Publicystyka

Operacja na rodzinie

Fotorzepa, Raf Rafał Guz
Oto zaglądam na portal Bliscy.pl, by się dowiedzieć, że w mojej rodzinie nie było żon i mężów, byli wyłącznie „partnerzy” – pisze publicysta
Potężnie ostatnio promowany portal społecznościowy o ładnej i budzącej zaufanie nazwie Bliscy.pl zlikwidował pojęcia „żona” i „mąż”. Nie, wcale nie zwariowałem. Portal poświęcony odtwarzaniu więzi rodzinnych, poszukiwaniu przodków, krewnych i budowaniu drzew genealogicznych zlikwidował możliwość opisywania małżeństw słowami do niedawna podstawowymi dla naszej cywilizacji pojęć „mąż” i „żona”.
Nie ma już takiej opcji, skasowano ją. Zamiast nich jest „partner” i „partnerka”. Okazuje się więc, że mój pradziadek nie był mężem mojej prababki, był jej „partnerem”, moi rodzice nie byli mężem i żoną, jak dotąd sądziłem, ale „partnerem” i „partnerką”. Tako rzecze portal Bliscy.pl. [srodtytul]Walec postępu[/srodtytul]
Jak widać, politycznie poprawne zidiocenie nie dotyczy już tylko Kalifornii, gdzie w szkołach zniesiono pojęcia „matka” i ojciec”, bo są „opresyjne w stosunku do mniejszości”; nie dotyczy tylko Szkocji, gdzie personelowi szpitali zabroniono w rozmowach z chorymi dziećmi używać słów „mama” i „tata”, gdyż „są one homofobiczne”; nie dotyczy tylko drenowanej zapaterowskimi szaleństwami Hiszpanii, gdzie niedawno rząd wprowadził nową wersję książeczki rodzinnej, w której rubryki „ojciec”, „matka” zostały zastąpione określeniami „rodzic A” i „rodzic B”. Walec dojechał także do nas. I nie objawia się już tylko w demonstracjach zacietrzewionych ekstremistów, ale wjechał w sam środek świadomości młodych ludzi, bo w sam środek Internetu – na zyskujący coraz większą popularność portal społecznościowy poświęcony rodzinie. [srodtytul]Szersze pojęcia[/srodtytul] Dotąd sądziłem, że ideą należącego do spółki akcyjnej Wirtualna Polska portalu Bliscy.pl jest budowanie więzi rodzinnych, poczucia wspólnoty opartej na odtwarzaniu relacji po mieczu i kądzieli. Sekundowałem im z życzliwością, sam odtworzyłem na portalu potężne drzewo mojej rodziny, zapraszając dalekich krewnych do uzupełniania informacji i ciesząc się na sprowokowane przez internetowy kontakt spotkanie z nimi. Cieszyłem się, że Internet rzeczywiście integruje, że naprawdę odkrywa nowe możliwości wartościowych międzyludzkich relacji. [wyimek]Dotąd nasze genealogiczne drzewa obejmowały jedynie związki sakramentalne lub chociaż sformalizowane prawnie. Teraz szeroko otwieramy się na związki wszelakie, bez religianckich czy mieszczańskich uprzęży[/wyimek] I oto zaglądam na portal Bliscy.pl, by się dowiedzieć, że w mojej rodzinie nie było żon i mężów, a byli wyłącznie „partnerzy”. Wygląda to naprawdę upiornie, iście orwellowski „grób pamięci”. Czy właściciele i autorzy portalu mają dalekosiężny plan przeprowadzenia na Polakach operacji lobotomii – wycięcia dziś już politycznie niepoprawnych pojęć kojarzących się z rodziną opartą na małżeństwie męża i żony, na rodzicielstwie matki i ojca? Czy może to tylko kompromitująca nadgorliwość jakiegoś redaktora – lewackiego ekstremisty? Pytam o przyczyny tej normofobicznej operacji. I portal Bliscy.pl (w osobie Anny Niewiarowskiej) mi odpowiada: „Ponieważ niektórzy pozostają w związkach np. konkubenckich, natomiast pojęcia „partner” i „partnerka” są szerszymi pojęciami niż „mąż” i „żona”...”. A koordynatorka serwisów społecznych Wirtualnej Polski Magdalena Szalaj dodaje: „żyjemy w takich czasach, w jakich żyjemy, i portal musi być przystosowany do różnych typów użytkowników”. Gdy pytam, dlaczego pojęcia „mąż” i „żona” nie mogą istnieć obok pojęcia „partner”, słyszę: „Nie planujemy zmiany tego nazewnictwa”. Zatem nie jest to możliwość zrezygnowania z cywilizacyjnej normy, tę decyzję już podjęto za nas. [srodtytul]Co z babcią i dziadkiem?[/srodtytul] Mimo tego cywilizacyjnego skoku portal Bliscy.pl wciąż ma wiele zadań przed sobą. Już na stronie głównej drzewo genealogiczne eksponuje drażniące pojęcia „mama”, „tata”, „babcia” i „dziadek”. W XXI wieku w środku postępowej Europy taki brak wyczucia? I to nieznośne powielanie schematu, że matka, babka, ciotka to rodzaj żeński, a ojciec, dziadek, stryj i wuj to same chłopy. A to czemu? Czy mężczyzna nie może być ciotką, a kobieta wujkiem? Zawstydzające cywilizacyjne zapóźnienie. Przecież należy wprowadzić pojęcia szersze, które nie będą dzieliły, ale będą łączyły. Mam wrażenie, że to się właśnie na portalu Bliscy.pl zaczęło. Najważniejsze jednak, że zastąpienie słów „mąż” i „żona” słowem „partner” radykalnie zmienia pojęcie rodziny. Dotąd nasze genealogiczne drzewa obejmowały jedynie związki sakramentalne lub chociaż sformalizowane prawnie. Teraz szeroko otwieramy się na związki wszelakie, bez religianckich czy mieszczańskich uprzęży. Pojęcie rodziny rozwalcowujemy dowolnie we wszystkich kierunkach. Odtąd nie będziemy już szukać krewniaków ze strony matki czy ze strony ojca, tylko partnerów ze strony partnerki, partnerek ze strony partnera albo partnerów ze strony partnera. Nie dziwmy się więc, gdy ktoś na ulicy zakrzyknie: hej, jesteśmy rodziną! Jestem szóstym partnerem jedenastej partnerki twojego czwartego partnera! Ucieszmy się, to wszak nasz bliski. Dokładniej: bliski.pl. A więc – mimo kryzysu – rodzina przetrwała. [i]Autor jest publicystą i producentem telewizyjnym. Współautor telewizyjnego programu „Warto rozmawiać”. Był m.in. redaktorem naczelnym miesięcznika „Film” oraz dyrektorem Programu Pierwszego TVP za czasów prezesury Wiesława Walendziaka[/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL