem, socjologiem religii
W Europie mamy opinię katolickich ksenofobów. Tymczasem Polacy uznają, że każdy ma prawo wyznawać taką religię, jaką chce. Dziwi to pana?
Prof. Andrzej Wójtowicz: Po pierwsze, w Europie mamy różną opinię, w zależności od części Europy i środowiska. Po drugie, ten wynik nie mnie dziwi, bo od kiedy w połowie lat 90. w Polsce rozpoczęło się tworzenie nowych inicjatyw religijnych zarówno wewnątrz, jak i poza Kościołem, przyzwyczailiśmy się, że kwestie religijne stają się przedmiotem procesów prywatyzacyjnych, indywidualnych wyborów. Religijność dojrzewa w warunkach wolności. Nasza wolność warunkuje wolność wyborów innych?
To naturalna korelacja dla wszystkich ruchów i procesów wolnościowych. Religia nie zachowuje się kompletnie suwerennie względem swojego otoczenia społecznego, kulturowego czy politycznego. Polacy mają jednak dużo obaw związanych z nowymi ruchami religijnymi. Lęki dotyczyć mogą sceptycyzmu co do własnej przynależności, aktywności w takich ruchach. W Polsce zaangażowanych w nowe ruchy religijne jest co najwyżej 15 tysięcy. To nie jest więc zjawisko, które by angażowało świadomość społeczną w szerszej skali. Podobnie dzieje się w Europie. W tej chwili nie ma również społecznej presji i warunków do generowania ruchów religijnych na większą skalę. Kiedyś poważne ruchy religijne przyczyniły się do zmian w społecznej strukturze, w kulturze, ekonomii, polityce, obyczajach, prawie. Dzisiaj są ruchami obronnymi inicjowane przez ludzi, którzy są pełni lęku, obaw. Nowe ruchy religijne nie są poważną sprawą w nowoczesnym społeczeństwie.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL