Jak zarządzać wydatkami

Szansa na niższe raty w złotych

Fotorzepa, Dariusz Majgier DM Dariusz Majgier
WIBOR, choć spada, nadal budzi silne emocje. Nie wszyscy zgadzają się z czysto ekonomicznym uzasadnieniem stawki WIBOR przedstawionym w „Rz” przez Mateusza Szczurka
W środę opublikowaliśmy tekst głównego ekonomisty ING „Na tropie mafii WIBOR-owej”, w którym Mateusz Szczurek wskazywał na ekonomiczne uzasadnienie nienaturalnie wysokiej stawki WIBOR 3M i powątpiewał w istnienie zmowy bankowej mającej na celu podniesienie rynkowych stóp procentowych.
Od kwietnia różnica między stawką WIBOR 3M (czyli oprocentowaniem, po jakim pożyczają sobie banki środki na trzy miesiące) a główną stopą NBP wynosi ponad 70 pkt bazowych (0,7 pkt proc.), a chwilami dobijała nawet do 100 pkt bazowych. Jednym z powodów takiego stanu rzeczy miało być istnienie zmowy kilku banków, które podczas codziennej procedury ustalania WIBOR windują tę stawkę do góry. Wyższy WIBOR 3M to wyższe wpływy z rat kredytowych, zarówno dla gospodarstw domowych, jak i dla firm. Na szczęście dla spłacających kredyty w złotych WIBOR 3M od trzech tygodni systematycznie spada, wynosił wczoraj 4,27 proc. Reakcje na tekst głównego ekonomisty ING są zróżnicowane. – Procesy w tym artykule są opisane w bardzo dobry sposób i odzwierciedlają to, co się dzieje na rynku – mówi Marta Kępa, członek zarządu ACI Polska, organizacji nadzorującej ustalanie stawek WIBOR.
– To jest bardzo poprawny tekst z uzasadnieniem ekonomicznym. Trudno pisać do gazety o mafii WIBOR-owej, opierając się tylko na plotkach – mówi ekonomista dużego banku. Bo zjawisko zmowy bankowej opiera się tylko na nieoficjalnych domysłach. Choć faktem jest, że przez długi czas trzy banki – PKO BP, Millennium i BPH – próbowały zawyżać WIBOR podczas codziennej procedury ustalania tej stawki. – Prawda leży gdzieś pośrodku, choć wątpię, by w grę wchodziła zmowa banków. Kilka banków mogło działać w celu podwyższania WIBOR, ale niezależnie, bo wszystkie mają bardzo podobne interesy – mówi główny ekonomista jednego z banków. – Gdyby nie zaistniały argumenty za podwyżką WIBOR, o których napisał Mateusz Szczurek, to zmowa kilku banków nie doprowadziłaby do takiego podniesienia WIBOR. To nie mogła być wyłącznie zmowa banków – uważa Maciej Reluga, główny ekonomista BZ WBK. Ale czy recepty Mateusza Szczurka – obniżanie stóp procentowych czy obniżenie oprocentowania papierów skarbowych – mogłyby być skuteczne? Pomijając nawet możliwość ich realizacji, ekonomiści mają wątpliwości. – Problemem jest przede wszystkim brak synchronizacji między NBP a Radą Polityki Pieniężnej. Z jednej strony RPP stopy obniża, z drugiej strony NBP zbiera płynność z rynku, co nie sprzyja spadaniu stóp rynkowych. Do tego dochodzi zachowanie PKO BP, które wysoko kwotuje WIBOR, a że jest to największy gracz, inni go naśladują – mówi Janusz Jankowiak. Ale Marta Kępa uważa, że zamieszanie z WIBOR jest traktowane jednowymiarowo. Podniesienie WIBOR 3M nie działa tylko w jedną stronę. Oprócz przychodów na kredytach gdzie indziej mogą się pojawić koszty wynikające z wcześniejszych transakcji. – Jednak to nie jest równanie zero-jedynkowe, gdzie wysoki WIBOR to zysk, a niski WIBOR to strata – mówi. [i]Masz pytanie, wyślij e-mail do autora: [mail=m.kuk@rp.pl]m.kuk@rp.pl[/mail][/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL