Świat

Sukces Związku Wypędzonych

Erika Steinbach
Reuters
Erika Steinbach przejęła kontrolę nad przyszłym muzeum wysiedleń w Berlinie
Zwolennicy szefowej Związku Wypędzonych stanowią największą grupę w radzie naukowej fundacji Ucieczka, Wypędzenie, Pojednanie, zarządzającej powstającym w Berlinie muzeum poświęconym przymusowym wysiedleniom. Sposób ich wyboru budzi wątpliwości. – Nikt ze mną nie rozmawiał. O swoim członkostwie w radzie dowiedziałam się z Internetu – tłumaczyła wczoraj „Rz” prof. Claudia Kraft, historyk z Erfurtu, zajmująca się Polską i Europą Środkową, która właśnie zrezygnowała z uczestnictwa w pracach tej instytucji.
Rada fundacji Ucieczka, Wypędzenie, Pojednanie ma się składać z dziewięciu osób, z czego czworo to znani historycy z tytułami profesorskimi. Pozostali to osoby stosunkowo mało znane w świecie naukowym  oraz zbliżone do fundacji Eriki Steinbach Centrum przeciwko Wypędzeniom. – Zawsze sceptycznie odnosiłam się do koncepcji tworzenia w Berlinie centralnej placówki upamiętniającej wypędzenia. Mam też uzasadnione obawy, że berlińskie muzeum skoncentruje się na historii wypędzeń Niemców po II wojnie światowej, co odbędzie się ze szkodą dla przedstawienia tej problematyki w kontekście europejskim – twierdzi Claudia Kraft.
W instytucji tej zasiadać ma trzech naukowców spoza Niemiec, w tym prof. Tomasz Szarota z PAN w Warszawie. Propozycję członkostwa przyjął i rozmawiał na ten temat z Władysławem Bartoszewskim. – Powiedziałem mu, że to jego prywatna sprawa. Polski rząd nikogo oficjalnie do rady nie desygnował – mówi prof. Bartoszewski, pełnomocnik premiera ds. dialogu międzynarodowego. Nie miałby zastrzeżeń co do obecności polskiego historyka w tym gremium, gdyby składać się miało z uznanych naukowców. Tak jednak nie jest. Obserwatorzy zwracają uwagę, że po rezygnacji Claudii Kraft prof. Szarota jest jedynym specjalistą w radzie od relacji polsko-niemieckich. – Niektórzy z członków rady są ekspertami od problematyki integracji wysiedlonych w niemieckim społeczeństwie po wojnie i w mniejszym zakresie zajmują się przyczynami zjawiska przymusowych przesiedleń – mówi Robert Żurek, historyk z Centrum Badań Historycznych PAN w Berlinie. Tak jest w przypadku Manfreda Kittela, powołanego ostatnio na dyrektora fundacji Ucieczka, Wypędzenie, Pojednanie, oraz Andreasa Kosserta, który opublikował niedawno pracę „Kalte Heimat” (Zimna ojczyzna) traktującą o niemal wrogim przyjęciu wysiedlonych w powojennej RFN. Dwaj inni historycy i członkowie rady: Peter Becher oraz prof. Hans Maier, są blisko związani z Centrum przeciwko Wypędzeniom Eriki Steinbach. Blisko związana z szefową Związku Wypędzonych jest też członkini rady naukowej fundacji, publicystka Helga Hirsch. W obecnym składzie rady są tylko trzy osoby, które mniej lub bardziej dystansują się od niemieckiego punktu widzenia historii: prof. Szarota, prof. Raphael Gross, przedstawiciel Centralnej Rady Żydów w Niemczech, i prof. Kristina Kaiserova, zajmująca się wysiedleniami Niemców z powojennej Czechosłowacji. Związek Wypędzonych nie kryje zadowolenia. [ramka][srodtytul]Kontrowersyjne muzeum[/srodtytul] Powstające w Berlinie muzeum mające upamiętnić przymusowe wysiedlenia, znane pod roboczą nazwą „Widoczny znak”, to projekt koalicyjnego rządu Angeli Merkel. Muzeum ma zarządzać rada powołanej specjalnie do tego celu fundacji Ucieczka, Wypędzenie, Pojednanie złożona z przedstawicieli Związku Wypędzonych, Bundestagu, rządu i Kościołów. Za matkę chrzestną projektu uważa się Erika Steinbach, przewodnicząca Związku Wypędzonych. To ona wystąpiła z ideą utworzenia w stolicy miejsca pamięci ofiar przymusowych wysiedleń. Przeciwko była SPD, która zawarła jednak porozumienie z CDU/CSU, godząc się na powstanie placówki „w duchu pojednania i w kontekście europejskim”.[/ramka] [i]Piotr Jendroszczyk z Berlina[/i] Masz pytanie, wyślij e-mail do autora: [mail=p.jendroszczyk@rp.pl]p.jendroszczyk@rp.pl[/mail]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL