Lokaty i inwestycje

Na rynku dominują fundusze niemieckie

John Banka (fot: Colliers)
Rzeczpospolita
Polska nie jest samotną wyspą. Ceny nieruchomości – od Rosji po Wielką Brytanię spadły - mówi John Banka, partner w Colliers International, Dział Doradztwa Inwestycyjnego
[b]Rz: Na polskim rynku nieruchomości komercyjnych słowo „kryzys” odmieniane jest na wszystkie możliwe sposoby.[/b]
John Banka: Polska nie jest samotną wyspą. Ceny nieruchomości – od Rosji po Wielką Brytanię – spadły nawet o kilkadziesiąt procent. To samo dotyczy stawek czynszów. W Polsce wskaźniki te prezentują się znacznie lepiej. [b]Jakie segmenty tego rynku obecnie najlepiej rokują?[/b]
Do niedawna wydawało się, że kryzysu unikną nieruchomości handlowe. Tymczasem także ta branża boryka się z problemami. Największy potencjał wzrostu mają nieruchomości, które uda się kupić po możliwie najkorzystniejszych cenach. Na rynku jest obecnie wiele podmiotów zmuszonych do poszukiwania kapitału. Sprzedający, który znajduje się w takiej sytuacji, może być skłonny do ustępstw w sprawie ceny. [b]Czy polskie fundusze inwestują w tego typu nieruchomości za granicą?[/b] Rodzime fundusze są na zbyt wczesnym etapie rozwoju, żeby myśleć o poważnych działaniach na rynkach zagranicznych. Ale warto odnotować pierwsze transakcje polskich inwestorów w Rumunii. [b]Jakie jest zainteresowanie polskimi nieruchomościami komercyjnymi ze strony inwestorów zagranicznych?[/b] W ostatnich latach rynek zdominowały niemieckie otwarte fundusze inwestycyjne. W stosunkowo krótkim czasie zbudowały imponujące portfele nieruchomości i zapewne na razie pozostaną głównymi inwestorami w Polsce. Fundusze te mogą sobie pozwolić na duży udział kapitału własnego w finansowaniu zakupu. A uzyskanie finansowania bankowego nie jest dla nich znaczącą przeszkodą w dokonaniu transakcji. W 2008 r. do najbardziej aktywnych inwestorów należały (i prawdopodobnie nadal będą należeć) niemieckie otwarte fundusze nieruchomości, zwłaszcza Deka Immobilien, DEGI i Commerz Real. [b]Jak pan ocenia perspektywy tego rynku?[/b] Przewidujemy, że dwa lata to wystarczający okres do odwrócenia obecnych negatywnych tendencji. Teraz zainteresowanie inwestorów kieruje się w stronę krajów Europy Zachodniej, szczególnie Wielkiej Brytanii, gdzie spadek wartości nieruchomości był największy. Jest duża szansa, że powrót kapitału na rynki Europy Środkowej i Wschodniej rozpocznie się właśnie od Polski. Mamy relatywnie stabilną sytuację gospodarczą, a krajowy system finansowy nie ma problemów z płynnością, spowodowanych obciążeniem złymi długami. Przewidujemy, że w najbliższych miesiącach nagłe, wymuszone sprzedaże nieruchomości po obniżonej cenie będą coraz częstsze. Właściciele, którzy wpadli w kłopoty finansowe, będą mocno obniżali ceny, aby nie stracić płynności i nie zbankrutować. Kupujący będą mogli więc dokonywać transakcji na bardzo korzystnych warunkach. Dotyczy to zarówno istniejących budynków, jak i projektów deweloperskich. Inwestorzy skupią się na najlepszych nieruchomościach, z długimi umowami najmu, w najlepszych lokalizacjach, w centrum miast, głównie w Warszawie. [b]Proszę o porównanie opłacalności inwestycji w nieruchomości komercyjne oraz mieszkania i domy.[/b] Opłacalność inwestycji nie może się znacząco różnić w dłuższym okresie. Gdy deweloperzy przesadnie zwracają się w stronę mieszkań, szybko okazuje się, że rośnie popyt np. na biura. I odwrotnie.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL