Społeczeństwo

Seks za pieniądze podatników

AFP
Seks jest niezbędnym elementem godnego życia – uznał szwedzki sąd, przyznając mieszkańcowi Göteborga prawo do zasiłku na zakup viagry
Wprawdzie biuro opieki społecznej w szwedzkim mieście Göteborg odrzuciło wniosek 30-letniego mężczyzny, który chciał otrzymać zapomogę na zakup viagry. Gdy jednak odwołał się do sądu, wygrał sprawę. Decyzję o wysokości zasiłku sędziowie pozostawili jednak gminie. W efekcie to lokalne władze muszą zdecydować, jak często 30- latek może pozwolić sobie na seks.
Problemem jest określenie takiej częstotliwości użycia środka na potencję, by mężczyzna – zgodnie z orzeczeniem sądu – uznał, że ma zapewniony „komfort życia”. Henrietta Nyberg z biura opieki socjalnej w Göteborgu zastanawia się więc, czy seks raz w tygodniu można uznać za „przyzwoity poziom życia”. W sądowym pozwie 30-latek przyznał, że był narkomanem – jednak z narkotykami ostatecznie skończył. Ma ukochaną i bardzo mu na niej zależy. To dzięki niej trzyma się z dala od nałogu. Leki, które musi przyjmować, powodują jednak trudności z erekcją. A na viagrę, która pomaga rozwiązać kłopoty w życiu seksualnym, go nie stać (koszt jednej tabletki stanowi równowartość około 40 złotych).
[wyimek]Urzędnicy muszą zdecydować, jak często mężczyzna powinien uprawiać seks[/wyimek] Olle Holmstedt, doradca władz gminy, ostrzega jednak na łamach dziennika „Göteborgs-Posten”, by z wyroku sądu nie wyciągać zbyt daleko idących wniosków. Zgodnie z obowiązującym w Szwecji prawem państwo nie ponosi odpowiedzialności za udane życie seksualne obywateli. Sąd wydał jednak swoje orzeczenie na podstawie wyroku z 2005 roku, kiedy to będący na zwolnieniu lekarskim mężczyzna z Angered otrzymał zasiłek na viagrę. Brak pożycia małżeńskiego stanowił bowiem podobno poważną przeszkodę w odzyskaniu pełnego zdrowia. Zasiłki na leki zwiększające potencję to niejedyny kontrowersyjny przypadek wspierania różnych potrzeb obywateli przez władze. Dwa lata temu media donosiły o parze w średnim wieku, która choć była zupełnie zdrowa, to ze względów „moralnych i ekologicznych” odmawiała pójścia do pracy i otrzymywała zasiłek socjalny. – Gdybyśmy mieli wybierać między pójściem do urzędu pracy a kulą w kark, to wybralibyśmy kulę – twierdzili, dowodząc, że mają „odbiegającą od normy strukturę osobowości”. – Typowa praca powoduje u mnie ból nie do wytrzymania i przygnębienie – tłumaczył mężczyzna. Władze wykazały się wyrozumiałością i postanowiły przyznać parze odpowiedni zasiłek. Na zrozumienie urzędników mógł też liczyć miłośnik hard rocka Roger Tullgren. Ponieważ kochał muzykę tak bardzo, że poza jej słuchaniem trudno było mu zajmować się czymkolwiek innym, państwo uznało, iż ma „obniżoną zdolność do pracy”. W efekcie w restauracji, gdzie go zatrudniono, pracodawca pozwolił mu głośno słuchać muzyki, a urząd pracy zaczął wypłacać specjalny dodatek do pensji. [i]Anna Nowacka-Isaksson ze Sztokholmu[/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL