Komentarze

Politycy chcą wyjaśnić czy ukryć prawdę?

Okoliczności porwania w Pakistanie i zamordowania Piotra Stańczaka do dziś osnuwa tajemnica. W znacznej części – tajemnica państwowa.
[b][link=http://blog.rp.pl/gabryel/2009/07/09/politycy-chca-wyjasnic-czy-ukryc-prawde/]Skomentuj na blogu[/link][/b]
Nawet na jotę nie rozwiały jej opublikowane niedawno dwa konkurencyjne – bo przygotowane przez rywalizujące ze sobą ośrodki polityczne – raporty; jeden napisany przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych i drugi – autorstwa Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Jak się nietrudno domyślić, z pierwszego wynika, że rząd i jego agendy zrobiły wszystko, co się dało, aby uratować polskiego geologa, natomiast z drugiego, że wręcz przeciwnie – dopuściły się wielu zaniechań, zaniedbań i błędów. A jak było naprawdę?
Jak wynika z ujawnionych przez „Rzeczpospolitą” informacji dotyczących uprowadzenia i bestialskiego zabójstwa Piotra Stańczaka, nasze służby specjalne już kilka tygodni po jego porwaniu odnalazły mężczyznę, który widział moment uprowadzenia inżyniera i znał porywaczy. Niestety, być może m.in. z powodu torpedowania współpracy przez Pakistańczyków i Amerykanów polscy prokuratorzy przesłuchali go dopiero niedawno, w czerwcu, czyli osiem miesięcy później, podczas gdy naszego rodaka zabito w lutym. Czy ta zwłoka miała negatywny wpływ na tragiczny los Piotra Stańczaka? A czy miała taki wpływ na jego los niedostateczna – jak się wydaje – aktywność władz państwowych od chwili, gdy w grudniu 2008 roku nasz wywiad ustalił miejsce przetrzymywania Polaka? To zrozumiałe, że nie tylko z uwagi na dobro tego śledztwa, ale także ze względu na bezpieczeństwo naszego państwa i jego obywateli nie wszystkie okoliczności porwania i prób uwolnienia Piotra Stańczaka mogą zostać ujawnione. Ale w takiej sytuacji zawsze nieuchronnie rodzi się pytanie: Czy po tak wielkim niepowodzeniu jak ta tragiczna śmierć politycy koncentrują się rzeczywiście na wyświetlaniu prawdy, na ustalaniu, jak doszło do tragedii, choćby po to, aby w przyszłości uniknąć jej powtórzenia, czy też odwrotnie – robią wszystko, aby owe być może niekorzystne dla nich fakty nigdy nie ujrzały światła dziennego? Niestety, na razie nawet w tej tak podstawowej sprawie trudno o pewność.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL