Polityka

W PiS będą wcześniejsze wybory

Andrzej Dera
Fotorzepa, Rob Robert Gardziński
Rady regionalne. Skrócenie kadencji władz ma być sposobem na spacyfikowanie lokalnych konfliktów personalnych w partii – ustaliła „Rz”
Kadencja 16 rad regionalnych kierujących lokalnymi strukturami PiS, które wybrano w 2006 r., kończy się zgodnie z obowiązującym statutem partii w przyszłym roku. Jak dowiedziała się „Rz”, zostaną jednak rozwiązane najprawdopodobniej już jesienią, a partia przeprowadzi przedterminowe wybory nowych.
– Im szybciej się odbędą, tym lepiej. Nowe władze regionalne muszą mieć czas na przygotowanie się do bardzo ważnych wyborów samorządowych – mówi „Rz” poseł Andrzej Dera. Pretekstem do wyborów będą zmiany w statucie partii, jakie mają zostać przyjęte na wrześniowym kongresie PiS. Zgodnie z projektami szefowie zarządów okręgowych i rad regionalnych nie będą już wyznaczani przez prezesa partii, ale wybierani przez delegatów. Przy okazji wprowadzenia tych zmian władze będą chciały wyboru nowych władz regionalnych.
[wyimek]Szefowie władz regionalnych PiS będą wybierani przez delegatów, a nie wskazywani przez prezesa[/wyimek] – Kadencja rad regionalnych kończy się w 2010 r. Ale niewykluczone, że w takiej sytuacji kongres zadecyduje o ich rozwiązaniu i wyborze nowych – przyznaje „Rz” Joachim Brudziński, przewodniczący Zarządu Głównego PiS. – To naturalna kolej rzeczy. Wprowadzamy nowy statut, demokratyzację wybierania liderów okręgowych i regionalnych, stary statut przestaje obowiązywać, więc trzeba wybrać nowe rady – tłumaczy Dera. Ale sprawa ma też drugie dno. Czołowi politycy PiS w nieoficjalnych rozmowach z „Rz” przyznają, że w kilku przypadkach rady regionalne wybrane w 2006 r. się nie sprawdziły. W tym kontekście najczęściej wymieniana jest Wielkopolska, gdzie funkcyjne stanowiska obsadzili ludzie związani z byłym już posłem PiS Filipem Libickim i byłym eurodeputowanym Marcinem Libickim. Efekt? Fatalny wynik wyborczy w 2007 r. – Z tego, że trzeba w Poznaniu posprzątać, zdawaliśmy sobie sprawę już w 2007 r., gdy PO osiągnęła tam niemal dwukrotnie lepszy wynik niż my, a nasza lista okazała się bardzo słaba. Ale w partii, jak to w partiach bywa, wszystko toczy się powoli – mówi nasz informator, członek władz PiS. – Pewien ruch wykonaliśmy przed wyborami do PE, odsuwając Libickiego i od nowa tworząc listę wyborczą, teraz czas na dokończenie. O konieczności zmian mówi się też w przypadku Gdańska, gdzie szefem rady regionalnej jest eurodeputowany Jacek Kurski. – Chciałbym pełnić tę funkcję do wyborów samorządowych, to byłoby naturalne zakończenie mojej kadencji – mówił w niedawnej rozmowie z „Rz”. Przed dwoma tygodniami na posiedzeniu rady regionalnej uzyskał wotum zaufania. Ale lokalni działacze twierdzą, że w sytuacji, gdy miejscem jego działania jako deputowanego będzie Podlasie, Warmia i Mazury, gdański PiS potrzebuje nowego lidera. Takiego może powołać dopiero nowa rada. – Jacek nie ustąpi, prezes go nie odwoła, by nie prowokować konfliktu, ale nowy statut i nowe wybory dają możność bezbolesnego przeprowadzenia zmian – mówi członek władz PiS. Nasi informatorzy przyznają, że nie wszystkim w PiS projekt przedterminowych zmian się podoba. Krytycznie oceniają go ci, którzy zdążyli w regionach zbudować solidne zaplecze. Ale decyzja w tej sprawie należeć będzie do wrześniowego kongresu PiS. – Projekt zmian w statucie nie jest jeszcze gotowy, pojawiają się nowe propozycje. O tym, jak to będzie wyglądało, zadecydują delegaci – ucina Mariusz Błaszczak, rzecznik Klubu PiS.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL